O tym, że Chelsea jest w kryzysie, nikogo już nie trzeba przekonywać. Podopieczni Guusa Hiddinka w ciągu czterech dni odpadli z dwóch pucharów, dzięki którym mogli uratować sezon. PSG w Lidze Mistrzów i Everton w Pucharze Anglii nie pozostawiły złudzeń Hazardowi i spółce. Nie wszystko jest jednak stracone – światełko w tunelu stanowi liga, w której jeszcze nie wszystko jest rozstrzygnięte. Co pozostało do zrobienia do końca kampanii, jakie zmiany czekają na lato? Hiddink zastąpił Mourinho w grudniu. Czy od tego czasu drużyna ze Stamford Bridge przędzie lepiej? Jak dotąd, z holenderskim szkoleniowcem na ławce, „The Blues” rozegrali 18 spotkań. Bilans: osiem zwycięstw, siedem remisów, trzy porażki. Średnia punktów: 1,72 na mecz. Pod wodzą Mourinho londyńczycy rozegrali 25 spotkań. Bilans: dziewięć zwycięstw, cztery remisy, dwanaście porażek. Średnia punktów: 1,24.
W takim zestawieniu tymczasowy menedżer stołecznego zespołu wypada co najmniej dobrze, jednak lepszym wyznacznikiem będzie porównanie jego aktualnych osiągów do tych z końcówki sezonu 2008/2009, kiedy to Hiddink również objął stołek na kilka ostatnich miesięcy (22 spotkania), wówczas zastępując Luiza Felipe Scolariego. Bilans: szesnaście zwycięstw, pięć remisów, zaledwie jedna porażka. Średnia punktów: 2,41.
Wisienką na torcie był Puchar Anglii po zwycięstwie w finale… z Evertonem. Ta statystyka uwydatnia faktyczną formę kryzysu, w jakim znajduje się dziś Chelsea. Odbudową zespołu nie będzie już zajmował się Holender, jego zadaniem jest uratowanie dobrego imienia klubu w Premier League.
Cel na sezon: TOP 4. Mission: impossible?
Celem na sezon jest co najmniej zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, jednak oczy wszystkich fanów zwrócone są ku TOP 4. Jeżeli Chelsea nie wystąpi w Lidze Mistrzów, będzie to pierwszy taki przypadek w erze Romana Abramowicza, a więc od sezonu 2003/2004. Raz było blisko: w kampanii 2011/2012 „The Blues” zajęli szóste miejsce w stawce, ale w kolejnej edycji LM grali dzięki zwycięstwie w finale z Bayernem w maju 2012 roku.
Nie będzie łatwo. Stołeczna drużyna zajmuje obecnie 10. lokatę w tabeli z jednym meczem i trzema punktami straty do Stoke City. Okupujący czwarte miejsce Manchester City ma 51 oczek na koncie, a zniwelowanie 11-punktowej straty w ciągu dziewięciu kolejek to zadanie niemal niewykonalne – zwłaszcza że rywale nie zamierzają masowo gubić punktów.
Mission: impossible – jeśli spojrzymy na terminarz. W dziewięciu ostatnich kolejkach zawodnicy „The Blues” zmierzą się z: West Hamem, Leicester, Manchesterem City, Liverpoolem i Tottenhamem. Tylko najzagorzalsi sympatycy niebieskiej części stolicy stracą postawią pieniądze na to, że ich ulubieńcy zgarną w tych meczach chociaż dziesięć punktów. Pierwszy sprawdzian już trwa – dziś o godzinie 16:00 Fabregasa i spółkę sprawdzi ekipa Slavena Bilicia.
Z powyższymi meczami będą przeplatać się spotkania z Aston Villą, Swansea, Bournemouth i Sunderlandem, ale to nie wystarczy do wywalczenia miejsca premiującego grą w LM. Bardziej realne wydają się, gwarantujące grę w LE, lokaty piąta (West Ham) i przede wszystkim szósta (Manchester United). Niezwykle ważne będzie dzisiejsze spotkanie z „Młotami”, zespół z Upton Park bardzo upodobał sobie urywanie punktów mocniejszym (przynajmniej na papierze) ekipom.
źr. Int.soccerway.com
Trwający sezon to również walka poszczególnych graczy o uznanie w oczach nowego trenera. Tym najprawdopodobniej zostanie Antonio Conte, który już zapowiedział, że po zbliżających się mistrzostwach Europy zrezygnuje z prowadzenia „Squadra Azzurra”.
– Rozczarowaliśmy samych siebie, przyszedł czas na to, abyśmy wszyscy byli bardzo zmotywowani. Ta motywacja nie może trwać kilka miesięcy. To musi być długi, długi, długi czas – powiedział po przegranej z PSG Branislav Ivanović. Serb doskonale zdaje sobie sprawę, że jest jednym z tych, którzy najbardziej zawinili. Przez całą kampanię – nie tylko w spotkaniu z Francuzami.
Nowy menedżer będzie potrzebował albo ludzi zaufanych, albo takich, którzy zapewnią drużynie nową jakość. Tutaj pojawia się problem polityki transferowej Chelsea. Czasy, kiedy Roman Abramowicz rzucał pieniędzmi na prawo i lewo, sprowadzając wszystkich, których on sam chciał, minęły bezpowrotnie. Rosjanin zmądrzał i dzięki efektywnemu, a nie tylko efektownemu, rozporządzaniu klubowymi środkami Chelsea wygrała Ligę Mistrzów.
Kia Joorabchian (fot. Businessforsoccer.com)
Dziś problem jest inny. Jawi się on w szemranych kontraktach i bezsensownych transferach, a mówiąc prościej, można zawrzeć go w jednym słowie: agenci. Skąd na Stamford Bridge wziął się 26-letni, wiecznie kontuzjowany i niepamiętający znaczenia terminu „piłka na poziomie” Alexandre Pato, który jak dotąd nie rozegrał ani minuty w niebieskiej koszulce? Wypożyczenie Brazylijczyka z Corinthians to dzieło Kii Joorabchiana, agenta, który jest odpowiedzialny również za transfer Matta Miazgi.
Jaki był sens sprowadzenia dwóch ostatnich do klubu w momencie, kiedy ten musi walczyć o jakkolwiek korzystny wynik? Dokładnie taki sam jak sens transferu Falcao. Za niego odpowiedzialny był już Jorge Mendes. Podopieczni Mendesa, Joorabchiana i wielu innych ludzi związanych z branżą nie zawsze mają klubom pomóc: przede wszystkimi mają mieć niezłe miejsce do zarabiania pieniędzy gry, a i agentowi parę groszy wpadnie do kieszeni.
https://www.youtube.com/watch?v=nW38GEBhQA8
28 wypożyczeń!
Kto na tym traci? Abstrahując od fanów, którzy oglądają mistrza Anglii w środku tabeli, tracą piłkarze wypożyczeni. Tutaj kolejny paradoks. Wypożyczonych z klubu jest aż 28 (sic!) graczy. Oczywiście nie każdy z nich dałby coś drużynie, ale kilku zawodników z miejsca weszłoby do pierwszego składu. Juan Cuadrado, który o mało co nie wyeliminował Bayernu z LM, strzela i asystuje w Juventusie. W Chelsea nie dostał wolnej ręki i prawdziwej szansy.
Kolumbijczyk to jednak inna historia niż gracze młodzi. Andreas Christensen (Borussia Moenchengladbach), Mario Pasalić (Monaco) czy Jeremie Boga (Rennes) to pierwszoplanowe postaci swoich zespołów, żaden z nich w lidze nie jest poniżej piątego miejsca w tabeli. Christensen to środkowy obrońca, który mógłby być odpowiedzią na defensywną indolencję i kontuzje w klubie. Pasalić i Boga to odpowiednio środkowy i ofensywny pomocnik, którzy rozruszaliby ofensywę. Wszyscy razem w rozgrywkach ligowych mają na koncie osiem bramek.
Kto przyjdzie, kto odejdzie?
Dokładnie o osiem więcej od Edena Hazarda. Belg wraz z Fabregasem, Maticiem, Ivanoviciem, Pedro i Costą jest jednym z głównych winowajców kryzysu. Do tego ostatniego można było mieć najmniej pretensji, jednak w idiotyczny sposób zarobił czerwoną kartkę w Pucharze Anglii, i na tym należy zakończyć czas pochwał. Liderzy nie ciągną drużyny, nie dają sygnału do ataku, zaangażowanie spadło o 75% w stosunku do minionego, mistrzowskiego sezonu.
Sprzedać ich wszystkich? To byłaby nieprawdopodobna bzdura, jednakowoż bez transferów się nie obejdzie. Coraz głośniej słychać o tęsknocie Costy za Madrytem. Z klubu w tym fatalnym momencie odchodzi John Terry, któremu nie zaoferowano przedłużenia kontraktu. Nie wiadomo, jak będzie wyglądać przyszłość Hazarda i Pedro, których łączy się z Hiszpanią. Prawdopodobnie odejdzie Remy, który nie pamięta już, jak to jest grać w piłkę. Właściwie jedynym „liderem” z poprzedniego sezonu, który u Conte mógłby grać od pierwszej minuty, jest Cesar Azpilicueta.
Włoski menedżer na pewno ściągnie do klubu paru graczy. Właśnie przez niemożność przeprowadzenia odpowiednich transferów zostawił Juventus w 2014 roku. Kto dołączy do Conte w Londynie? Ostatnio nie zaprzeczył sam Arturo Vidal. Możliwa wydaje się również opcja Paula Pogby, który właśnie dzięki selekcjonerowi reprezentacji Włoch stał się jednym z najlepszych pomocników. Coraz więcej mediów łączy też Stamford Bridge i Edinsona Cavaniego.
Czy możemy spodziewać się transferowej rewolucji? Abramowicz już z tym skończył, przekonamy się jednak, czy Conte będzie potrafił wykrzesać z wygasłych gwiazd nowe światło. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie do końca sezonu, to Liga Mistrzów 2016/2017 ominie Stamford Bridge szerokim łukiem. Szukamy plusów? Wystarczy jeden. Włoch będzie miał czas i miejsce, żeby zbudować nową Chelsea. Już udowodnił, że wygrywać potrafi.
AKTUALIZACJA
Chelsea zremisowała dziś z West Hamem 2:2 po dwóch bramkach Cesca Fabregasa oraz trafieniach Lanziniego i Carrolla.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
O tym, że Chelsea jest w kryzysie, nikogo już nie trzeba przekonywać. Podopieczni Guusa Hiddinka w ciągu czterech dni odpadli z dwóch pucharów, dzięki którym mogli uratować sezon. PSG w Lidze Mistrzów i Everton w Pucharze Anglii nie pozostawiły złudzeń Hazardowi i spółce. Nie wszystko jest jednak stracone – światełko w tunelu stanowi liga, w której jeszcze nie wszystko jest rozstrzygnięte. Co pozostało do zrobienia do końca kampanii, jakie zmiany czekają na lato? Hiddink zastąpił Mourinho w grudniu. Czy od tego czasu drużyna ze Stamford Bridge przędzie lepiej? Jak dotąd, z holenderskim szkoleniowcem na ławce, „The Blues” rozegrali 18 spotkań. Bilans: osiem zwycięstw, siedem remisów, trzy porażki. Średnia punktów: 1,72 na mecz. Pod wodzą Mourinho londyńczycy rozegrali 25 spotkań. Bilans: dziewięć zwycięstw, cztery remisy, dwanaście porażek. Średnia punktów: 1,24.
W takim zestawieniu tymczasowy menedżer stołecznego zespołu wypada co najmniej dobrze, jednak lepszym wyznacznikiem będzie porównanie jego aktualnych osiągów do tych z końcówki sezonu 2008/2009, kiedy to Hiddink również objął stołek na kilka ostatnich miesięcy (22 spotkania), wówczas zastępując Luiza Felipe Scolariego. Bilans: szesnaście zwycięstw, pięć remisów, zaledwie jedna porażka. Średnia punktów: 2,41.
Wisienką na torcie był Puchar Anglii po zwycięstwie w finale… z Evertonem. Ta statystyka uwydatnia faktyczną formę kryzysu, w jakim znajduje się dziś Chelsea. Odbudową zespołu nie będzie już zajmował się Holender, jego zadaniem jest uratowanie dobrego imienia klubu w Premier League.
Cel na sezon: TOP 4. Mission: impossible?
Celem na sezon jest co najmniej zakwalifikowanie się do europejskich pucharów, jednak oczy wszystkich fanów zwrócone są ku TOP 4. Jeżeli Chelsea nie wystąpi w Lidze Mistrzów, będzie to pierwszy taki przypadek w erze Romana Abramowicza, a więc od sezonu 2003/2004. Raz było blisko: w kampanii 2011/2012 „The Blues” zajęli szóste miejsce w stawce, ale w kolejnej edycji LM grali dzięki zwycięstwie w finale z Bayernem w maju 2012 roku.
Nie będzie łatwo. Stołeczna drużyna zajmuje obecnie 10. lokatę w tabeli z jednym meczem i trzema punktami straty do Stoke City. Okupujący czwarte miejsce Manchester City ma 51 oczek na koncie, a zniwelowanie 11-punktowej straty w ciągu dziewięciu kolejek to zadanie niemal niewykonalne – zwłaszcza że rywale nie zamierzają masowo gubić punktów.
źr. Premierleague.com
Mission: impossible – jeśli spojrzymy na terminarz. W dziewięciu ostatnich kolejkach zawodnicy „The Blues” zmierzą się z: West Hamem, Leicester, Manchesterem City, Liverpoolem i Tottenhamem. Tylko najzagorzalsi sympatycy niebieskiej części stolicy stracą postawią pieniądze na to, że ich ulubieńcy zgarną w tych meczach chociaż dziesięć punktów. Pierwszy sprawdzian już trwa – dziś o godzinie 16:00 Fabregasa i spółkę sprawdzi ekipa Slavena Bilicia.
Z powyższymi meczami będą przeplatać się spotkania z Aston Villą, Swansea, Bournemouth i Sunderlandem, ale to nie wystarczy do wywalczenia miejsca premiującego grą w LM. Bardziej realne wydają się, gwarantujące grę w LE, lokaty piąta (West Ham) i przede wszystkim szósta (Manchester United). Niezwykle ważne będzie dzisiejsze spotkanie z „Młotami”, zespół z Upton Park bardzo upodobał sobie urywanie punktów mocniejszym (przynajmniej na papierze) ekipom.
źr. Int.soccerway.com
Trwający sezon to również walka poszczególnych graczy o uznanie w oczach nowego trenera. Tym najprawdopodobniej zostanie Antonio Conte, który już zapowiedział, że po zbliżających się mistrzostwach Europy zrezygnuje z prowadzenia „Squadra Azzurra”.
– Rozczarowaliśmy samych siebie, przyszedł czas na to, abyśmy wszyscy byli bardzo zmotywowani. Ta motywacja nie może trwać kilka miesięcy. To musi być długi, długi, długi czas – powiedział po przegranej z PSG Branislav Ivanović. Serb doskonale zdaje sobie sprawę, że jest jednym z tych, którzy najbardziej zawinili. Przez całą kampanię – nie tylko w spotkaniu z Francuzami.
Nowy menedżer będzie potrzebował albo ludzi zaufanych, albo takich, którzy zapewnią drużynie nową jakość. Tutaj pojawia się problem polityki transferowej Chelsea. Czasy, kiedy Roman Abramowicz rzucał pieniędzmi na prawo i lewo, sprowadzając wszystkich, których on sam chciał, minęły bezpowrotnie. Rosjanin zmądrzał i dzięki efektywnemu, a nie tylko efektownemu, rozporządzaniu klubowymi środkami Chelsea wygrała Ligę Mistrzów.
Kia Joorabchian (fot. Businessforsoccer.com)
Dziś problem jest inny. Jawi się on w szemranych kontraktach i bezsensownych transferach, a mówiąc prościej, można zawrzeć go w jednym słowie: agenci. Skąd na Stamford Bridge wziął się 26-letni, wiecznie kontuzjowany i niepamiętający znaczenia terminu „piłka na poziomie” Alexandre Pato, który jak dotąd nie rozegrał ani minuty w niebieskiej koszulce? Wypożyczenie Brazylijczyka z Corinthians to dzieło Kii Joorabchiana, agenta, który jest odpowiedzialny również za transfer Matta Miazgi.
Jaki był sens sprowadzenia dwóch ostatnich do klubu w momencie, kiedy ten musi walczyć o jakkolwiek korzystny wynik? Dokładnie taki sam jak sens transferu Falcao. Za niego odpowiedzialny był już Jorge Mendes. Podopieczni Mendesa, Joorabchiana i wielu innych ludzi związanych z branżą nie zawsze mają klubom pomóc: przede wszystkimi mają mieć niezłe miejsce do zarabiania pieniędzy gry, a i agentowi parę groszy wpadnie do kieszeni.
https://www.youtube.com/watch?v=nW38GEBhQA8
28 wypożyczeń!
Kto na tym traci? Abstrahując od fanów, którzy oglądają mistrza Anglii w środku tabeli, tracą piłkarze wypożyczeni. Tutaj kolejny paradoks. Wypożyczonych z klubu jest aż 28 (sic!) graczy. Oczywiście nie każdy z nich dałby coś drużynie, ale kilku zawodników z miejsca weszłoby do pierwszego składu. Juan Cuadrado, który o mało co nie wyeliminował Bayernu z LM, strzela i asystuje w Juventusie. W Chelsea nie dostał wolnej ręki i prawdziwej szansy.
Kolumbijczyk to jednak inna historia niż gracze młodzi. Andreas Christensen (Borussia Moenchengladbach), Mario Pasalić (Monaco) czy Jeremie Boga (Rennes) to pierwszoplanowe postaci swoich zespołów, żaden z nich w lidze nie jest poniżej piątego miejsca w tabeli. Christensen to środkowy obrońca, który mógłby być odpowiedzią na defensywną indolencję i kontuzje w klubie. Pasalić i Boga to odpowiednio środkowy i ofensywny pomocnik, którzy rozruszaliby ofensywę. Wszyscy razem w rozgrywkach ligowych mają na koncie osiem bramek.
Kto przyjdzie, kto odejdzie?
Dokładnie o osiem więcej od Edena Hazarda. Belg wraz z Fabregasem, Maticiem, Ivanoviciem, Pedro i Costą jest jednym z głównych winowajców kryzysu. Do tego ostatniego można było mieć najmniej pretensji, jednak w idiotyczny sposób zarobił czerwoną kartkę w Pucharze Anglii, i na tym należy zakończyć czas pochwał. Liderzy nie ciągną drużyny, nie dają sygnału do ataku, zaangażowanie spadło o 75% w stosunku do minionego, mistrzowskiego sezonu.
Sprzedać ich wszystkich? To byłaby nieprawdopodobna bzdura, jednakowoż bez transferów się nie obejdzie. Coraz głośniej słychać o tęsknocie Costy za Madrytem. Z klubu w tym fatalnym momencie odchodzi John Terry, któremu nie zaoferowano przedłużenia kontraktu. Nie wiadomo, jak będzie wyglądać przyszłość Hazarda i Pedro, których łączy się z Hiszpanią. Prawdopodobnie odejdzie Remy, który nie pamięta już, jak to jest grać w piłkę. Właściwie jedynym „liderem” z poprzedniego sezonu, który u Conte mógłby grać od pierwszej minuty, jest Cesar Azpilicueta.
Włoski menedżer na pewno ściągnie do klubu paru graczy. Właśnie przez niemożność przeprowadzenia odpowiednich transferów zostawił Juventus w 2014 roku. Kto dołączy do Conte w Londynie? Ostatnio nie zaprzeczył sam Arturo Vidal. Możliwa wydaje się również opcja Paula Pogby, który właśnie dzięki selekcjonerowi reprezentacji Włoch stał się jednym z najlepszych pomocników. Coraz więcej mediów łączy też Stamford Bridge i Edinsona Cavaniego.
Czy możemy spodziewać się transferowej rewolucji? Abramowicz już z tym skończył, przekonamy się jednak, czy Conte będzie potrafił wykrzesać z wygasłych gwiazd nowe światło. Jeżeli sytuacja nie ulegnie zmianie do końca sezonu, to Liga Mistrzów 2016/2017 ominie Stamford Bridge szerokim łukiem. Szukamy plusów? Wystarczy jeden. Włoch będzie miał czas i miejsce, żeby zbudować nową Chelsea. Już udowodnił, że wygrywać potrafi.
AKTUALIZACJA
Chelsea zremisowała dziś z West Hamem 2:2 po dwóch bramkach Cesca Fabregasa oraz trafieniach Lanziniego i Carrolla.