Trening strzelecki urządzili sobie gracze Odry oraz ŁKS-u Łódź, w ramach spotkania 30. kolejki I ligi. Rywalizację na swoją szalę przechylił ostatecznie zespół gości, który wygrał aż 6:3. Trzy trafienia zanotował w tym meczu Marcin Mięciel, a wynik otworzył i zamknął Robert Caha, wykorzystując dwa rzuty karne.
Wszystko rozpoczęło się właśnie od gola Cahy, który z rzutu karnego strzelił pierwszą bramkę meczu już w 6. minucie. Goście odpowiedzieli niemal natychmiast, zdobywając trzy bramki w niecałe dziesięć minut. Strzelanie rozpoczął Mięciel, wpisując się do protokołu w 12. minucie. Po nim, do siatki Nalepy trafił Woźniczka i Bykowski, a wynik po 20 minutach brzmiał 3:1 dla przyjezdnych.

Gracze ŁKS-u chyba czuli skuteczność swoich strzałów, jaką imponowali tego popołudnia, ponieważ jeszcze przed przerwą podwyższyli prowadzenie. Najpierw w 23. minucie do siatki trafił młody Kosecki, syn Romana, byłego reprezentanta Polski, a po nim swoją drugą bramkę dołożył Mięciel.
Po zmianie stron ŁKS pokusił się jeszcze o jedno trafienie, autorstwa Mięciela, który zaliczył hat-trick. Gospodarzy było stać na jeden zryw, kiedy w 79. minucie Figiel trafił do bramki. Wynik ustalił Caha, wykorzystując swój drugi rzut karny w tym meczu. Gospodarze są w trudnej sytuacji i mogą po zakończeniu obecnej kolejki znaleźć się w strefie spadkowej.











