Najlepsze ligi świata, w tym i Primera Division, wkraczają w decydującą fazę. W związku ze zbliżającymi się mistrzostwami świata, tempo rozgrywania kolejek przyspieszyło. Ledwie opadły emocje po 27. serii spotkań, a już możemy pasjonować się meczami następnej tury. Na jej zakończenie Real Madryt mierzył się z Getafe, zaś rywal zza miedzy – Atletico – z przybyszami z Bilbao.
Małe derby Madrytu

O godzinie 20 rozpoczęły się tzw. małe derby Madrytu, czyli pojedynek fantastycznie spisującego się w lidze Realu z solidnym Getafe – klubem z przedmieść stolicy Hiszpanii.
„Los Blancos” rozpoczęli spotkanie z impetem, już w pierwszych minutach formę Oscara Ustariego sprawdzili Rafael Van der Vaart, ostatnio mający niemal pewne miejsce w składzie Realu, oraz Xabi Alonso, po strzale którego golkiper wybił piłkę na rzut rożny. W 13. minucie wynik otworzył najdroższy piłkarz świata – Cristiano Ronaldo. Techniczny strzał z rzutu wolnego (podyktowanego za zagranie ręką Rafy) tuż sprzed linii pola karnego poszybował niemal w samo okienko bramki Getafe. Pięć minut później Portugalczyk mógł podwyższyć rezultat, strzelając w swoim stylu, czyli piekielnie mocno, jednak refleksem wykazał się w tej sytuacji Ustari.
Rela nie poprzestawał jednak w wysiłkach, na bramkę gospodarzy sunął dalej atak za atakiem. W 20. minucie piłkę od Gago otrzymał Rafael Van der Vaart, który prostopadłym podaniem odszukał w polu karnym Gonzalo Higuaina, zaś ten nie miał problemów ze zmieszczeniem piłki przy prawym słupku Ustariego. 2:0! Już 180 sekund później „Pipita” zdobył swoją drugą bramkę, tym razem otrzymał fantastyczne, długie podanie od Gago, po czym spokojnie obiegł bramkarza i zdobył swoją 22. bramkę w sezonie, zaś szóstą w ostatnich trzech meczach.
„Los Galacticos” grali na miarę przedsezonowych oczekiwań, z polotem, rozmachem i przyjemnie dla oka. Trudno wskazać piłkarza, który nie prezentował się znakomicie, bardzo aktywny był Xabi, który rządził i dzielił w środku pola, ponadto finezyjnie podawał i groźnie strzelał. W 37. minucie zagrał na prawe skrzydło do Cristiano Ronaldo, ten zaś ograł z łatwością Mane i uderzeniem z ostrego kąta przelobował bramkarza gospodarzy. Cóż za pogrom na Coliseum Alfonso Perez!
Niespełna minutę później, Getafe, wydawać by się mogło, całkowicie zdruzgotane wynikiem, zdobyło kontaktową bramkę. Nie po raz pierwszy w tym sezonie fatalnie zachował się Iker Casillas, który próbował wybijać piłkę na szesnastym metrze, jednak uprzedził go Parejo i spokojnie uderzył nad głowami obrońców do pustej bramki. 1:4! Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połowa.











