Pięć kolejek tego sezonu Premier League za nami. Czas na szóstą, w której najważniejsze, jak ostatnio, będą derby, ale tym razem nie Manchesteru, tylko Londynu.
Wspomnianym hitem organizatorzy uraczą nas już na sam początku. O 13:45 na White Hart Lane Tottenham podejmie Chelsea. Te spotkania zawsze elektryzowały kibiców nie tylko obu tych drużyn. Po pierwsze to derby, po drugie oba zespoły są w czubie tabeli, więc to również spotkanie na szycie, a po trzecie dojdzie do pojedynku mistrza i ucznia, czyli Jose Mourinho i Andre Villasa-Boasa.
Portugalczycy współpracowali ze sobą na Stamford Bridge. AVB był asystentem Mourinho. Później zdecydował się na własną karierę i przeszedł bardzo podobną do swego mentora drogę. Z Porto też wygrał wszystko, co było do wygrania, następnie przeszedł właśnie do Chelsea. Tam pojawiają się pierwsze różnice, bo Villas-Boas na Stamford Bridge sobie nie poradził. Wytrzymał kilka miesięcy i w oczach kibiców Chelsea nie może dorównywać rodakowi. Teraz, jako trener lokalnego rywala, będzie miał okazję, by utrzeć swojemu mistrzowi nosa.
Zresztą w ten sezon on i jego zespół weszli lepiej. Cztery zwycięstwa, przedzielone tylko porażką z Arsenalem, dają Tottenhamowi drugie miejsce. Chelsea też zaledwie raz przegrała, ale dodatkowo raz zremisowała i jest w tabeli czwarta. Dzisiaj ma jednak okazję przeskoczyć przeciwnika, jeśli zagra tak jak rok temu, gdy odniosła okazałe zwycięstwo 4:2. Zresztą „The Blues” ostatnio radzą sobie z „The Spurs”. Z poprzednich sześciu spotkań wygrali trzy, a trzy razy był remis. Dzisiaj może być trudniej przez prawdopodobny brak Ramiresa z powodu kontuzji. Brazylijczyk ma problem z udem i jego występ stoi pod wielkim znakiem zapytania. Na pewno, nie tylko dziś, ale w ogóle w tym sezonie, nie zagra już Marco van Ginkel. Z drugiej strony AVB nie może skorzystać z Capoue, Lennona, a nie wiadomo do końca, co z Kaboulem i Rosem.
Później mecze rozpoczną się tradycyjnie o 16:00. Na pierwszy plan wysuwają się spotkania drużyn z Manchesteru. Po ostatnich derbach, w których City zniszczyło United, podopieczni Pellegriniego jadą do Birmingham, na mecz z Aston Villą. Wydaje się, że nie powinni mieć problemu ze zwycięstwem. W ostatnich sześciu starciach to oni byli górą, tracąc przy tym tylko cztery gole. MC w tym sezonie gra bardzo chimerycznie, na wyjazdach jeszcze pozostaje bez zwycięstwa. Choć ostatnie wygrane z Viktorią Pilzno, United i Wigan mogą napawać optymizmem. Trudno będzie zatrzymać tę maszynę, nawet jeśli nie zagrają Aguero i Silva (ich gra stoi pod znakiem zapytania). Za to Paul Lambert musi sobie poradzić bez Benteke, co od razu obniża siłę rażenia zespołu o kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt procent.












