Do nie lada sensacji doszło w ramach 27. kolejki I ligi, w meczu Dolcan Ząbki – Podbeskidzie Bielsko-Biała. Ostatni zespół w tabeli ograł bowiem przed własną publicznością wicelidera 2:0, notując pierwszy komplet punktów od pięciu spotkań.
Co ciekawe, kibice gospodarzy opuścili trybuny, kiedy okazało się, że ochrona nie pozwoliła im wnieść transparentu, tak więc po pięciu minutach rywalizacji miejsca na stadionie były puste. Jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe, Dolcan niespodziewanie wyszedł na prowadzenie w 8. minucie, kiedy Świerblewski doszedł do piłki po strzale Korkucia i skutecznie dobił uderzenie kolegi z zespołu.

Jeszcze przed przerwą Podbeskidzie miało ogromny problem, by czymkolwiek zaskoczyć rywala, posyłając masę długich podań w pole karne, z których jednak nic nie wynikało. Dolcan zaskoczył ponownie w 37. minucie, zdobywając gola na 2:0. W protokole znów zapisali się Korkuć w roli podającego, a także Świerblewski zdobywając drugiego gola.
Na słowa uznania zdecydowanie zasługuje Humerski, który mimo wielu ataków gości przyczynił się do zwycięstwa 2:0, ratując niejednokrotnie swój zespół przed stratą bramki. Na pięć minut przed zakończeniem rywalizacji goście mogli szukać swojej szansy, grając w przewadze, bo drugą żółtą kartkę obejrzał Piesio. Mimo to Podbeskidzie nie potrafiło zmienić rezultatu, a Dolcan zanotował ważne trzy punkty.
Sensacja stała się więc faktem, a wicelider z Bielska-Białej stracił punkty z czerwoną latarnią ligi, jaką niewątpliwie jest Dolcan. Zespół gospodarzy ma w zasadzie iluzoryczne szanse na utrzymanie się w lidze, jednak trzy punkty zdecydowanie poprawią morale w drużynie Roberta Podolińskiego. Z kolei podopieczni Roberta Kasperczyka w przypadku wygranej mogli objąć fotel lidera I ligi, jednak Dolcan okazał się zbyt mocny.











