Cracovia w tym sezonie dostarcza swoim kibicom zawrotów głowy. Miewa lepsze oraz gorsze weekendy. Gdy wydaje się, że „Pasy” wróciły już na odpowiednie tory, wtedy przychodzi mecz z ostatnią Koroną Kielce i wszystko pali na panewce. Gdy rozpoczyna się mecz z Legią Warszawa, kibice spod Wawelu drżą o wynik, a już w 9. minucie to Cracovia prowadzi z „Wojskowymi” 1:0, rozgrywając bardzo dobre zawody i wywożąc punkt ze stolicy.
W zeszłym roku gra „Pasów” wyglądała bardzo podobnie. Teraz powoli rozpoczyna się runda wiosenna i wszystko wskazuje, że może być powtórka z rozrywki. Jednakże przy Kałuży apetyty są duże, by na koniec sezonu zająć czwarte miejsce i dostać się do europejskich pucharów. Cracovia podejmie teraz u siebie Stal Mielec i to jest spotkanie, które „Pasy” muszą wygrać, by czołówka ligi nie odjechała im zbyt daleko.
Czy „Pasy” stać na grę w europejskich pucharach?
Jest kilku mocnych kandydatów do walki o europejskie puchary. Ekstraklasa przyzwyczaiła nas również do tego, że jest zaskakująca, a tabela w miarę płaska. Tak naprawdę wszystko może się wydarzyć. Jeśli chodzi o Cracovię, kibice co tydzień mają inne odczucia. Wieczna sinusoida, jeśli chodzi o wyniki oraz dyspozycje piłkarzy w danym dniu. Czy w takim razie Cracovię stać, by zagrać w europejskich pucharach? Zapytaliśmy o to Michała Trelę, eksperta piłkarskiego oraz komentatora Canal+ Sport:
– Cracovia jest bardzo jednowymiarowa. Jeśli ma prowadzić grę i jest zmuszana do ataku pozycyjnego, a to się dzieje często, kiedy traci pierwsza bramkę, wtedy robi się całkowicie bezradna. Rzuca się w oczy statystyka, która mówi, że Cracovia wygrała tylko jeden mecz, kiedy miała wyższe posiadanie piłki od rywala. Był to mecz 2. kolejki z Koroną Kielce. Poza tym Cracovia potrafi być zespołem, który bardzo dobrze gra bez piłki i świetnie broni.
Jeśli strzeli pierwsza gola, bardzo dobrze punktuje i jest groźna dla każdego. Dzięki temu mówimy, że jest to kandydat do pucharów. Jednakże przez to, że ma opanowany tylko jeden schemat gry, jest zespołem, który co tydzień albo się do tych pucharów przybliża, albo oddala. Ta sinusoida będzie jeszcze pewnie trwała długo, bo o tym problemie Cracovii mówimy już od roku.











