Wszyscy zachwycamy się grą Rakowa w pierwszych kolejkach tego sezonu. To nie tylko punkty w ligowej tabeli, ale też fantastyczna gra, jaką nas raczy Marek Papszun z zespołem. Swoją drogą częstochowianie zajmują obecnie 2. miejsce. To pokazuje, że można połączyć styl z wynikami. Mogło być jeszcze lepiej, gdyby Raków był do końca skoncentrowany w każdym meczu. Piłkarzem, który robi furorę, na razie jest David Tijanić.
Niedawno David Tijanić został nawet zauważony przez selekcjonera słoweńskiej reprezentacji narodowej. Musimy uznać to za duży sukces, bo to dość nietypowe, aby piłkarz z PKO Ekstraklasy był powoływany do 64. reprezentacji rankingu FIFA. Zasłużył jednak na to w stu procentach. To nie tylko trzy bramki i trzy asysty, ale i rewelacyjna gra w Polsce pozwoliły mu wyjechać na pierwsze zgrupowanie z reprezentacją Słowenii.
Podatny na kontuzje?
Pewnie większości osób obiła się o uszy informacja, że Słoweniec został odpalony przez Wisłę Kraków. Co wtedy poszło nie tak? Przecież taki piłkarz przydałby się „Białej Gwieździe”. Według oficjalnych informacji podanych przez klub u Tijanicia pojawiły się jakieś kontuzje, które mogły sprawić, że ten szybko wyląduje w gabinetach rehabilitacyjnych. Nieoficjalnie chodziło o pieniądze, które ostatnimi czasy w Krakowie liczą bardzo dokładnie. Kwota nieduża, bo chodziło o około 150 tysięcy.
Teraz każdy klub PKO Ekstraklasy dałby te pieniądze za 23-letniego Słoweńca. Bez absolutnego wahania. Przed przyjazdem do Polski pomocnik grał wyłącznie w swojej ojczyźnie. Gdy przychodził w styczniu do Rakowa, uważano go za piłkarza do rywalizacji z Petrem Schwartzem. Jesienią ubiegłego roku zagrał w słoweńskiej Prva Lidze 20 spotkań. Udało mu się w nich zdobyć pięć bramek oraz dwie asysty. Jeszcze lepszy miał sezon, gdy testowała go Wisła Kraków. Wtedy zdobył siedem bramek i dołożył do tego sześć asyst.











