Dziękujemy!


Bramy do Mistrzostw Europy przez dekady były dla Polski zamknięte na cztery spusty. Ale w końcu biało- czerwoni otworzyli je najszerzej jak się tylko da, po raz pierwszy w historii awansując do mistrzostw Starego Kontynentu. – Dziękujemy, dziękujemy- skandowano od Bałtyku aż po Tatry, gdy Claus Bo Larsen zagwizdał dzisiejszego wieczoru po raz ostatni.


Udostępnij na Udostępnij na

Tak jak się wszyscy spodziewali, Belgowie, mimo potwornych osłabień, wcale nie byli łatwym rywalem. Co więcej, w pierwszej połowie mieli lekką przewagę, częściej uderzali na bramkę Artura Boruca. – Nie podobała mi się gra mojej drużyny w tym meczu – mówił w wywiadzie dla TVP, tuż po spotkaniu, Leo Beenhakker. Już chciał dodać „ale…”, gdy został porwany przez zawodników, którzy kilka razy podrzucali Go do góry. Bardziej od Holendra uściskany po potyczce był chyba tylko Ebi Smolarek. Ale nie ma się co dziwić, wszak to on znów był postacią numer jeden w polskim zespole. To jego dwa gole zapewniły nam wygraną i historyczny awans na ME. Drugie trafienie było jednocześnie trzynastym w kadrze Smolarka juniora, dzięki czemu w liczbie bramek w reprezentacji Polski zrównał się z ojcem- Włodzimierzem. Smolarek senior do tego osiągnięcia potrzebował aż 60 spotkań, jego syn zaledwie 27, ale… – Tata osiągnął coś niesamowitego- zdobył medal MŚ – przyznał Ebi. Do póki nie powtórzę jego sukcesu, nie mam prawa się do niego porównywać. Niezwykle wymowny był obrazek, gdy Smolarek, przy aplauzie ponad 50 tys. widzów opuszczał boisko. Leo uścisnął podopiecznego, jak ojciec syna i coś powiedział mu na ucho. – Beenhakker szczerze mi podziękował – wyznał później. Sam zawodnik dodał: – Pewnie nie myślałeś o tym trenerze, że będę Twoim podopiecznym, gdy przechadzałeś się po ośrodku treningowym Feyenoordu, oglądając treningi poszczególnych grup wiekowych.

Ale Smolarek powiedział jeszcze inne ważne zdanie: – Ja zdobywałem gole, ale na wyróżnienie zasłużył cały zespół. Obok Smolarka, świetnie dziś spisywał się Jakub Błaszczykowski, który zgodnie z przewidywaniami na murawie pojawił się dopiero w drugiej połowie. Grający w pierwszej części spotkania, Wojciech Łobodziński starał się jak mógł, ale na dzień dzisiejszy lepszym graczem jest as Borussi Dortmund, który już w pierwszej akcji po wejściu na boisko ośmieszył defensywę gości, a w drugiej wypracował drugą bramkę dla biało- czerwonych. Klasą samą dla siebie jak zwykle był Artur Boruc, który nie raz i nie dwa ratował polski zespół przed utratą bramki. W pomocy tytaniczną pracę wykonali Jacek Krzynówek, Mariusz Lewandowski i Radosław Sobolewski. Swoje zrobił również Maciej Żurawski, a także żelazna defensywa, która nie dała się wyszaleć Belgom, co jest zasługą Grzegorza Bronowickiego, Jacka Bąka, Michała Żewłakowa i Marcina Wasilewskiego. W drugiej połowie na murawie pojawili się również Rafał Murawski i Kamil Kosowski.

To największy sukces w mojej trenerskiej karierze – przyznał po meczu, przeszczęśliwy Don Leo. Właśnie po to przyjechałem do Polski, żeby osiągać takie rzeczy. Uwielbiam momenty, kiedy nikt nie wierzy w Ciebie i Twoją drużynę, a Ty wbrew wszystkiemu i wszystkim robisz swoje. Tak było gdy pracowałem w Trynidadzie i Tobago. Ludzie pukali się w czoło, mając mnie za głupka, gdy mówiłem, że możemy awansować na MŚ, a jednak nam się udało. Identycznie było w Polsce. Ostrzegano mnie przed „polskim minimalizmem”, ale z czymś takim tutaj w ogóle nie miałem do czynienia. Gdy Beenhakker w lipcu po raz pierwszy zjawił się w Polsce, podpisując kontrakt z PZPN powiedział: – Przyjechałem tu w jednym celu- awansować do EURO 2008. Nie wszyscy te słowa potraktowali poważnie, ale słowo ciałem się w końcu stało. Co teraz Leo ma do powiedzenia wszystkim krytykom: – Ave Cesar, niech mówią co chcą. Ale teraz, już każdy, obojętnie jaki miał stosunek do Beenhakkera i jego reprezentacji będzie mówił o niej wyłącznie pozytywnie.

Komentarze
Wojciech Kocjan (gość) - 16 lat temu

Wielkie podziękowania dla EBIego, LEO i całego
zespołu ;-)

Odpowiedz
cichy90 (gość) - 16 lat temu

Nie wyobrażam sobię na dzień dzisiejszy reprezentacji
Polski bez Ebiego.Niemal w pojedynkę zapewnił nam
awans do ME.Wygrał dla nas dwa razy z Kazachstanem, z
Portugalią no i w tym decydującym meczu z Belgią.
Choć duża zasługa całego zespołu który był dobrze
zorganizowany taktycznie i wiedział co będą grać
Belgowie i starał im się to uniemożliwić.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze