Czerwień Perquisa, dublet Falcao


26 września 2012 Czerwień Perquisa, dublet Falcao

W zaległym meczu 3. kolejki La Liga Betis przegrał u siebie z Atletico 2:4. Spotkanie obfitowało w sporo sytuacji, a jego stawką było zostanie wiceliderem tabeli. Od pierwszej minuty na boisku przebywał reprezentant Polski, Damien Perquis, ale na początku drugiej połowy otrzymał kontrowersyjną czerwoną kartkę.


Udostępnij na Udostępnij na

Zanim rozbrzmiał pierwszy gwizdek na Benito Villamarin, zapadła ważna dla nas decyzja, mianowicie w wyjściowym składzie znalazł się Damien Perquis. W 3. minucie tuż przed polem karnym faulowany był Falcao, ale mimo korzystnej pozycji rzut wolny zepsuł kapitan „Los Rojiblancos”, Gabi. W dalszym fragmencie meczu Betis próbował prowadzić grę, ale o ile do 30., 40. metra piłka przemieszczała się zgodnie z wolą gospodarzy, o tyle bliżej bramki Asenjo zdecydowanie za często lądowała ona pod nogami gości. W 11. minucie świetnym podaniem z głębi pola uruchomiony został Falcao, ale odważna interwencja Casto daleko za polem karnym uchroniła Betis od straty gola.

Mimo puszczenia dwóch bramek Sergio Asenjo opuszczał Sewillę w dobrym nastroju
Mimo puszczenia dwóch bramek Sergio Asenjo opuszczał Sewillę w dobrym nastroju (fot. malagacf.com)

Na początku drugiego kwadransa kibice zgromadzeni na stadionie w Sewilli oglądali mało ciekawej gry, a sporo walki w powietrzu i fauli, szczególnie w wykonaniu gości, którzy nie potrafili do tej pory znaleźć recepty na defensywę „Los Verdiblancos” i skupili się głównie na wybijaniu ich z rytmu. Nie udało im się to w 25. minucie, kiedy to po świetnym dośrodkowaniu Juana Carlosa piłkę umiejętnie głową przedłużył Salvador Agra. 1:0 dla gospodarzy! Po chwili Betis powinien podwyższyć prowadzenie, ale Mario, który niespodziewanie znalazł się pod bramką Atletico, trafił wprost w golkipera. Sytuacja ta szybko się zemściła, z okolic narożnika boiska uderzył Raul Garcia, a Radamel Falcao uprzedził Damiena Perquisa i przecinając lot piłki, wpakował ją do siatki! Remis na Benito Villamarin!

W 33. minucie bliski wyprowadzenia Atletico na prowadzenie był Rodriguez, ale jego uderzenie minimalnie minęło prawy słupek bramki Casto. W odpowiedzi również z tzw. sytuacyjnej piłki użytek próbował zrobić Ruben Perez, który zaskakująco uderzył po rzucie rożnym, ale Sergio Asenjo mimo problemów zdołał zatrzymać strzał. Po chwili akcja ponownie przeniosła się w pole karne Betisu, gdzie górną piłkę wygrał Godin, a następnie z woleja uderzył ją Garcia, ale Casto wykazał się świetnym refleksem. W 43. minucie przy biernej postawie obrońców Betisu z oddaniem strzału nie miał kłopotu Falcao, ale i tym razem bramkarz rywali sobie poradził. W samej końcówce goście mocno przycisnęli, ale prowadzenie objęli… gospodarze! Ostatnią akcję przed przerwą przeprowadził Agra, dograł do Juana Carlosa, który po rykoszecie przelobował Asenjo! 2:1!

Drugą połowę niezwykle niefortunnie zaczął Perquis, a wraz z nim cały Betis. Francuz z polskim paszportem w nieprzepisowy sposób przytrzymywał Radamela Falcao przy rzucie rożnym, a arbiter spotkania, Alvarez Izquierdo, podjął mocno kontrowersyjną decyzję, wyrzucając obrońcę z boiska! Rzut karny w tej sytuacji był formalnością, a na gola wyrównującego zamienił go sam poszkodowany.

Damien Perquis dwukrotnie nie poradził sobie z Radamelem Falcao
Damien Perquis dwukrotnie nie poradził sobie z Radamelem Falcao (fot. manquepierda.com)

Wobec osłabienia gospodarzy nie trzeba było długo czekać na kolejne gole Atletico. Po rzucie rożnym piłkę świetnie zgrał Mario Suarez, a niepilnowany Diego Costa, który dosłownie chwilę temu zmienił Falcao, bezproblemowo pokonał Casto i podwyższył tym samym wynik na 3:2!

Po tej bramce Atletico oddało nieco inicjatywę gospodarzom, nie kwapiąc się z wysokim pressingiem i czyhając na kontrataki albo niewymuszone straty „Los Verdiblancos”. Taktyka ta okazała się o tyle skuteczna, że gracze Pepe Mela nie potrafili przeprowadzić akcji zakończonej strzałem czy podaniem bramkowym, natomiast gdy piłkę odzyskali zawodnicy Atletico, rozgrywali ją mądrze i szybko przemieszczali się pod bramkę Casto. Szczególnie dobrze prezentował się Diego Costa, który w pojedynkę radził sobie z defensorami Betisu, świetnie się zastawiał i niemal nie tracił piłki.

W 78. minucie kolejne niezrozumiałe decyzje arbitra na dobre zniszczyły widowisko. W walce o piłkę z Joelem Campbellem ręką zagrał Felipe, co od razu zauważył zawodnik Betisu. Jako że doszło do tego w polu karnym, nie omieszkał, żywo gestykulując, poinformować o tym sędziego. Alvarez Izquierdo jednak niczego nie zauważył, mało tego, uznał zachowanie Kostarykanina za agresywne i ukarał go drugą żółtą kartką! Ostatnie trzynaście minut Betis grał zatem w dziewiątkę. W takich okolicznościach nie tylko wyrównanie stanu meczu, ale i utrzymanie rezultatu okazało się zadaniem ponad siły gospodarzy. W ostatniej minucie spotkania pogrążył ich jeszcze Raul Garcia, spokojnym strzałem ustalając wynik meczu na 2:4.

Komentarze
~ole! (gość) - 10 lat temu

W wielu meczach Ekstraklasy zdarzają się czerwone
kartki. Więc jakby inaczej miałby postąpić Nasz
Prawdziwy Żabojadek...

Odpowiedz
Pika (gość) - 10 lat temu

Polacy mają zawsze pecha :/
Jak nie kartka to kontuzja...

Odpowiedz
~ole! (gość) - 10 lat temu

2 czerwone kartki...

Odpowiedz
~hakan (gość) - 10 lat temu

Na wp napisali, że " Polski obrońca sięgnął dna
" :D

Odpowiedz
~Szejk (gość) - 10 lat temu

Bo wp sport to najgorszy syf wśód Polskich mediów
sportowych

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze