W spotkaniu 3. kolejki I ligi Arka Gdynia pokonała na własnym boisku Bogdankę Łęczna 2:0. Choć gdynianie w pierwszej połowie nie grali zbyt dobrze, to w drugiej części meczu pokazali charakter i pewnie zwyciężyli rywala.
Pierwszą groźną akcją było pokłosie błędu Marcina Szlagi. Golkiper Arki Gdynia popełnił błąd przy wyrzucie piłki, która trafiła pod nogi zawodnika Bogdanki Łęczna, jednak na swoje szczęście bramkarz wyjaśnił sytuację, wybijając rywalowi piłkę wślizgiem spod nóg. Kolejną sytuacją wartą odnotowania była kontrowersyjna decyzja sędziego z 31. minuty spotkania. Sędzia nie dopatrzył się ewidentnego faulu w polu karnym na Piotrze Tomasiku, a w dodatku ukarał zawodnika Arki żółtą kartką.

Swoją okazję zdobycia gola jeszcze przed przerwą miał także młody Mateusz Szwoch. Zawodnik gdyńskiej Arki uderzył bardzo mocno na bramkę Sergiusza Prusaka z 18 metrów, jednak golkiper drużyny gości popisał się bardzo dobrą interwencją i sparował piłkę na rzut rożny.
Druga połowa rozpoczęła się od chaotycznych ataków Arki. Widać drużyna gospodarzy była bardziej zdeterminowana, bo goście nie byli w stanie stworzyć sobie dogodnej sytuacji na zdobycie gola, a Arka, choć z reguły niezdarnie, starała się objąć prowadzenie. Udało jej się to w 63. minucie spotkania. Bramkę po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Marcina Radzewicza zdobył z bliskiej odległości Radosław Pruchnik.
Po pięciu minutach padł kolejny gol dla Arki. Jego zdobywcą został Marcus da Silva. Brazylijczyk rozegrał dwójkową akcję z Mateuszem Szwochem, który dograł na 11. metr do da Silvy, a ten strzałem piętką pokonał Sergiusza Prusaka.
Na kwadrans przed końcem meczu wyrównać mógł Tomasz Midzierski, który znalazł się w idealnej sytuacji na piątym metrze od bramki gdyńskiej Arki, jednak zawodnik nie opanował piłki, a ta, odbijając się od niego, trafiła na aut bramkowy. Spotkanie zakończyło się zasłużonym zwycięstwem Arki Gdynia 2:0.











