Lech Poznań wygrał z Wartą Poznań 1:0 w derbach Poznania. „Kolejorz” przystępował do tego spotkania w roli faworyta, bo już odzyskał pomysł na grę. Zespół Johna van den Broma tym samym awansował na siódme miejsce w tabeli, mając mecz mniej. Do czwartej Wisły Płock traci trzy punkty. Warta natomiast znajduje się obecnie w strefie spadkowej, jednak do szóstej lokaty traci zaledwie trzy punkty.
Pierwsze w tym sezonie derby Poznania nie były wielkim widowiskiem, mecz był raczej zamknięty, choć były momenty, gdy jedna z drużyn popełniała błędy w ustawieniu, co pozwalało na stworzenie okazji. Taki właśnie błąd w obronie warciarzy skutkował bramką dla Lecha, którą zdobył Afonso Sousa.
Derby Poznania? 5:0 dla Lecha
Od momentu, gdy Warta Poznań wróciła do PKO BP Ekstraklasy, rozgerała już pięć razy derby Poznania z Lechem. Ogólnie oglądając te mecze, można by odnieść wrażenie, zresztą słusznie, że Warta dostarczycielem punktów nie była. Stawiała się Lechowi i często realizowała swoje cele. Pamiętamy doskonale derby, gdy Jakub Moder zdobywał zwycięską bramkę z rzutu karnego w ostatnich minutach meczu, czy gdy w doliczonym czasie gry Pedro Tiba ominął bramkarza w mocno zagęszczonym polu karnym i trafił do pustej bramki, też na wagę zwycięstwa.
Dzisiaj też Warta nie pozwoliła Lechowi na wszystko, „Kolejorz” miał przez jakiś czas delikatny problem z konstruowaniem akcji. Jednak ten mecz wygrał. I bardzo podobnie było za klażdym razem, bo na pięć derbów, od kiedy Warta gra w elicie, pięć przegrała. Lech zdobył w nich 15 punktów, a Warta zero.
Lech był minimalnie lepszy
Ten mecz zasłużenie wygrał Lech. Warta starała się bardziej przeszkadzać grać sąsiadom, niż robić to samemu. Głównie opierała się na stałych fragmentach gry, po jednym z nich Zrelak uderzył w poprzeczkę, więc plan prawie się powiódł. Niestety dla warciarzy Lech dysponuje zbyt dużą jakością i nawet jeden błąd i odpuszczenie Afonso Sousy zakończyło się stratą bramki, a w konsekwencji porażką.
Warta skutecznie odcinała Lecha od budowania akcji, jakie „Kolejorz” bardzo lubi. „Zieloni” dobrze pressowali drużynę gości (pomimo iż mecz odbył się przy Bułgarskiej, gospodarzem meczu była Warta). Dawidowi Szulczkowi udało się powstrzymać Michała Skórasia i Joela Pereirę, przynajmniej w pierwszej połowie. Skrzydłowy powołany do naszej reprezentacji oddawał w tym meczu strzały, jednak nikt nie dał mu przy tym komfortu i były one niegroźne. Ogólnie „Kolejorz” dochodził w tej rywalizacji do okazji, miał ich sporo, ale w Warcie bronił każdy i w okolicach bramki Adriana Lisa było zbyt gęsto, aby gracze van den Broma mieli komfort.











