W tym roku święty Mikołaj postanowił pierwsze prezenty rozdać już dwa tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Poczciwy brodaty grubasek w czerwonym kubraczku wraz ze swoimi pomocnikami w najbliższy weekend wręczy wszystkim fanom Premier League prawdziwe rarytasy. Bez wątpienia takimi są aż trzy derbowe starcia, które elektryzują piłkarskie środowisko. Na tym nie koniec niespodzianek.
Przystawka
Na inaugurację 16. serii spotkań na London Stadium dojdzie do starcia West Hamu United z Chelsea. Piłkarze Davida Moyesa w ostatnią niedzielę na Etihad Stadium wprawdzie nie wygrali (1:2), ale nieco nastraszyli lidera, co z pewnością nie umknęło uwadze ich najbliższego rywala. Z kolei „The Blues” przed własną publicznością ograli Newcastle 3:1, choć to goście jako pierwsi strzelili gola. Ekipa Antonio Conte potrafi wyciągać odpowiednie wnioski, dlatego ostatni raz w lidze na wyjeździe przegrała w połowie października. Co ciekawe, w derbowej potyczce z Crystal Palace (1:2). W sobotnie popołudnie mistrza Anglii czeka kolejny stołeczny pojedynek, choć nie wydaje się jednak, żeby drugi raz popełnił podobne błędy i wrócił do domu z pustymi rękoma.
„Młoty” w tabeli są lepsze jedynie od Swansea. „Łabędzie” były także ostatnim zespołem, który londyńczykom udało się pokonać u siebie (1:0). Victoria ta miała miejsce w ostatni dzień września, od tego czasu w Tamizie upłynęło dużo wody. Fani „The Hammers” mają nadzieję, że każda seria kiedyś się kończy, więc derbowa potyczka z czwartą siłą ligi jest na to odpowiednim momentem. Prezentem pod choinkę byłoby dla nich zwycięstwo na wzór tego z sezonu 2015/2016 (2:1). Można podejrzewać, że w sobotnie popołudnie stolica Anglii nie będzie wyglądała jak miasto z hitu Danny’ego Boyle’a (28 dni później), niemniej powinna być to smakowita przystawka, po której nikt nie będzie cierpiał na niestrawność.
Początek meczu o godz. 13:30.
„To be, or not to be”
Na Liberty Stadium do Swansea przyjeżdża inny z ligowych słabeuszy, West Bromwich Albion. Starcie ostatniej drużyny w tabeli z czwartą od końca można określić mianem spotkania o „sześć punktów”. W szeregach „The Baggies” nastąpiła zmiana warty, na ławce trenerskiej usiadł Alan Pardew. Pierwszy mecz pod wodzą nowego szkoleniowca WBA rozegrało z jego byłym zespołem (Crystal Palace), jednak debiut zakończył się połowicznym sukcesem (0:0). Za Tonym Pulisem przy The Hawthorns nikt nie płacze, jednak żeby jego zmiennik zdobył uznanie w oczach fanów, takie spotkania jak to nadchodzące jego drużyna zwyczajnie musi wygrywać. W głowach polskich kibiców rodzi się także pytanie, czy naprzeciw Łukasza Fabiańskiego stanie Grzegorz Krychowiak, który w ostatnich tygodniach większość czasu spędza na ławce rezerwowych. Trudno orzec.
„Łabędzie” pukają w dno tabeli (od spodu), co gorsza w ich grze próżno szukać poprawy. Ostatni raz swoim fanom dali radość w połowie października, gdy ograli beniaminka z Huddersfield (2:0). Rywal na odbicie się wydaje się znajdować w ich zasięgu, zwłaszcza że w tym sezonie tylko raz podniósł trzy „oczka” na terenie rywala. Miało to miejsce jednak dawno, jeszcze w sierpniu, gdy gościli na Turf Moor (0:1). Ekipa Paula Clementa ma nad przeciwnikiem także psychologiczną przewagę. Ostatni raz dała się ograć WBA przed własną publicznością w marcu 2014 roku. Kłopot w tym, że Brytyjczyk po kolejnej porażce może stracić w Walii swój stołek. Hamletowskie „być albo nie być” z pewnością jest jednym z haseł, które towarzyszą menadżerowi w jego życiu. Recepta jest prosta. Wygrać i odrabiać straty, dopóki nie jest jeszcze za późno.












