Rozgrywki włoskiej ekstraklasy dobiegły już końca. Poznaliśmy zwycięzcę i pozostałych medalistów, wyłoniono reprezentantów europejskich pucharów, lecz zapominamy o tych, którzy kończą swój pierwszoligowy byt. Drużyny, które przez cały sezon walczyły o utrzymanie, by znaleźć się wśród najlepszych. Niestety trzy z nich muszą się na jakiś czas pożegnać z Serie A i przełknąć gorycz spadku.
Na początku sezonu w każdej lidze bukmacherzy wyłaniają z grona ekstraklasowych drużyn pretendentów do zdobycia tytułu, faworytów do zajęcia kolejnych miejsc, a także zespoły, które znajdą się w strefie spadkowej. O ile w przypadku włoskich zmagań bez wątpienia typowano Juventus jako głównego kandydata do kolejnego scudetto, to w dole tabeli toczyła się zażarta walka. Wiemy już, że w przyszłym sezonie nie będziemy oglądać spotkań z udziałem Chievo, Frosinone i Empoli.
W ciągu kilku miesięcy to te ekipy okupowały czerwoną strefę, stając się chłopcami do bicia. W pewnym momencie do stawki dołączyła Bologna z Łukaszem Skorupskim w bramce. Dopiero zatrudnienie Sinisy Mihajlovicia jako szkoleniowca odbudowało „Rossoblu”. Niczym feniks z popiołu potrafili się odrodzić i powędrować ku górze po szczeblach tabeli. Koniec końców wymienione wcześniej trio zostało zesłane w zapleczową otchłań.
Drągowski lekiem na grę Empoli
Empoli było zespołem, który skutecznie bronił się przed spadkiem. Co prawda lokata klubu ze Stadio Carlo Castellani wahała się w dolnych rejonach tabeli, ale do końca sezonu ich być albo nie być w Serie A stało pod znakiem zapytania. Piłkarze rozpoczęli ligę od zwycięstwa z Cagliari wynikiem 2:0. Później było już coraz gorzej. Porażki przeplatane sporadycznymi remisami, co jakiś czas zła passa przerywana hucznym triumfem.
Przebudzenie nastąpiło na półmetku, kiedy Empoli postanowiło sięgnąć po Bartłomieja Drągowskiego. 21-letni bramkarz, sprowadzony w 2016 roku do Florencji z Jagiellonii Białystok, miał w nowym zespole przyszytą łatkę rezerwowego. W ciągu trzech lat wystąpił zaledwie w kilku spotkaniach. Chęć rozwoju i gry w pierwszym składzie była na tyle wielka, że Polak nie zastanawiał się ani chwili, kiedy zgłosiło się po niego Empoli. Wypożyczenie niedocenianego zawodnika do klubu z ligowymi problemami okazało się strzałem w dziesiątkę.
Podopieczni Aurelio Andreazzoliego zaczęli grać przyjemny dla oka futbol, zbierając przy okazji cenne punkty. Sensacyjne zwycięstwo nad Napoli czy pokonanie Sampdorii oraz Torino były tego świetnym przykładem. Festiwal strzelecki urządzony „Bykom” uplasował „Azzurich” na 17. miejscu. Natomiast w przedostatniej kolejce smak upadku po raz pierwszy poczuła Genoa, w której jeszcze niedawno przygodę z włoską piłką zaczynał Krzysztof Piątek. Jednak to Empoli po emocjonującym, lecz nieszczęśliwie przegranym meczu z Interem zajęło ostatecznie 18. lokatę.
Nas za to cieszyć mogła postawa Drągowskiego, ponieważ na wypożyczeniu polski bramkarz pokazał, na co go stać. W niejednym meczu udowodnił, że potrafi wznieść się na wyżyny swoich umiejętności i uratować drużynę z opresji. Jego interwencje nie przeszły bez echa, dzięki czemu Bartłomiej obok Skorupskiego z pewnością może zaliczyć miniony sezon do jak najbardziej udanych. Mimo iż przyszło mu przeżyć degradację.











