Mimo – delikatnie mówiąc – nie najlepszych ligowych wyników „Królewskich” w ostatnim czasie Andrija Delibasić docenia klasę podopiecznych Mourinho. Zdaniem Czarnogórca Real Madryt mógłby grać nawet w siedmiu albo ośmiu piłkarzy i wciąż byłby niebezpieczny.
Rayo Vallecano, w którym występuje czarnogórski napastnik, zmierzy się z Realem w niedzielę. Czy to dla „Los Franjirrojos” dobra okazja, aby pokonać bardziej utytułowanego przeciwnika? – Nie ma dobrego momentu, żeby grać z Realem Madryt, bo to zawsze wspaniały zespół. Nawet jeśli wystawiłby tylko siedmiu czy ośmiu zawodników, nadal byłby groźny – chwalił madrytczyków Delibasić.

– Piłkarze mają wiele problemów i brakuje im pewności siebie, ale to wciąż świetna ekipa. W starciu z nią musimy grać zgodnie z naszymi założeniami, nie bać się i zaprezentować się tak jak w zeszłym roku, kiedy wprawdzie przegraliśmy 0:1, ale pokazaliśmy się z bardzo dobrej strony. Postaramy się powtórzyć naszą dyspozycję ze spotkania z Betisem. Będziemy atakować, nie potrafimy inaczej grać.
Snajper klubu z Vallecas skomentował także wczorajszy mecz z Atletico Madryt: – Myślę, że w trakcie ostatnich 30 minut na Vicente Calderon dobrze się spisaliśmy [Rayo ostatecznie przegrało 3:4, ale w końcowych dziesięciu minutach zdobyło trzy bramki, w tym dwa razy na listę strzelców wpisał się Delibasić – przyp. red.]. Tak musimy grać, odważnie w ataku, wykorzystując skrzydła i stwarzając sobie sytuacje. Nie było łatwo o tę remontadę, ponieważ jeśli się przegrywa 0:4 z zespołem, który wygrał Ligę Europy, trudno jest wrócić do gry. Nasze trzy trafienia w końcówce pokazały, że potrafimy grać w piłkę. Udało się złapać kontakt z rywalem, ale na więcej zabrakło czasu.











