David Tijanić – reprezentant Słowenii, który robi furorę w ekstraklasie


David Tijanić zachwyca nas swoją grą w pierwszych kolejkach PKO Ekstraklasy

3 października 2020 David Tijanić – reprezentant Słowenii, który robi furorę w ekstraklasie
Rafal Rusek / PressFocus

Wszyscy zachwycamy się grą Rakowa w pierwszych kolejkach tego sezonu. To nie tylko punkty w ligowej tabeli, ale też fantastyczna gra, jaką nas raczy Marek Papszun z zespołem. Swoją drogą częstochowianie zajmują obecnie 2. miejsce. To pokazuje, że można połączyć styl z wynikami. Mogło być jeszcze lepiej, gdyby Raków był do końca skoncentrowany w każdym meczu. Piłkarzem, który robi furorę, na razie jest David Tijanić.


Udostępnij na Udostępnij na

Niedawno David Tijanić został nawet zauważony przez selekcjonera słoweńskiej reprezentacji narodowej. Musimy uznać to za duży sukces, bo to dość nietypowe, aby piłkarz z PKO Ekstraklasy był powoływany do 64. reprezentacji rankingu FIFA. Zasłużył jednak na to w stu procentach. To nie tylko trzy bramki i trzy asysty, ale i rewelacyjna gra w Polsce pozwoliły mu wyjechać na pierwsze zgrupowanie z reprezentacją Słowenii.

Podatny na kontuzje?

Pewnie większości osób obiła się o uszy informacja, że Słoweniec został odpalony przez Wisłę Kraków. Co wtedy poszło nie tak? Przecież taki piłkarz przydałby się „Białej Gwieździe”. Według oficjalnych informacji podanych przez klub u Tijanicia pojawiły się jakieś kontuzje, które mogły sprawić, że ten szybko wyląduje w gabinetach rehabilitacyjnych. Nieoficjalnie chodziło o pieniądze, które ostatnimi czasy w Krakowie liczą bardzo dokładnie. Kwota nieduża, bo chodziło o około 150 tysięcy.

Teraz każdy klub PKO Ekstraklasy dałby te pieniądze za 23-letniego Słoweńca. Bez absolutnego wahania. Przed przyjazdem do Polski pomocnik grał wyłącznie w swojej ojczyźnie. Gdy przychodził w styczniu do Rakowa, uważano go za piłkarza do rywalizacji z Petrem Schwartzem. Jesienią ubiegłego roku zagrał w słoweńskiej Prva Lidze 20 spotkań. Udało mu się w nich zdobyć pięć bramek oraz dwie asysty. Jeszcze lepszy miał sezon, gdy testowała go Wisła Kraków. Wtedy zdobył siedem bramek i dołożył do tego sześć asyst.

Rozkręca się

David Tijanić od stycznia jest w Częstochowie. W poprzednim sezonie udało mu się rozegrać 11 spotkań. Co ciekawe, tylko jedno przed wymuszoną przerwą. W swoim debiucie, gdzie przeciwnikiem była Pogoń Szczecin, rozegrał 13 minut. Później musieliśmy na jakiś czas wszyscy zapomnieć o futbolu. Raków wrócił do gry w maju i od tego momentu zachwyca nas swoją grą.

– Cieszę się, że praca, jaką wykonuję na treningach, jest doceniana przez kolegów z drużyny. Mam wrażenie, że zyskałem ich zaufanie. Nie boją się ze mną grać, a to przekłada się na lepszą dyspozycję całego zespołu. Myślę, że w następnych meczach może być tylko lepiej – opowiadał Tijanić o relacjach z kolegami dla oficjalnej strony Rakowa Częstochowa.

Marek Papszun obdarzył go nie lada zaufaniem. Od maja tylko w jednym spotkaniu nie wybiegł na murawę od pierwszej minuty. Gdy już było wszystko jasne i Raków miał pewne utrzymanie. Częstochowianie przegrali wtedy z Górnikiem Zabrze. Teraz obie drużyny są na szczycie ligowej tabeli i zachwycają swoją grą. Ofensywny pomocnik już wówczas udowadniał, że trzeba go bacznie obserwować. Grał bardzo pewnie i zwracał uwagę na siebie niesamowitym luzem w prowadzeniu piłki. Niczym najlepszy wirtuoz. Nigdy nie wiesz, co jest w stanie zagrać. W każdym momencie może obsłużyć partnera tak jak Marcina Cebulę w ostatnim spotkaniu.

Z meczu na mecz zachwyca nas coraz bardziej. W poprzednim sezonie notował głównie asysty, w 20 spotkaniach uzbierał ich pięć. W obecnych rozgrywkach Tijanić zachwyca nas już nie tylko grą i asystami, ale też bramkami, zazwyczaj pięknymi. Od razu przypomina się trafienie z Cracovią. Wówczas ściągnął pajęczynę z bramki. Absolutnie genialna bramka. Co ciekawe, gdy spojrzymy na liczby, to Tijanić wtapia się w tłum. Trudno go wyróżnić pod jakimś względem. Notuje średnio jedno, dwa kluczowe spotkania na mecz, zdecydowanie nie ma największej liczby podań w zespole, jego wygrane pojedynki też nie robią wrażenia.

Wpadka roku

Davida Tijanicia kojarzymy głównie z pięknych zagrań i bramek. Zdarzyła mu się jednak spektakularna wpadka. Dobrze, że nie przyćmiła jego dobrej gry. Mowa o spotkaniu z Zagłębiem Lubin. Wydarzyła się tam niezbyt przyjemna sytuacja dla Słoweńca. Raków Częstochowa świetnym pressingiem odebrał piłkę, takim sposobem wypracował czystą pozycję dla Tijanicia. Czystą – mamy na myśli pustą bramkę. Piłka odbiła się jednak tak niefortunnie, że 23-latek nie trafił w futbolówkę. Można być tutaj jego adwokatem i argumentować to nierówną murawą, ale takie sytuacje trzeba wykorzystywać.

Cały Raków Częstochowa wygląda znakomicie u progu sezonu. Z meczu na mecz zaskakuje nas czymś nowym tak jak David Tijanić. To jest przecież dopiero ich drugi sezon w PKO Ekstraklasie, dlatego ich wysoka lokata jest faktycznie zaskoczeniem. Dużym plusem są na pewno Marcin Cebula, Tomas Petrasek oraz nasz dzisiejszy bohater David Tijanić. Wszystko składa się w jedną całość. Pewne jest, że jeśli Raków marzy o europejskich pucharach, to David Tijanić musi utrzymać formę, bo to piłkarz, który może zdecydować o losach spotkania.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze