Za nami pierwsze trzy mecze 21. kolejki La Liga. Wygrali faworyci: Valencia, Barcelona i Real. Barcelona kończyła mecz w dziewiątkę, mimo to nie miała problemów z pokonaniem Getafe.
Problemy Barcelony
W najciekawszym spotkanie dzisiejszego wieczoru Barcelona podejmowała Getafe. Oczywiście faworyt mógł być tylko jeden, jednak nikt nie przekreślał szans madryckiego klubu na sprawienie niespodzianki.
Początek meczu pokazał, że z formą zarówno Barcelony, jak i jej najlepszego gracza, jest wszystko w porządku. Leo Messi strzelił kolejnego gola, a „Duma Katalonii” mogła w spokoju konstruować akcje. Spokój nie trwał jednak długo. W 25. minucie Barcelona odzyskała piłkę przed własnym polem karnym, Pique ruszył do kontrataku. Jednak nie umiał do końca opanować futbolówki, którą szybko przejął gracz Getafe. Katalończyk nie zamierzał się poddawać i wślizgiem starał się ją odzyskać. Trafił jednak w nogi rywala, który runął na ziemię. Atak od tyłu, wyprostowaną nogą. Decyzja mogła być tylko jedna: „Roja directa!” – czerwona kartka dla stopera „Barcy”. Piłkarz nie był zbyt skory do opuszczenia boiska, ale w końcu nie miał wyboru. Barcelona musiała sobie radzić w dziesiątkę z coraz bardziej odważnymi atakami gości.

Soldado, Mane i Parejo stwarzali nieustanne zagrożenie pod bramką Valdesa. Kibice zgromadzeni na Camp Nou mieli niepowtarzalną okazję oglądać najlepszy klub świata grający z kontry. Ale za to jak! Barca mogła spokojnie strzelić dwa, trzy gole. Zlatan strzelał na pustą bramkę i tylko szybki powrót Rafy pozwolił zażegnać niebezpieczeństwo. Swoje okazje mieli Iniesta, Messi i Xavi. Pierwsza połowa, mimo osłabienia „Barcy”, na remis.
Druga część meczu bez zmian. Getafe trzymało się na połowie Barcelony, jednak nie potrafiło wyraźnie zagrozić bramce Valdesa. Barca kontratakowała. Wspaniałą akcję przeprowadził Seydou Keita. Malijczyk minął kilku rywali, a gdy znalazł się sam na sam z Jordi Codiną huknął obok słupka. Kilkanaście minut później dwójkową akcję przeprowadzili najlepsi piłkarze gospodarzy – Leo Messi i Xavi Hernandez. Xavi zdobył gola dającego Barcelonie spokój, a Messi asystę, która wywindowała go na szczyt klasyfikacji najlepszych asystentów ligi. Getafe się nie poddawało. Zwłaszcza dwaj wychowankowie „Królewskich” – Dani Parejo i Roberto Soldado starali się sforsować szczelną obronę mistrza Hiszpanii, jednak formację ofensywną graczy z Madrytu cechowała wielka niedbałość i nieskuteczność podań przed polem karnym „Dumy Katalonii”.
Piłkarze gospodarzy byli dziś wyraźnie nastawieni agresywnie. W 92. minucie spotkania, Rafa Marquez zobaczył czerwoną kartkę za faul w polu karnym. Kara być może zbyt surowa, ale nie można mieć pretensji do sędziego, że odesłał do szatni gracza faulującego piłkarza nie dość, że w obrębie pola 14 metrów, to jeszcze będącego sam na sam z bramkarzem. Karnego pewnie wykorzystał Soldado, a piłkarze Getafe mieli jeszcze nadzieję na remis. Jednak zegar pokazywał już niemal 95. minutę, gdy groźną akcję przeprowadzał Messi. Argentyńczyk spudłował, a sędzia zakończył zawody.











