Pamiętacie wielkie portugalskie „złote pokolenie”, które nigdy nie wygrało żadnego poważnego turnieju? Figo, Rui Costa, Paulo Sousa, Fernando Couto, Capucho i Joao Pinto to tylko niektóre z nazwisk przewijających się w kadrze na przełomie wieków, którym przyszło zmierzyć się z olbrzymimi oczekiwaniami nałożonymi na nich w wyniku osiągnięcia młodzieżowego sukcesu. Dzisiaj można śmiało uznać, że po latach posuchy nad Tagiem znów obrodziło w piłkarskie talenty i wyrasta nam nowa generacja, która swoim blaskiem może przyćmić swoich starszych kolegów.
Jest rok 1991. Portugalia pokonuje po karnych Brazylię i Carlos Queiroz po raz drugi z rzędu może cieszyć się ze zdobytego mistrzostwa świata do lat dwudziestu. Rodzi się nowe pokolenie, które w tym okresie zdominowało rozgrywki młodzieżowe, zapowiadając wieloletnie pasmo sukcesów Portugalczyków na świecie. Co znamienne, działo się to dokładnie 24 lata temu.
Niestety, w latach 90. zamiast wielkich sukcesów, mogliśmy zobaczyć serię niepowodzeń w wykonaniu portugalskiej złotej generacji i coraz głośniejsze stawały się głosy, że Figo i spółka nie zdołają zapewnić Portugalii żadnego poważnego trofeum w światowej piłce. Ćwierćfinał EURO 1996 to jedyny godny zauważenia rezultat osiągnięty przez tę drużynę, a brak awansu do mundiali w Stanach Zjednoczonych i Francji zakrawał wręcz o kpinę.
Przełomem mogło okazać się EURO 2000, gdzie po fazie grupowej i kolejnych zwycięstwach z Anglią, Rumunią i Niemcami uznawano ich za głównych faworytów całej imprezy. Skończyło się jednak jak zawsze i ostatecznie w półfinale lepsi okazali się Francuzi, a Portugalia swoje marzenia musiała odłożyć o następne dwa lata.
Najbliżej było w 2004 roku, kiedy zmierzch tego pokolenia piłkarzy przypadł na mistrzostwa Europy rozgrywane u siebie. Historię jednak wszyscy znamy. Portugalczycy tworzyli historię, eliminując po kolei faworyzowanych Hiszpanów, Anglików i w końcu Holendrów. I gdy wydawało się, że w finale mają do pokonania najłatwiejszą przeszkodę, podopieczni Scolariego wyłożyli się na Grecji i czar prysł.
To był kres pewnej epoki i po tym, jak Luis Figo ogłosił odejście z reprezentacji po finale z Grecją, mogliśmy być pewni, że byli mistrzowie świata do lat dwudziestu swojej misji nie wykonali.
Teraz, a dokładnie na mistrzostwach Europy U-21, mamy do czynienia z tworzeniem się nowej, wspaniałej generacji portugalskich piłkarzy, którzy mają wszelkie papiery ku temu, aby zdominować światowy futbol w najbliższych latach.











