Czterech na placu boju. Podsumowanie ćwierćfinałów PNA 2019


Poznaliśmy najlepszą czwórkę mistrzostw Czarnego Lądu

12 lipca 2019 Czterech na placu boju. Podsumowanie ćwierćfinałów PNA 2019
wolexis.com

Europejskim futbolem człowiek żyje. Klubowa piłka na Starym Kontynencie powoli wraca do świata żywych, bowiem w tym tygodniu rozpoczęła się eliminacyjna walka o udział w Lidze Mistrzów i Lidze Europy. W tym samym czasie emocje sięgają zenitu na Czarnym Lądzie. PNA 2019 wkroczył w decydującą fazę i w ostatnich dwóch dniach poznaliśmy najlepszą czwórkę egipskiego turnieju.


Udostępnij na Udostępnij na

Piłkarscy kibice spragnieni futbolu w klubowym wydaniu nie mają na co narzekać. W oczekiwaniu na rozgrywki ligowe i start eliminacji europejskich pucharów wczesne, tegoroczne lato obrodziło w kilka międzynarodowych turniejów. Począwszy od młodzieżowych mistrzostw świata, poprzez Copa America, Złoty Puchar CONCACAF i mundial w wydaniu kobiecym, kończąc na PNA 2019, który zbliża się do mety. Za nami faza ćwierćfinałowa, a okazała się ona zwycięska dla ekip Senegalu, Nigerii, Algierii oraz Tunezji.

Jak na faworytów przystało

Etap ćwierćfinałów zainaugurowały reprezentacje Senegalu i Beninu. Można powiedzieć, że zderzyły się ze sobą dwa odmienne światy. Pierwsi przystąpili do turnieju jako jedni z głównych faworytów do końcowego triumfu. Drudzy, delikatnie mówiąc, potencjałem piłkarskim raczej nie grzeszyli. Tymczasem niemała niespodzianka z ich udziałem stała się faktem. Za sprawą trzech remisów w fazie grupowej i korzystnego dla nich miejsca w klasyfikacji drużyn z trzecich lokat wywalczyli przepustkę do fazy pucharowej. Na jej starcie Benin odprawił reprezentację Maroka i dzięki temu stanął w szranki przeciwko „Lwom Terangi”.

Obraz pierwszego ćwierćfinałowego meczu nie stanowił większego zaskoczenia. Benin w początkowej fazie gry koncentrował się przede wszystkim na stwarzaniu zagrożenia za sprawą stałych fragmentów. Sadio Mane i jego koledzy utrzymywali pełną kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Boiskowych profitów w postaci bramek nie dostaje się jednak za samo kontrolowanie spotkania. W efekcie pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, a konkrety przyszły wraz z drugą odsłoną.

Ekipa Beninu po przerwie wyszła z większym zacięciem. Faworyci spotkania najedli się wręcz nie lada strachu. Kilka razy swoją obecność na posterunku musiał zaznaczyć Alfred Gomis. Ostatecznie Senegalczycy dopięli swego w 69. minucie. Mane idealnie obsłużył Idrissę Gueye’a, a ten otworzył wynik spotkania, które ostatecznie zakończyło się rezultatem 1:0. Przegrani kończyli mecz ze stratą jednego zawodnika po czerwonej kartce dla występującego na co dzień w Deportivo Alaves Oliviera Verdona. Tak oto dobiegła końca bardzo ciekawa przygoda Benińczyków na egipskich boiskach, z której jak najbardziej mogą czuć się dumni. A Senegal zgodnie z oczekiwaniami zameldował się w najlepszej czwórce, co od samego początku było im pisane.

Kosztowny błąd na wagę porażki

Różnicą jednego gola podczas środowych ćwierćfinałów swojego przeciwnika odprawiła również reprezentacja Nigerii. Drugi mecz rozegrany tego dnia dostarczył więcej emocji. A w każdym razie trzymał w napięciu do samego końca. Publiczność zgromadzona na Cairo International Stadium w Kairze mogła już zacierać ręce przed dodatkowymi 30 minutami gry. Nic takiego jednak się nie wydarzyło. Nadzieja Republiki Południowej Afryki na korzystny rezultat prysła wraz z 89. minutą, a pozbawił jej William Troost-Ekong.

„Superorły” z Nigerii znalazły się na prowadzeniu w 27. minucie. Piłka trafiła do bramki ich rywali po strzale z kilku metrów w wykonaniu Samuela Chukwueze. Ich jednobramkowa przewaga utrzymywała się dość długo, gdyż na kolejne fajerwerki należało poczekać do 71. minuty. RPA doprowadziło do wyrównania, gwarantując tym samym niepewność ostatecznego rozstrzygnięcia do samego końca. I gdy wydawało się, że nastąpi ono dopiero po dogrywce tudzież za sprawą konkursu rzutów karnych, w końcowym fragmencie drugiej połowy doszło do niepewnej interwencji bramkarza kadry RPA, która miała miejsce po rzucie rożnym wykonywanym przez Nigeryjczyków. Reszta jest już doskonale znana, a podopieczni Gernota Rohra mogli czekać na swojego półfinałowego rywala.

Polowanie na kości i konkurs rzutów karnych

Dodatkowe emocje związane nie tylko z dogrywką, lecz z konkursem rzutów karnych miały miejsce w czwartkowym pojedynku Wybrzeża Kości Słoniowej z Algierią. Od samego początku mecz stanowił interesującą rozrywkę dla widzów. Początkowo poprzez agresję prezentowaną przez zawodników obu reprezentacji. Nie oszczędzali siebie nawzajem i nie brakowało polowania na kości. Impas został przełamany, gdy wynik spotkania otworzył Sofiane Feghouli. Temperament piłkarzy po obu stronach został rozbudzony jeszcze bardziej. W 29. minucie rozjemca spotkania ukarał żółtymi kartkami graczy po obu stronach: Wilfreda Zahę oraz Ramiego Bensebainiego.

Algierczycy powinni być spokojni, jeśli chodzi o kwestię awansu. Niewykorzystany rzut karny na początku drugiej połowy oraz nieskuteczność w dalszej fazie meczu zemściły się jednak w bolesny sposób. Po nieco ponad pół godzinie gry na tablicy widniał wynik 1:1. Rywalizacja rozpoczęła się od nowa dzięki Jonathanowi Kodjii. Doprawdy niezręcznie byłoby, gdyby „Lisy Pustyni” znalazły się poza burtą właśnie w taki sposób.

Los na loterii w postaci serii „jedenastek” został ostatecznie przez nich wygrany, a kraj gospodarzy PNA 2019 opuścili reprezentanci WKS. Ciekawe, w której części Londynu ostatecznie zamelduje się ich lider Wilfried Zaha. Zmarnowaną sytuacją z 75. minuty, która pozwoliłaby jego drużynie wyjść na prowadzenie, raczej nie potwierdził, że żądana przez Crystal Palace kwota jest rozsądna. Ale nie znęcamy się. Każdy miewa gorsze momenty. Wcześniej zaliczył przecież asystę przy golu na 1:1.

Bolesne zejście na ziemię

Nie tylko Benin zaskoczył podczas PNA 2019. W jeszcze większym stopniu uczyniła to drużyna Madagaskaru. W grupie B potrafiła przecież wyprzedzić Nigerię i przebić się do fazy pucharowej z pierwszego miejsca. Nie było chyba osoby, która nie zapałała do nich sympatią i nie życzyła im wszystkiego dobrego. Sensacyjni debiutanci znaleźli się o jeden krok od wejścia do strefy medalowej. Tutaj jednak piękny sen został przerwany. Bramy półfinałów okazały się nie do sforsowania, a Tunezyjczycy trzema bramkami w ostatnim ćwierćfinałowym meczu sprowadzili ekipę Madagaskaru na ziemię.

Trzy ciosy zostały zadane w drugiej połowie spotkania. Co nie oznacza, że w pierwszej części nic ciekawego nie miało miejsca. Tunezja kilkakrotnie poważnie zagroziła bramce swojego przeciwnika. Podopieczni Alaina Giresse’a na dobre rozkręcili się w drugich 45 minutach. Pierwszy gol można określić jako dzieło przypadku. Strzał Ferjaniego Sassiego nie należał do szczególnie kunsztownych, lecz rykoszet całkowicie zaskoczył Melvina Adriena. Asystę zaliczył Youssef Msakni, który następnie sam znalazł się na liście strzelców. Awans do najlepszej czwórki został przypieczętowany przez Naimiego Slitiego już w doliczonym czasie gry. Brawa dla wygranych, szacunek dla pokonanych. Kto by się spodziewał, że debiutant z Madagaskaru pozostawi po sobie tak dobre wrażenie?

Fantastyczna czwórka

W taki oto sposób przebrnęliśmy przez pierwsze etapy fazy pucharowej PNA 2019. Na placu boju pozostała już tylko czwórka wspaniałych. Półfinały odbędą się w najbliższą niedzielę 14 lipca, a rozpoczną się pojedynkiem pomiędzy Senegalem a Tunezją o godzinie 18. Dwie godziny później pierwszy gwizdek w meczu Nigerii z Algierią o drugą przepustkę do wielkiego finału. Dodatkowego smaczku dodaje walka o tytuł króla strzelców imprezy. Wśród półfinalistów znajduje się bowiem trzech zawodników, którzy mają na swoim koncie po trzy trafienia, a są to Odion Ighalo z Nigerii, Sadio Mane z Senegalu oraz Adam Ounas z Algierii.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski