Niezwykle istotne bramki strzelone przez Divocka Origiego w znacznym stopniu przyczyniły się do zwycięstwa Liverpoolu w Lidze Mistrzów. Po triumfie w rozgrywkach Belg został ogłoszony pierwszym zmiennikiem dla ofensywnego tercetu „The Reds”. Dyspozycja snajpera z końcówki sezonu 2018/2019 pozostała jednak tylko wspomnieniem. Obecnie Divock Origi jest zaledwie siódmy w klubowej hierarchii atakujących, bez większych szans na regularną grę. Czy to koniec Belga na Anfield Road? Wypożyczenie do Wolfsburga miało pomóc Divockowi Origiemu powrócić do optymalnej dyspozycji. W niemieckim zespole snajper spisywał się jednak znacznie poniżej oczekiwań. Raził nieskutecznością oraz wbrew przewidywaniom nie stanowił o sile ofensywy „Die Wölfe”. Słaba postawa Belga w zespole z Bundesligi tylko utwierdziła władze Liverpoolu w przekonaniu, że przyszłość zawodnika leży poza Anfield Road.
Sytuację gracza próbował wykorzystać Wolverhampton Wanderers. Klub z Molineux Stadium doszedł nawet do porozumienia z przedstawicielami „The Reds” w kwestii kwoty odstępnego, która miała opiewać na 27 milionów funtów (wraz z bonusami). Na transfer nie zgodził się jednak sam zawodnik, z kolei opcję kolejnego wypożyczenia wykluczyły władze Liverpoolu.
Divock Origi nie jest na poziomie ofensywnego tercetu. Stephen Warnock
Divock Origi pozostał więc w klubie z czerwonej części Merseyside, lecz z niewielkimi szansami na regularną grę w pierwszej jedenastce. Oficjalnie radości z zatrzymania gracza w kadrze nie ukrywał Jürgen Klopp. W rzeczywistości pierwszy występ w sezonie Belg zanotował jednak dopiero w listopadzie.
Niechciany zadaniowiec, który stał się dżokerem
Menedżer Liverpoolu rzadko korzystał z usług byłego snajpera Lille OSC, gdyż Divock Origi znacznie przegrywał rywalizację o miejsce w jedenastce z pozostałymi ofensywnymi zawodnikami. Do tego stopnia, że najczęściej nie mieścił się nawet kadrze meczowej. Przełomowy dla sytuacji belgijskiego atakującego w zespole „The Reds” okazał się jednak grudzień.
Przy bezbramkowym remisie w derbach Merseyside Jürgen Klopp zdecydował się na ostatnie minuty spotkania desygnować do gry dysponującego lepszymi warunkami fizycznymi od partnerów Divocka Origiego. Snajper w pełni wykorzystał otrzymaną szansę, przechylając szalę zwycięstwa na korzyść Liverpoolu.
W nagrodę Belg wystąpił w podstawowej jedenastce w kolejnym spotkaniu ligowym. Zanotował asystę, lecz nie przekonał do końca Jürgena Kloppa do swoich umiejętności. Co prawda zaczął regularnie pojawiać się w kadrze meczowej, lecz w styczniu Liverpool zaoferował możliwość zakupu Belga innym klubom. Ponownie zainteresowany pozyskaniem zawodnika był Wolverhampton Wanderers, lecz znów transakcja nie doszła do skutku. Divock Origi pozostał na Anfield Road, po zakończeniu okna transferowego regularnie już pojawiając się na murawie w ostatnich minutach spotkań.














