Odkąd pojawił się w Warszawie, mówiło się o nim jako o talencie na skalę europejską. Świetny start w Legii i doskonałe występy w Lidze Europy zaowocowały powołaniem do słowackiej reprezentacji. Zaczęły o niego pytać wielkie europejskie marki, z Interem Mediolan na czele. Z transferu wyszły nici, a dziś wracający po kontuzji Ondrej Duda wkracza do gry. Po powrocie natychmiast zostanie rzucony na głęboką wodę, wodę z Neapolu.
Legia i Napoli to kluby zupełnie innego formatu. Dla Napoli brak występów w Lidze Mistrzów to budżetowa i sportowa katastrofa, dla Legii to chleb powszedni. Nie ma sensu porównywać budżetów transferowych, ośrodków treningowych, stadionów, w każdym aspekcie neapolitańczycy przewyższają „Wojskowych”. I tak samo rzecz się ma w przypadku słowackich pomocników. Ten grający we Włoszech bije na głowę tego, który kopie piłkę na boiskach polskiej ekstraklasy. Szkoda tylko, że nie zobaczymy ich rywalizacji w czwartek, gdyż Hamsik zostaje w Neapolu.
Marek Hamsik to piłkarz o co najmniej klasę lepszy niż Ondrej Duda. Jest to stwierdzenie tak oczywiste jak to, że Ziemia kręci się wokół Słońca, a woda jest mokra. Truizmy, ale uzasadnione. Nie ma w piłkarskim rzemiośle czegoś, co Duda robi lepiej niż Hamsik. To, co dla Ondreja jest piłkarskim Mount Everestem, dla Marka jest zaledwie wzniesieniem w okolicach Beskidu Niskiego. Tym bardziej groteskowe wydaje się być porównywanie obu panów.
I choć obaj wychowali się w jednym kraju, w myśl jednego systemu szkolenia, to jednak ścieżki ich karier są zgoła odmienne. Hamsik to dziś wielka gwiazda na Półwyspie Apenińskim, kapitan Napoli, a jak wiadomo Włosi niechętnie przyznają takie wyróżnienie obcokrajowcom. Piłkarz klasy światowej. Z kolei Duda to, a i owszem, gwiazda, z tym że polskiej ligi. W dodatku gwiazda nieco przyblakła, nie świecąca takim blaskiem, jak to miało miejsce na samym początku jego warszawskiej kariery. Duda mógł trafić do Napoli, które obok Interu mocno zabiegało o usługi Słowaka. Dziś będzie mógł się na własnej skórze przekonać, jak wiele brakuje mu do tego, aby w przyszłości stanowić o sile europejskich potentatów.
Co oczywiste, Hamsik jest postacią kluczową dla słowackiego futbolu, kimś w rodzaju naszego Roberta Lewandowskiego lub szwedzkiego Ibrahimovicia. Człowiek instytucja, bez którego trudno wyobrazić sobie reprezentację Słowacji będącą o krok od awansu na przyszłoroczne Euro. Duda do takiego miana może dziś co najwyżej pretendować. Na razie jest w cieniu swojego starszego kolegi i choć wszyscy stawiają Hamsika jako wzór, trudno wyobrazić sobie, aby w najbliższym czasie sytuacja mogła ulec diametralnej zmianie.










