W pierwszym meczu rundy wiosennej Górnik Zabrze pokonał Stal Mielec. Zespół z Górnego Śląska musiał sobie radzić bez swojego najlepszego strzelca. Jesus Jimenez odchodzi, a trener Jan Urban będzie miał w związku z tym poważny problem. Czy uda się go rozwiązać?
Umowa Hiszpana z zabrzanami wygasała w czerwcu tego roku. Zimowe okienko transferowe było ostatnią okazją, by na jego transferze zarobić. Górnik jednak nie chciał Jimeneza sprzedawać. W jego kontrakcie znajdowała się klauzula odejścia, a Toronto FC zdecydowało się ją aktywować. Kwota transferu wyniesie 650 tys. euro.
Cierpliwość popłaca
Jesus Jimenez trafił do Zabrza w lipcu 2018 roku jako wolny zawodnik. W aklimatyzacji z pewnością pomagał mu jego rodak – Igor Angulo. Występował on z powodzeniem w Górniku od 2016 roku i miał duży udział w awansie zespołu do ekstraklasy. W barwach drużyny z Roosevelta wystąpił 154 razy, zdobywając 88 bramek i notując 21 asysty. Był to jeden z najskuteczniejszych obcokrajowców, jacy grali na polskich boiskach.
Pierwszy sezon Jimeneza w naszym kraju nie był aż tak spektakularny. Ówczesny trener „Trójkolorowych”, Marcin Brosz, konsekwentnie na niego stawiał. Hiszpan z biegiem czasu swoją grą pokazywał, że na to zaufanie absolutnie zasługiwał. Na jego trudne początki zwraca uwagę dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna” – Paweł Gołaszewski:
– Górnik mocno odczuje stratę Jimeneza. Hiszpan był najlepszym zawodnikiem zabrzan w 2021 roku, ciągnął zespół w ofensywie i niejednokrotnie potrafił rozstrzygnąć mecz w pojedynkę. Jego historia pokazuje, że czasami warto zaufać piłkarzowi i nie skreślać go po kilku nieudanych meczach na początku przygody z nowym klubem. Jimenez w pierwszych spotkaniach zawodził, ale Marcin Brosz uparcie na niego stawiał, a ten stal się jedną z największych gwiazd całej ligi. Na dzisiaj nie widzę w składzie Górnika piłkarza, który będzie go w stanie zastąpić jeden do jednego.

Wraz z kolejnymi sezonami jego rola stawała się coraz ważniejsza. W 2020 roku po odejściu Angulo to właśnie Jimenez został pierwszoplanową postacią ataku. Głównie od jego postawy zależała gra zespołu. Nie ograniczał się tylko do strzelania bramek, notował również sporo asyst. Miał też zmysł do gry kombinacyjnej. W końcówce rundy jesiennej przyjemnie oglądało się grę tria: Jimenez, Podolski, Nowak.











