Everton pokazywał w ostatnich latach, zwłaszcza w oknach transferowych, że chce grać o wysokie cele. Sprowadzał znanych graczy, szastał pieniędzmi, brał uznanych menadżerów. Celem było wbicie się do top cztery. Teraz drużyna z Goodison Park zajmuje nawet trzecie miejsce… od końca. Jak do tego doszło? Gdzie włodarze popełnili błędy?
Allan, Richarlison, Donny van de Beek, Pickford, Dele Alli, Dominic Calvert-Lewin. Czy słysząc te nazwiska, pomyślelibyśmy o zespole będącym w strefie spadkowej? Czy może o ekipie walczącej o puchary? Kadra Evertonu jest wyceniana przez Transfermarkt na niemal 450 milionów euro. Dla porównania piłkarze West Hamu są wyceniani na blisko 100 milionów mniej. Oni jednak nie martwią się o ligowy byt. Być może nawet zagrają w następnym sezonie Ligi Mistrzów, bo biorą jeszcze udział w walce o triumf w Lidze Europy.
Pieniądze w błoto i złe transfery
Everton naprawdę dużo wydawał w ostatnich latach. W tym sezonie jednak zrobili mniejsze zakupy, Rafa Benitez postawił bardziej na sprowadzenie piłkarzy bez kontraktu lub drobniejsze wydatki. W sezonie 2021/2022 „The Toffees” wyłożyli na nowych graczy niecałe 40 milionów euro.
W poprzednim sezonie wydali na transfery już blisko 73 miliony euro. Najwięcej kosztował Ben Godfrey – 27,5 miliona euro. Nie wydaje się to gracz wart tej ceny. Pozostałe gotówkowe transfery to Allan i Doucoure sprowadzeni za kwoty w granicach 22-23 milionów euro. Brazylijczyk gra dosyć średnio, natomiast o Francuzie można powiedzieć, że wypalił.
Prawdziwa zabawa zaczyna się wraz z sezonem 2019/2020. Tutaj zespół z niebieskiej części Liverpoolu wyłożył na nowych kopaczy 121 milionów euro. Gorzej jest, jeżeli przytoczymy nazwiska graczy wówczas zakupionych. Tak więc Everton sprowadził Alexa Iwobiego, Moise Keana, Andre Gomesa, Gbamina, Delpha, Sidibe i Branthwaite’a. Z wymienionych zawodników sprawdził się chyba tylko Andre Gomes, który GRAŁ przyzwoicie. Po urazie łydki do gry wrócił w grudniu, od tego czasu zaliczył tylko dwa razy pełne 90 minut w lidze.
https://twitter.com/JonesCurtisGOAT/status/1519714016121262086?t=xxSl8GHZ88i-4mPFgmyFkw&s=19
Spoglądając na sezon 2018/2019, możemy stwierdzić, że tutaj transfery akurat były całkiem dobre. Wydano co prawda 100 milionów euro, ale zawarte w tej liczbie są m.in. wypożyczenie Kurta Zoumy czy udane tranfery Richarlisona i Digne. Mniej udany był natomiast transfer Yerry’ego Miny, za któego zapłacono 30 milionów.











