Chelsea sezon mogła już spisać na straty, nie powinno to nikogo dziwić po tak słabych występach i braku punktów. Jak jednak wiadomo – nadzieja umiera ostatnia. Skoro tak, czy w niebieskiej części Londynu są nadzieje na lepszy czas? A jeśli są, to jakie?
Chelsea w pierwszym meczu 22. kolejki zremisowała bezbramkowo z Fulham. Beniaminek prezentuje się w tych rozgrywkach dużo powyżej oczekiwań, czego nie można powiedzieć o gospodarzach tej rywalizacji. Zespół pod wodzą Grahama Pottera ani nie punktuje, ani nie gra lepiej, niż miało to miejsce za Thomasa Tuchela. Większość kibiców tęskni za Tuchelem, pojawiały się już nawet głosy, aby zwolnić Pottera, który został zatrudniony ledwie parę miesięcy temu.
„The Blues” wydają również ogromne kwoty na transfery. Latem było to blisko 300 milionów euro, a zimą blisko 330 milionów. Kwoty różnią się zależnie od tego, jak policzymy. Dla przykładu do styczniowego okna musielibyśmy dodać jeszcze 30 milionów, gdybyśmy od razu policzyli bonusy zawarte w umowie Mychajły Mudryka. Wracając jednak do głównego tematu – Chelsea wydaje ogromne kwoty na transfery, a na boisku tego praktycznie nie widać.
Szpital na Stamford Bridge
Lista kontuzjowanych zdążyła się odrobinę skrócić, ale do niedawna urazy leczyli Raheem Sterling, Ben Chilwell i Reece James. Zwłaszcza tych dwóch ostatnich piłkarzy jest zazwyczaj w gronie najlepszych graczy, gdy tylko znajdą się na boisku. Trzeba ich też ostrożnie wprowadzać po urazach, Chilwell miewał już dłuższe kontuzje, z Fulham dostał sześć minut. James zagrał godzinę, wrócił po kontuzji kolana, której doznał pod koniec grudnia, w pierwszym meczu po powrocie po… kontuzji kolana. Na tych graczy trzeba więc chuchać i dmuchać, a kiedy wrócą już do optymalnej dyspozycji, Graham Potter będzie miał z nich duży pożytek. Zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, jak bez nich wyglądały wahadła. Lekko mówiąc – słabo.
Z dobrych informacji – mecz z Fulham był ostatnim spotkaniem, w którym zawieszony był Joao Felix, a pamiętamy, jak obiecująco wyglądał w debiucie. Do treningów po kontuzji wrócił już Wesley Fofana, który będzie zapewne pierwszym piłkarzem do rotacji na pozycji środkowego obrońcy po tym, jak zaufanie Grahama Pottera nadszarpnął Kalidou Koulibaly, który stracił miejsce w składzie na skutek słabej formy.
Piłkarzy, którzy jeszcze zmagają się z urazami, też nie jest wcale mało. Są piłkarze, którzy większych szans na grę by nie mieli, tacy jak Edouard Mendy i Armando Broja. Senegalczyk byłby jednak zabezpieczeniem, gdyby coś stało się Kepie, ponieważ wtedy do bramki musiałby wskoczyć Marcus Betinelli.











