Ostatnie wygrane spotkanie w Rzymie Hellas zanotował w sezonie 1984/1985 w 12. kolejce włoskiej Serie A. W tamtym roku zespół z Werony zdobył scudetto z zapasem czterech punktów nad Torino. O ironio, z ligi wówczas spadło Lazio z dorobkiem zaledwie 15 „oczek” w końcowej tabeli, czyli o dwa mniej od jego wyniku punktowego po aktualnie rozegranych 10 kolejkach sezonu 2020/2021. Niesamowita przewrotność losu…
W spotkaniach na własnym boisku nie było takiego dramatu jak w spotkaniach wyjazdowych. Choć i tak ostatnie zwycięstwo nad rzymianami miało miejsce aż siedem lat temu, to do tamtego czasu werończycy całkiem nieźle radzili sobie na własnym boisku. W XXI wieku na Stadio Marcantonio Bentegodi zwyciężyli trzykrotnie, raz zremisowali oraz trzy razy polegli w starciu z rzymianami.
Gdy ostatnio wygrywał Hellas
22 grudnia 2013 roku to ostatni raz, gdy zespół z Werony tryumfował przeciwko Lazio. Wówczas w składzie „Gialloblu” wiodącymi postaciami byli tacy zawodnicy, jak: obecny bramkarz Spezii Rafael, kreator gry Jorginho (Chelsea), wyszlifowany przez AS Roma Paragwajczyk Juan Iturbe oraz legenda włoskiej piłki supersnajper Luca Toni.
https://twitter.com/OfficialSSLazio/status/1337483542394265601
Aura w Weronie była dość depresyjna, pogoda deszczowa, jednak kibice swoimi okrzykami nie dawali przysypiać swoim podopiecznym, stale zagrzewając ich do boju. Włoski fenomen, wybitny technik Jorginho już za czasów gry w Hellasie wyróżniał się znakomitym przeglądem pola, niebanalnymi rozwiązaniami oraz czystą, ale i genialnie pracującą głową.
Potwierdził to również w rzeczonym spotkaniu. W 5. minucie spotkania sędzia Gianpaolo Calvarese podyktował rzut wolny z około 20 metrów przed polem karnym, gdzie między słupkami stał doświadczony już wtedy Federico Marchetti. Jorginho ustawił sobie futbolówkę i genialnym miękkim, plasowanym podaniem umieścił piłkę prosto na głowie idealnie nabiegającego w tempo Luki Toniego.
Zaledwie parę minut po rozpoczęciu gry wynik na tablicy pokazywał 1:0. W tamtej sytuacji nawet najbardziej doświadczony bramkarz na świecie nie zdołałby zareagować na to perfekcyjnie wymierzone uderzenie z zabójczej główki Włocha. Dodatkowo był on praktycznie niepilnowany, jedynym obrońcą, który próbował go zatrzymać, był Andre Dias, który nie zdołał powalczyć jednak z zawodnikiem gospodarzy. Reszta defensywy nie spodziewała się w ogóle takiego dynamicznego wyjścia na wolne pole napastnika.
Następnie akcję, która mogła przynieść wyrównanie, zaprzepaścił inny klasowy napastnik Miroslav Klose. Niemiec za szybko chciał oddać instynktowny strzał i na niemal pustą bramkę trafił w stojącego na jej linii obrońcę. W przełamaniu się rzymianom w tym meczu pomógł Argentyńczyk Lucas Biglia, który wyskoczył wysoko do piłki posłanej z rzutu rożnego przez Antonio Candrevę i przełamał ręce golkipera z Werony po uderzeniu głową.
Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź gospodarzy. Jeszcze w końcówce pierwszej części gry piekielnie mocnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Juan Iturbe. Piłka skozłowała tuż przed rękoma włoskiego bramkarza, nabierając przy tym dodatkowej rotacji i wpadając dokładnie obok lewego słupka bramkarza gości. Wynik do przerwy 2:1.











