Dziś rozpocznie się 22. kolejka T-Mobile Ekstraklasy. Najbardziej emocjonującym meczem dnia bez wątpienia będą derby stolicy, w których zmierzą się Legia z Polonią. Oba zespoły dzieli stosunkowo niewielka liczba punktów, przez co emocje będą jeszcze większe. Kto po tym spotkaniu będzie mógł chodzić dumny po Warszawie?
O godzinie 20:30 na Pepsi Arenie sędzia, Szymon Marciniak, zagwiżdże po raz pierwszy, rozpoczynając tym samym derby Warszawy. Rzecz jasna, głośniejszy doping czeka gospodarzy. Według nieoficjalnych informacji, na stadionie może zasiąść komplet widzów. Jak na razie, taką widownię zgromadziło jedynie spotkanie Ligi Europy, w którym Legia ograła Rapid Bukareszt. Fanatyczny doping w trakcie derbów powinien więc dodać legionistom skrzydeł. Czy tak jednak będzie?
Legia w komplecie, Polonia osłabiona

Na sytuację kadrową nie może narzekać Maciej Skorża. Wszyscy zawodnicy są do jego dyspozycji, co oznacza, że Legia zagra w najsilniejszym składzie. Takiego komfortu nie ma za to szkoleniowiec Polonii, Jacek Zieliński. W drużynie „Czarnych Koszul” na pewno nie zagra pauzujący za kartki Marcin Baszczyński. Niewykluczone, że zabraknie również kontuzjowanych Bruno oraz Trałki. W drużynie gości nie wystąpi Daniel Sikroski. Jest to jednak pokłosie fatalnego pudła. Przypomnijmy, że w przegranym meczu z GKS-em Bełchatów Sikroski nie wykorzystał fantastycznej okazji, pudłując z trzech metrów. Po tym meczu prezes Wojciechowski powiedział, że w jego drużynie Sikorski już nie zagra. Jak na razie, charyzmatyczny właściciel Polonii słowa dotrzymuje. W kadrze meczowej znaleźli się za to Sultes i Jeż, ale nie są oni jeszcze w pełni gotowi do gry, więc prawdopodobnie rozpoczną spotkanie na ławce rezerwowych.
Zagrają nie tylko o prestiż
Stawką meczu jest nie tylko prestiż. Będzie to spotkanie „o sześć punktów”. Polonia obecnie zajmuje czwarte miejsce w ligowej tabeli i traci do liderującej Legii pięć punktów. Łatwo więc obliczyć, że w przypadku wygranej zbliży się do „Wojskowych” na dwa oczka. Jeśli zaś wygra Legia, to powiększy swoją przewagę nad rywalem do ośmiu punktów. Jest więc o co się bić. Dla „Czarnych Koszul” to być może ostatnia szansa, by włączyć się do walki o mistrzostwo kraju, z czego doskonale zdają sobie sprawę podopieczni Jacka Zielińskiego. – Wiemy, o co gramy. W przypadku zwycięstwa doskoczymy do Legii na dwa punkty, przy przegranej będziemy tracili osiem. Mamy tego świadomość. Musimy dać z siebie wszystko. Wynik może być różny, ale najważniejsze, żebyśmy włożyli w ten mecz serce i pokazali charakter – mówi Paweł Wszołek.












