W jedynym poniedziałkowym meczu La Liga spotkały się drużyny Deportivo i Getafe. Obie strzeliły po dwa gole, obie miały okresy bardzo dobrej gry. Zasłużony remis na El Riazor.
Przed meczem kończącym trzecią kolejkę spotkań w lepszej sytuacji było Getafe, które miało na koncie trzy punkty. Gospodarze z La Coruni zaliczyli jak dotąd dwa remisy, bezbramkowe, warto dodać. Zawdzięczali to głównie świetnej postawie Manu, który gwałtownie wkroczył do grona czołowych bramkarzy ligi.
Mecz na El Riazor rozpoczął się pechowo dla gości. Minęło niewiele więcej niż dziesięć minut, a do rozgrzewki ruszył drugi bramkarz Getafe, do niedawna piłkarz Realu, Jordi Codina. Wszystko przez uraz Oscara Ustariego. Argentyńczyk doznał kontuzji ręki i po kilku minutach było jasne, że nie będzie mógł dokończyć meczu. Piłkarze z Madrytu po takim, jak by nie patrzeć, lekko szokującym wydarzeniu, lekko zwolnili tempa. Dobrą okazję zmarnował Pedro Mosquera, którego dwa kolejne strzały nie znalazły drogi do bramki strzeżonej przez Manu. Bramkarz „El Depor” grał niezwykle pewnie i spokojnie. Żaden z rywali nie był w stanie strzelić mu gola. Wyręczył ich defensor, Colotti, umieszczając piłkę we własnej siatce. Początkowo wydawało się, że szczęśliwym strzelcem jest Adrian Colunga, ale powtórki wyraźnie pokazały, że gol był samobójczy. Pod koniec pierwszej części spotkania nowy nabytek „Geta” miał szansę na zdobycie własnej bramki, ale w akcji dwa na dwa lepsi okazali się gospodarze i piłka bezpiecznie wylądowała w rękach bramkarza. W ostatnich minutach pierwszej połowy dokonano jeszcze dwóch zmian, tym razem po stronie Deportivo. Po starciu z piłkarzem przyjezdnych boisko musiał opuścić Jonathan Urreta, w jego miejsce wszedł Desmartes. Z kolei Michela zastąpił Lassad. Po tak dziwnych 45 minutach, okraszonych aż trzema zmianami, obie strony chętnie udały się na krótki odpoczynek.
Po zmianie stron zaatakowali gospodarze. Najpierw doskonałą wrzutkę Manuela Pablo pewnie złapał Codina. Potem rąk w polu karnym użył Ivan Marcano. Gdyby był bramkarzem, rozeszłoby się po kościach, a tak komentator mógł sobie krzyknąć „penal!”, a Andres Guardado strzelić gola. Meksykanin okazję skwapliwie wykorzystał i doprowadził do wyrównania. Obrońca z Madrytu został ukarany żółtą kartką, słusznie, bo spotkanie piłki z ręką było raczej przypadkowe. Chwilę po strzeleniu gola Deportivo mogło już prowadzić. Dobrą okazję miał Lassad, ale tym razem górą był Codina. W 54. minucie po raz kolejny sędzia wskazał na jedenasty metr. Boateng faulował w polu karnym. Czarnoskóry pivot obejrzał żółty kartonik, podobnie jak Cata Diaz, który z decyzją arbitra nie mógł się pogodzić i głośno wyrażał swoje niezadowolenie. Do futbolówki po raz kolejny podszedł Guardado i po raz kolejny strzelił. Pani Muniz Fernandez dopatrzył się niedociągnięć i kazał stały fragment gry powtórzyć. Meksykanin nie miał z tym problemu i znów umieścił piłkę w siatce. Po tym efektownym fragmencie gry wydawało się, że jest po meczu, a Deportivo, na boisku prezentujące się znacznie lepiej niż Getafe, spokojnie dowiezie korzystny wynik do końca. W 70. minucie okazało się, że tak różowo nie będzie. Arizmendi strzelił gola na 2:2, wykorzystując podanie Boatenga i sprawiając, że mecz zaczął się od początku, tym razem pod dyktando przyjezdnych. Manu del Moral trafił w słupek, mocno szarpał Miku, wszystko szło w dobrym kierunku. Na przeszkodzie stanęło małe doświadczenie i lekkomyślność nowego nabytku klubu z Afonso Perez, Pedro Mosquery. Piłkarz rodem z La Fabrica w 80. minucie otrzymał drugą żółtą kartkę i musiał opuścić plac gry. Chwilę później gola mógł i powinien strzelić Lassad. Ale nie strzelił. W ogóle ostatnie minuty to festiwale kunsztu bramkarskiego. Trzy razy wykazał się Codina, jego kolega z przeciwnej strony boiska również spisał się bez zarzutu przy strzale Parejo. Ale to nie koniec. Jeszcze przed końcem regulaminowego czasu gry groźnie strzelali Manu del Moral i dwa razy Riki. Po upływie trzech doliczonych minut sędzia zagwizdał po raz ostatni, wyrywając kibiców z szoku wywołanego końcówką spotkania. Szalone tempo, okazja bramkowa średnio co minutę, piękne strzały, piękne parady. Kwintesencja futbolu.










