Na stadionie w Kijowie miejscowe Dynamo zagrało z Manchesterem City o awans do ćwierćfinałów Ligi Europejskiej. W pierwszym meczu gospodarze wygrali 2:0 po bramkach Szewczenki i Husiewa. Jest to spora niespodzianka.
Skład Manchesteru City ma, jak na siebie, dość nietypową tendencję do pozostawiania niedosytu w meczach na wyjeździe. Podopieczni Manciniego w Grecji męczyli się wcześniej z Arisem i dopiero u siebie zdominowali rywala. Zasada ta częstokroć potwierdza się też w FA Cup. Tym razem włoski szkoleniowiec desygnował do gry formację ofensywną opartą o Silvę, a także Dzeko oraz Balotellego. Tevez usiadł na ławce rezerwowych. O sile ataku Dynama stanowił Szewczenko.

Spotkanie rozpoczęło się od ofensywnej inicjatywy gości. Już w pierwszej minucie, po strzale „Super Mario”, wykonywali oni rzut rożny. Prawie jak zawsze widoczny był Silva, który swoimi dośrodkowaniami potrafił odnaleźć partnera z drużyny. Przed upływem kwadransa „The Citizens” mogli mieć dobrą okazję, lecz Balotelli zamiast uruchomić Kolarova po swojej lewej stronie, zagrał do Dzeko. Włoski obrońca, tym razem grający w pomocy, pokusił się też o strzał z rzutu wolnego z ponad 40 metrów. Jego uderzenie nie sprawiło jednak problemów golkiperowi.
W 25. minucie doszło do przełamania i pierwszą bramkę niespodziewanie zdobyli gospodarze. Hart próbował dojść do dośrodkowywanej piłki, lecz uprzedził go weteran europejskich boisk, były as AC Milanu, Andrij Szewczenko, który posłał futbolówkę do siatki. Jakiś czas później doszło do mało chlubnego zagrania ze strony Miłewskiego. Próbował on wymusić rzut karny nurkując obok Kompany’ego. Dynamo wciąż jednak zyskiwało przewagę, a Szewczenko nie tracił formy, tylko wciąż zagrażał defensywie City. Ostatnie minuty pierwszej połowy dla ekipy z Manchesteru wyglądały lepiej, niż ogół dotychczasowego spotkania, lecz na pewno nie tego spodziewał się Mancini. Zwłaszcza, że jako ostatni strzał oddał jeszcze Miłewski.
Po przerwie zauważono, iż z lekkim opóźnieniem na murawę wybiegł Mario Balotelli, który ponoć czuł się nie najlepiej. Wkrótce zobaczył on też żółtą kartkę, co nie wpłynęło najlepiej na ocenę jego postawy. W rezultacie zastąpił go Carlos Tevez. Manchester City trochę wyrwał się z półsnu. Kibiców mógł poderwać świetny strzał Yayi Toure i jeszcze lepsza obrona bramkarza Dynama. Nie ustawały też starania Miłewskiego.
Środek drugiej połowy raczej nie był szczególnie emocjonujący, choć można było dojrzeć kilka ciekawych zagrań. Szukać swoich kolegów w polu City próbował Husiew, tego samego pod przeciwległą bramką podejmował się też Silva, lecz brakowało dokładności. Początek ostatniego kwadransa był jednak z pewnością nie lada rozczarowaniem dla Manciniego. Dynamo zdobyło bowiem drugą bramkę, a strzelił ją wspomniany Husiew. Nie spodobało się to Tevezowi, który próbował jeszcze udowodnić sędziemu liniowemu błąd. Skończyło się to żółtą kartką dla Argentyńczyka.










