Bardzo ciekawie zapowiadały się tegoroczne derby Madrytu. Tak też było: po obfitującym w zwroty akcji meczu Atletico zremisowało z Realem 2:2.
W tym meczu było wszystko, a przede wszystkim emocje, nie tylko te sportowe. Bardzo dużo było agresywnej, czasami ostrej walki. Jeszcze więcej prowokacji i słownych konfrontacji. Nie obyło się też bez pomyłek sędziowskich. Główny arbiter chyba jako jedyny na stadionie nie zauważył faulu Ramosa na Coscie w polu karnym. Pepe po raz kolejny udowodnił, że jest pajacem, padając niczym rażony gromem po przepchnięciu głową przez Godina. A to tylko wydarzenia z pierwszej połowy!

Dla postronnych obserwatorów ten mecz nie mógł zacząć się lepiej. Już w 3. minucie wynik spotkania otworzył Benzema, który wykorzystał dośrodkowanie Di Marii. Real miał dwie szanse na podwyższenie prowadzenia, ale groźne strzały Benzemy i Ronaldo obronił Courtouis, a kilka minut później Atletico wyrównało. Arda zakręcił Coentrao i zagrał do Koke, a ten bez problemu pokonał Lopeza. Gospodarzom było jednak wyraźnie mało. Ich agresja i wysoki pressing całkowicie blokowało jakiekolwiek zapędy ofensywne Realu. Skupieni na obronie podopieczni Ancelottiego nie dopuszczali jednak do zagrożenia we własnym polu karnym. A ich rywale nie mogąc dostać się pod bramkę Lopeza, zaskoczyli go z dystansu. Tuż przed przerwą po krótko rozegranym rzucie wolnym piłkę dwukrotnie poprawił sobie Gabi i huknął potężnie z trzydziestu metrów. Strzał nie był jednak zbyt precyzyjny i wydaje się, że ta bramka obciąża konto bramkarza Realu. Tak czy inaczej, do przerwy Atletico prowadziło 2:1.
Po wznowieniu gry również przeważali gospodarze, a ze szczególnym impetem w drugie 45 minut wszedł Costa, który trzykrotnie starał się zagrozić bramce Lopeza, niestety dla niego nieskutecznie. W odpowiedzi po wrzutce Modricia z woleja uderzył Benzema, ale niewiele się pomylił. W międzyczasie gospodarze domagali się kolejnych dwóch rzutów karnych po rzekomych faulach na Coscie. W pierwszej sytuacji Pepe być może rzeczywiście lekko zahaczył Hiszpana, ale i napastnik Atletico dorzucił dużo od siebie. Kilka minut później Costa rzeczywiście był faulowany, ale dużo wcześniej, a jego wturlanie się w pole karne zostało ukarane żółtą kartką.
W 69. minucie uderzenie głową Ardy świetnie sparował Lopez. Od tego momentu Real przeniósł grę na połowę rywala i konsekwentnie dążył do zdobycia gola. Świetnie spisał się Carvajal, który został wprowadzony na boisko z ławki rezerwowych. Najpierw dośrodkował na głowę Ronaldo, ale Portugalczyk odrobinę chybił. Kilka minut później Carvajal wykorzystał błąd obrońcy Atletico, dobiegł z piłką do linii końcowej i zgrał ją w pole karne. Tam źle przyjął ją Bale, ale dopadł do niej Ronaldo i wpakował do bramki. Do końca Real naciskał, ale nie zdołał raz jeszcze sprawdzić umiejętności Courtouisa. Remis, którym zakończyło się spotkanie zdecydowanie bardziej satysfakcjonuje Real, który utrzyma pierwsze miejsce w ligowej tabeli.











