Tegoroczne zmagania w europejskich pucharach dobiegają końca. Znamy już finalistów Ligi Mistrzów. Teraz pora wyłonić dwie drużyny, które zmierzą się o zwycięstwo w Lidze Europy. Najbliżej tego celu jest obecnie drużyna Atletico Madryt. Podopieczni Argentyńczyka Diego Simeone w pierwszym półfinałowym pojedynku rozgrywek LE pokonali Valencię 4:2. Nieco więcej wątpliwości pozostawia druga para półfinalistów. Sporting Lizbona wygrał tydzień temu z Athletikiem Bilbao (2:1), jednobramkowa przewaga w tej rywalizacji nie jest jednak pokaźną zaliczką.
Valencia CF – Atletico Madryt
Rewanżowy pojedynek dwóch hiszpańskich drużyn zapowiada się niezwykle ciekawie. Nie jest to bowiem pierwsze w historii Ligi Europejskiej starcie tych zespołów. W 2010 roku w premierowej edycji rozgrywek Atletico wyeliminowało Valencię w ćwierćfinale. „Nietoperze” mają zatem pewnego rodzaju porachunki z podopiecznymi Diego Simeone. Stan rywalizacji jest obecnie dużo korzystniejszy dla „Los Colchoneros”. Niemniej jednak siła rażenia triumfatorów Pucharu UEFA w sezonie 2003/2004 z pewnością może pokrzyżować szyki graczom ze stolicy Hiszpanii. Za jej przykład niech posłuży ostatnia ligowa batalia Valencii – 4:0 z Betisem Sewilla. Atletico w ubiegły weekend też jednak spisało się bardzo dobrze, pokonując Espanyol 3:1.
Szkoleniowiec „Nietoperzy”, Unai Emery, ciągle wierzy w powodzenie swojej drużyny. – Oba zespoły są podobnej klasy, nawet jeśli wynik teraz na to nie wskazuje. To będzie spotkanie, w którym będziemy musieli pokazać duszę, wyjść na murawę z chęcią walki od pierwszej do ostatniej minuty. To całkiem inny mecz w porównaniu do tych ligowych. Musimy walczyć przez 90 minut i być gotowi na wszystko. Możemy odwrócić losy rywalizacji.
W hurraoptymizm nie popada trener Atletico, Diego Simeone. Przestrzega on przed zlekceważeniem rywali. – Szanujemy naszych przeciwników i nie podchodzimy beztrosko do tego starcia, gdyż gramy w półfinale europejskich rozgrywek. Przed nami trudna przeprawa, spodziewam się wielkich zawodów, bardzo intensywnych. Musimy być silni i kontynuować nasze ostatnie dobre występy.
Athletic Bilbao – Sporting Lizbona
Druga para półfinalistów tegorocznej edycji Ligi Europy zapewne również przysporzy niemałych emocji w nadchodzącym spotkaniu. W minimalnie lepszej sytuacji są obecnie podopieczni Ricardo Sa Pinto, którzy wygrali pierwsze starcie 2:1. Zważywszy jednak na zdobytą przez Bilbao bramkę na wyjeździe i niezwykły potencjał, który tkwi w Baskach, ekipę „Verde-e-Brancos” czeka trudna przeprawa na gorącym obiekcie San Mames. Młody, ambitny zespół Marcelo Bielsy odprawiał już rywali pokroju Manchesteru United czy też Schalke Gelsenkirchen – Portugalczycy jak najbardziej są zatem w zasięgu ostrza graczy Athleticu. Zawodnikom Sportingu ewentualny triumf w Lidze Europy mógłby z kolei na dobre zrekompensować rozczarowującą postawę na krajowych podwórkach (zaledwie czwarta lokata w tabeli portugalskiej ekstraklasy).
Szkoleniowiec lizbończyków uczestniczył już w przeszłości w finale europejskich rozgrywek. Jego Sporting siedem lat temu przegrał batalię o zwycięstwo w Pucharze UEFA z CSKA Moskwa. Ricardo Sa Pinto nie ukrywa, że ta okoliczność dodatkowo go motywuje. – – szkoleniowiec.










