Ostatnia seria kiepskich wyników Rakowa spowodowała, że wokół częstochowian atmosfera stała się bardzo gęsta. Było na tyle gorąco, że interweniować w tej sprawie musiał sam właściciel klubu Michał Świerczewski. Namaszczony przez Marka Papszuna Dawid Szwarga przekonuje się zaś, że wskoczenie w buty swojego byłego już przełożonego będzie jeszcze większym wyzwaniem, niż mógł sobie zakładać.
Ostatnie lata dla klubu spod Jasnej Góry były idyllą. Raków Częstochowa zdobywał puchary, prezentował powtarzalny, acz skuteczny futbol. Każde media chwaliły właściciela za harmonijny rozwój, czego zwieńczeniem było zdobycie mistrzostwa przez Marka Papszuna i jego kapelę. Jednak trener wcześniej już zapowiedział, że po sezonie odejdzie z klubu po siedmiu latach wiernej posługi. W jego miejsce wskoczył dotychczasowy asystent, młody, zdolny i znający myśl klubu Dawid Szwarga.
Wydawałoby się to z jednej strony wspaniałą okolicznością. Mocna jakościowo drużyna, poukładany projekt, który tylko trzeba dalej rozwijać. Natomiast z drugiej strony tli się myśl z tyłu głowy, że wskakujesz w buty człowieka, który napisał w tym klubie historię, a ty musisz utrzymać drużynę na podobnym poziomie jako trenerski żółtodziób. Na razie buty zaczynają coraz mocniej uwierać, a problemy wokół klubu narastają, poczynając od słabych wyników, po mentalność drużyny czy zarzuty wobec sztabu o porzucenie dziedzictwa.
W pucharach napisał historię, w lidze było ciut gorzej
Na pewno na plus trenera należy zapisać awans do fazy grupowej Ligi Europy, czego wcześniej nie potrafił dokonać Marek Papszun (choć w tym sezonie Raków startował z Ligi Mistrzów, więc miał w przeciwieństwie do poprzednich lat margines błędu). Sami podkreślaliśmy, że gra Rakowa w europejskich pucharach była niezwykle inteligentna i choć czasami zbyt mało agresywna, przyniosła ona Rakowowi historyczny sukces.
Dobra gra w pucharach odbiła się na lidze, ponieważ strata do 1. miejsca po rundzie jesiennej była spora. Dlatego cel na wiosnę był jasny: wystartować z kopyta i szybko dorwać liderującą „Jagę” oraz Śląsk. Tymczasem przewaga zmniejszyła się minimalnie, ale więcej mówi się tu o problemach drużyny niż ściganiu czołówki. Raków wygrał wiosną zaledwie trzy mecze, cztery zremisował i dwa przegrał. Na dodatek odpadł z Pucharu Polski z jeszcze słabszym wiosną Piastem Gliwice.











