Dla zawodnika, który nie tak dawno wyfrunął z ekstraklasowego gniazda, powrót do niej nie jest raczej powodem do chwały, jednak czasami trzeba stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie wprost: jesteś za słaby, czas wreszcie przestać żyć marzeniami i po prostu spakować walizki, wybierając się na rozmowę z jednym z polskich klubów. Kto w święta myślał, a przynajmniej powinien był myśleć, o powrocie nad Wisłę?

Mateusz Klich
Bilans w tym sezonie: 11 spotkań – 2 bramki – 1 asysta
Zagraniczna kariera Mateusza Klicha, nie licząc wypożyczenia do PEC Zwolle, to pasmo porażek. Pomocnik okazał się zbyt słaby na Wolfsburg, w którym grał w zespole rezerw, a po przenosinach do FC Kaiserslautern nie jest wiele lepiej. W tym sezonie rozegrał osiem spotkań i strzelił dwa gole, jednak na boisku spędził w sumie tylko 644 minuty. Po bramce strzelonej w spotkaniu z RB Lipsk wydawało się, że Klich może wywalczyć miejsce w wyjściowej jedenastce na dłużej, jednak w następnej kolejce w starciu z Frankfurtem zszedł z murawy po godzinie, a w meczach z zespołami z czuba tabeli nie podniósł się z ławki. Alternatywą dla powrotu do ojczyzny dla Polaka może być znalezienie zatrudnienia w Eredivisie, w której przeżywał najlepszy okres w swojej karierze.
Radosław Majewski
Bilans w tym sezonie: 16-2-2
Po kompletnie nieudanej przygodzie z Huddersfield Majewski miał wrócić do Polski, jednak ostatecznie wylądował w greckim średniaku PAE Veria. Jak dotąd może pochwalić się dwiema asystami oraz dwoma golami zdobytymi w krajowym pucharze. Chociaż życie w Grecji z pewnością jest miłą odskocznią po latach spędzonych w deszczowej Anglii, to nie ulega wątpliwości, że i w naszym pięknym kraju przy dobrych zarobkach można cieszyć się z każdego dnia. A w ekstraklasie dobijający do trzydziestki pomocnik mógłby się przypomnieć wielu i powalczyć o najwyższe cele.

Filip Starzyński
Bilans w tym sezonie: 9-0-0
Napisać, że Starzyński odbił się na Zachodzie od ściany, to nic nie napisać. Na jego dorobek w przeciętnym Lokeren składa się dziewięć rozegranych spotkań, w których na murawie spędzał kolejno: 59, 56, 4, 54, 8, 90, 45, 1 i 28 minut. Nie napawa to optymizmem. Starzyński od października nie wstał z ławki rezerwowych i czym prędzej musi pomyśleć o zmianie otoczenia.










