Nowy sezon nie okazał się nowym początkiem. Jan Bednarek ponownie wrócił do punktu wyjścia, a więc sytuacji, w której jest dopiero piątym w kolejce wyborem trenera. Choć końcówka poprzedniego sezonu pozwalała mieć nadzieje na nieco częstsze występy Polaka, to zmiana taktyki oraz transfery Southampton sprawiły, że poszukiwać regularnej gry Bednarek będzie najpewniej musiał poza St Mary’s Stadium.
Zmarnowana szansa
Ubiegły sezon był dla kibiców Southampton niezwykle trudny. Zespół wykonał ogromny regres i długo walczył o pozostanie w angielskiej elicie. Ostatecznie misja zakończyła się sukcesem, zaś jednym z jego autorów był Jan Bednarek, który niespodziewanie stał się częścią pierwszego składu.
Odejście w styczniu Virgila Van Dijka oraz liczne kontuzje w pierwszym zespole sprawiły, że Polak otrzymał swoją szansę. Nie bez znaczenia pozostawał również fakt, że katastrofalną postawę defensywną swojego zespołu Hughes próbował zatuszować formacją z trójką środkowych defensorów. W tym zestawieniu Bednarek czuł się doskonale, co niekiedy pokazywał na murawie.
Polak nie bał się futbolówki i chętnie wyprowadzał piłkę z własnej połowy, nie podejmując przy tym zbędnego ryzyka. Sytuacja Southampton była jednak na tyle wymagająca, że znaczenie miała przede wszystkim efektywność. Bednarek radził sobie nieźle, zdobywając nawet gola w ostatecznie przegranym starciu z Chelsea. Choć Polak notował solidne recenzje, to – jak się później okazało – nie do końca wykorzystał swoją szansę.
Debiut w trudnym momencie
Paradoksalnie – choć ze względu na presje trudno wejść do zespołu, gdy ten walczy o utrzymanie – to właśnie w takich momentach najłatwiej wypracować sobie ogromne poparcie kibiców, kolegów z drużyny i przede wszystkim trenera. Mark Hughes ze sporym optymizmem wypowiada się o postępach Polaka, ale wciąż nie ufa mu na tyle, aby regularnie stawiać na niego w meczach Premier League.
Jesteśmy naprawdę szczęśliwi z jego powodu, poczynił spory postęp, który nie może zostać niezauważony. Radził sobie świetnie, kiedy straciliśmy Stephensa.Mark Hughes
Były trener Stoke ma ku temu swoje powody. Bednarek wciąż jest typem defensora, który spędza sen z powiek wielu menedżerom. Nieźle operuje piłką, posiada świetne warunki fizyczne, jak na swój wzrost jest dość dynamiczny, lecz… zawsze jest zamieszany w utratę bramki. Dokładnie w ten sposób wyglądały przetarcia Bednarka w Premier League.
Noty były całkiem pozytywne, lecz podczas głębszych analiz można było dojść do wniosku, że Polak powinien zachować się lepiej w wielu przypadkach. Po trudach poprzedniej kampanii Hughes nie miał ponownie zamiaru rozbijać solidnego bloku defensywnego i stawiać na wciąż dość młodego i nieopierzonego defensora.
Piąty w kolejce
Nowy sezon to już autorski pomysł Hughesa na zespół, a co za tym idzie, powrót do gry czwórką obrońców. W środku jest zatem miejsce zaledwie dla dwóch, których trzeba wybrać spośród: Hoedta, Vestergaarda, Yoshidy, Stephensa i właśnie Bednarka.











