Brazylijski defensor ekipy wicemistrzów Hiszpanii na konferencji prasowej mówił o swoich planach na najbliższą przyszłość, a także skrytykował klub za niedostateczne wsparcie go w trudnym momencie.
Mniej więcej w połowie poprzedniego sezonu światowe media zaczęły masowo pisać o tym, że Dani Alves jest na wylocie z Barcelony. Twierdzono, że Latynos jest o krok od przenosin do Manchesteru City, Chelsea, a nawet Realu Madryt. Wszystko przez bardzo nierówną formę prawego obrońcy Katalończyków.
– W pewnym momencie pojawiły się plotki na temat mojego odejścia. Bardzo mnie martwi, że wtedy klub nie zrobił niczego, by mnie bronić, ale rozumiem tę sytuację, bo interes instytucji jest ważniejszy niż sprawy zawodnika – powiedział Dani.
Mimo wyraźnego żalu wobec Barcelony Alves nie ma wątpliwości, że jego najbliższa przyszłość związana jest tylko i wyłącznie z Camp Nou.
– Tito mi ufa, a ja mam zamiar odwdzięczyć się mu za to zaufanie. Zawsze mówił, że na mnie liczy i chce mnie w swojej drużynie… Zdobyłem szacunek członków ekipy ciężką pracą i mam nadzieję, że uda mi się utrzymać taką sytuację. W tym momencie jestem tak samo zmotywowany jak w chwili dołączenia do Barcelony. Gram dla najlepszego klubu na świecie. Jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości w sprawie mojej przyszłości, chciałbym je teraz rozwiać.
– Mam nadzieję, że gdy pewnego dnia będę musiał opuścić Barcelonę, będę mógł to zrobić główną bramą, tak samo jak wtedy, gdy tu przychodziłem. W dniu gdy odejdę z drużyny, chcę czuć, że został tu po mnie jakiś malutki ślad – zakończył Brazylijczyk.










