Po dwóch dniach zmagań w ramach Ligi Mistrzów nadszedł długo wyczekiwany moment inauguracji rozgrywek fazy grupowej Ligi Europy. Po raz pierwszy w historii tych rozgrywek w fazie grupowej zobaczymy dwóch reprezentantów z naszej rodzimej ekstraklasy – Wisłę Kraków i Legię Warszawa.
Zmagania we wszystkich 12 grupach klasycznie odbędą się tego samego dnia, w dwugodzinnych odstępach czasowych. Od godziny 19:00 będziemy śledzić zmagania pierwszych sześciu grup, a o 21:05 rozpoczną się potyczki w pozostałych. Tradycyjnie już z racji tego, że nie możemy emocjonować się grą polskiej drużyny w Lidze Mistrzów, spojrzenie polskich kibiców będzie zwrócone na te mniej prestiżowe rozgrywki. O godzinie 19:00 swoje zmagania w ramach grupy C rozpocznie Legia, natomiast o 21:05 na boisko przy ulicy Reymonta w Krakowie wybiegną piłkarze Wisły i Odense.
Grupa A
PAOK Saloniki – Tottenham Hotspur
Shamrock Rovers – Rubin Kazań
Faza grupowa Ligi Europy rusza już dziś (fot. wikimedia.org)
Faworytami tej grupy są Anglicy i Rosjanie, których w pierwszej kolejce czekają dość łatwe mecze wyjazdowe. W przypadku „Kogutów” rywalizacja w Lidze Europy z pewnością nie była spełnieniem marzeń – po udanym występie w Lidze Mistrzów w ubiegłym sezonie londyńczycy liczyli na powtórzenie tego osiągnięcia, ale wobec dużo lepszej gry swoich konkurentów musieli zadowolić się miejscem premiowanym „tylko” grą w tych mniej prestiżowych (i dochodowych) rozgrywkach. Wygranie stosunkowo łatwej grupy A powinno przyjść im bez problemu, jednak aby to osiągnąć, trzeba będzie pokonać rywala na jego boisku. Grecy, pomimo sporego zamieszania z korupcją w swojej ekstraklasie, nie ucierpieli na tym tak, jak chociażby inny grecki europejski reprezentant, Olympiakos Pireus, dla którego wtorkowy mecz w Lidze Mistrzów był pierwszym w sezonie, i rozegrali dotychczas dwa mecze. Po korzystnej inauguracji ze Skodą Xanthi (1:0) później przyszła kompromitująca porażka z Ergotelisem (1:2), dlatego też kibice nie mogą być pewni formy swoich ulubieńców.
W drugim spotkaniu tej grupy zagra absolutny kopciuszek tegorocznych rozgrywek, zespół Shamrock Rovers, który jako pierwszy irlandzki team awansował do fazy grupowej europejskich rozgrywek, po wyeliminowaniu w decydującym starciu po dogrywce Partizana Belgrad. Już sam awans przyjęto na Zielonej Wyspie z euforią, a każdy urwany europejskim potentatom punkt zaprocentuje zapewne postawieniem pomnika przed Tallaght Stadium. Pomimo iż Rosjan czeka spotkanie z chłopcem do bicia, z całą pewnością nie powinni lekceważyć rywala, tak jak uczynili to Serbowie.
Zespół z Kopenhagi to spadkowicz z eliminacji Ligi Mistrzów, który przegrał dość niespodziewanie, ale i zasłużenie rywalizację z Viktorią Pilzno. Worskła Połtawa i Standard Liege musieli przebijać się przez dwie rundy eliminacji, natomiast Hannover jako 4. najlepsza drużyna Bundesligi przystąpił do rozgrywek od ostatniej rundy eliminacji, w której po bardzo wyrównanej walce okazał się lepszy od hiszpańskiej Sevilli. W spotkaniach grupy B mogą paść tak naprawdę dowolne wyniki – trudno jest wskazać faworyta w którymkolwiek ze spotkań, a o zwycięstwie zadecyduje prawdopodobnie forma dnia. Największym zaskoczeniem jest prawdopodobnie obecność Ukraińców, którzy zajęli dopiero 6. miejsce w ukraińskiej lidze, jednak doczekaliśmy się takich czasów, że zespoły z kraju naszego wschodniego sąsiada mają więcej reprezentantów w pucharach niż m.in. Niemcy. Jednak Ukraińcy nie mieli łatwej drogi do fazy grupowej, gdyż musieli pokonać faworyzowane Dinamo Bukareszt i tylko dzięki większej liczbie goli strzelonych na wyjeździe ta sztuka się udała. Z kolei dla Duńczyków udział „tylko” w Lidze Europy jest swojego rodzaju degradacją – kibice z pewnością pamiętają jeszcze ubiegłoroczne boje z Barceloną, a w tym roku zespół nie był w stanie pokonać w decydującej rundzie Czechów z Pilzna.
Grupa C
PSV Eindhoven – Legia Warszawa
Hapoel Tel-Awiw – Rapid Bukareszt
Pierwsza z dwóch najbardziej interesujących polskich kibiców grup zapowiada bardzo wyrównaną walkę o awans prawdopodobnie do ostatniego spotkania. Trudno wskazać faworyta – PSV to druga, po Ajaksie Amsterdam, najbardziej utytułowana drużyna w Holandii, która jednak od dłuższego czasu nie potrafi korzystnie zaprezentować się na europejskiej arenie, a presja kibiców z każdym kolejnym rokiem jest coraz większa. Holendrzy w barażach nie dali żadnych szans SV Ried, kiedy to po bezbramkowym pierwszym spotkaniu w rewanżu na Phillips Stadium zaaplikowali rywalowi aż pięć goli. W podobnych nastrojach do fazy grupowej przystępuje Rapid, który, jak zapewne doskonale pamiętają polscy kibice, nie miał większych problemów z wyeliminowaniem Śląska Wrocław. Rumuni okazali się o klasę lepsi od wrocławian, ale teraz to Legia otrzymała szansę na pomszczenie Śląska.
Warszawianie w fantastyczny sposób awansowali do fazy grupowej – kiedy przegrywali w Moskwie już 0:2, chyba nikt nie stawiał na awans podopiecznych Macieja Skorży. Ci jednak poderwali się do walki i po niezwykle emocjonującym spotkaniu wydarli Spartakowi upragniony awans – kibice zespołu z Łazienkowskiej 3 na pewno liczą, że Ljuboja i spółka pokażą jeszcze w tym sezonie podobny poziom jak ten na Łużnikach. Ostatnim zespołem z tego grona jest Hapoel Tel-Awiw, który zapewne zadowoli się urywaniem punktów rywalom – jeśli pozostałe zespoły zaprezentują swój normalny poziom, może okazać się, że Izraelczycy będą w tej grupie tylko dostarczycielami punktów.
Grupa D
Lazio Rzym – FC Vaslui
FC Zurich – Sporting Lizbona
Tottenham jest jednym z faworytów tegorocznej edycji LE (fot. Skysports.com)
Wbrew pozorom, jest to bardzo wyrównana grupa. Pomimo obecności dwóch wielkich futbolowych marek, jakimi są bez wątpienia Lazio i Sporting, zarówno mistrz Rumunii, FC Vaslui, jak i mistrz Szwajcarii, FC Zurich, będą mieli w tej grupie wiele do powiedzenia. Oba zespoły to także spadkowicze z Ligi Mistrzów, jednak w tamtych spotkaniach (odpowiednio: z Twente i Standardem Liege) zaprezentowały bardzo dobry futbol i mogą bardzo namieszać w końcowych rozstrzygnięciach. Lazio ma za sobą dopiero jeden mecz w sezonie – zremisowało w hicie kolejki z AC Milan 2:2, a gole dla nowej drużyny już zaczął strzelać Miroslav Klose. Sporting Lizbona natomiast bardzo przeciętnie rozpoczął ligowe rozgrywki, niemal już na starcie tracąc szansę na końcowe zwycięstwo – przy obecnej formie FC Porto i innych rywali bilans 1-2-1 już po pięciu kolejkach raczej zamyka drogę do mistrzowskiej korony, dlatego też niewykluczone, że podobnie jak rok temu imiennik z Bragi, tak w tym roku Sporting z Lizbony postawi na walkę na europejskim froncie, zwłaszcza że największy rywal, Benfica, rozpoczął wczoraj rywalizację w bardziej prestiżowej Lidze Mistrzów. W pierwszym spotkaniu nie powinien mieć problemu z wygraną, gdyż FC Zurich prezentuje się fatalnie w swojej lidze – po ośmiu kolejkach ma na swoim koncie zaledwie dziewięć punktów i znajduje się w końcówce stawki, dlatego też w dzisiejszym spotkaniu prawdopodobne jest zwycięstwo gości.
Grupa E
Dynamo Kijów – Stoke City
Besiktas Stambuł – Maccabi Tel-Awiw
Kolejna grupa, w której trudno jednoznacznie wskazać faworyta. Dla Ukraińców gra w Lidze Europy jest nagrodą pocieszenia po odpadnięciu z Rubinem Kazań z eliminacji do Ligi Mistrzów. Podopieczni Jurija Siomina bez trudu wyeliminowali ostatniego rywala na drodze, Litex Łowecz, i to w nich powinno się upatrywać faworyta grupy. W lidze ukraińskiej radzą sobie lepiej niż dobrze – po jedenastu kolejkach wciąż nie zaznali smaku porażki, podobnie jak Szachtar i Metalist Charków, i zajmują drugie miejsce w tabeli. Stoke City udział w Lidze Mistrzów zapewniło sobie dzięki grze w finale Pucharu Anglii, w którym uległo Manchesterowi City, dlatego sama gra w tych rozgrywkach jest nobilitacją Anglików. Nie należy ich jednak przekreślać – znani z niezwykłej waleczności i dalekich wrzutów z autu Rory’ego Delapa piłkarze Stoke nie stoją na straconej pozycji. Starcie Besiktasu z Maccabi na pewno przyniesie wiele emocji, jednak podobnie jak w przypadku Hapoelu, rywale potraktują mecze wyjazdowe do Izraela jako szansę na dopisanie kompletu punktów. Pomimo liderowania w lidze izraelskiej z kompletem punktów po trzech kolejkach, Turkom na pewno nie zadrżą z przerażenia nogi i jeśli pokażą futbol na poziomie tego z ubiegłego sezonu, powinni być pewni kompletu punktów. W zeszłorocznych rozgrywkach dotarli do 1/16 rozgrywek i powtórzenie tego wyniku to cel minimum.
Grupa F
Slovan Bratysława – Athletic Bilbao
Paris Saint-Germain – Red Bull Salzburg
Jednym z głównych faworytów nie tylko dzisiejszego starcia, ale także całych rozgrywek, jest zespół PSG. Po wykupieniu klubu przez szejków oraz mądrym zainwestowaniu w transfery (patrz: Javier Pastore) zespół z Paryża objawił się światu jako jeden z czołowych zespołów Ligue 1 i Ligi Europy. Pierwsze starcie z graczami z Salzburga będzie prawdopodobnie kluczowe w ocenie możliwości graczy Antoine’a Kombouarego, którzy dotychczas na swojej drodze nie spotkali wymagającego rywala, bo nie można inaczej określić mistrza Luksemburga. Austriacy, mimo bogatego sponsora, w krajowej lidze nie zawodzą i po siedmiu seriach spotkań przewodzą stawce, nie mając na swoim koncie nawet jednej porażki, dlatego starcie z PSG może być niezwykle interesujące. W drugim meczu tej grupy nie zabraknie potu, łez i krwi – wszystkie te elementy muszą być obecne, kiedy na boisko wybiega ekipa prowadzona przez Marcelo Bielsę. „El Loco”, jak mówi się na chilijskiego szkoleniowca, ma powody do zmartwień – pomimo przyzwoitej gry, w Primera Division zdobył zaledwie jeden punkt, w starciu z beniaminkiem Rayo Vallecano, co jest osiągnięciem mizernym. W niedzielnym starciu z Espanyolem dodatkowo stracił jednego ze swoich liderów, świeżo koronowanego mistrza świata U-21, Andera Herrerę, zatem jeśli szybko nie poukłada ponownie swojego zespołu, może zacząć zmagania na europejskiej arenie od falstartu.
Grupa G
AZ Alkmaar – Malmo FF
Austria Wiedeń – Metalist Charków
Dla Holendrów sukcesem w tegorocznej edycji będzie dotarcie przynajmniej do ćwierćfinału, a fazę grupową uważają zapewne jako przystanek na drodze do celu i nie wypada się z z nimi nie zgodzić. Mistrz Szwecji, zespół Malmo FF, bardzo chwiejnie zachował się w decydującej rundzie eliminacji w dwumeczu z Dinamo Zagrzeb – po fantastycznym meczu najpierw wygrał gładko 4:1, by w Zagrzebiu do ostatniej minuty drżeć o wynik, jednak na szczęście dla Szwedów, zakończyło się tylko na 0:2. Aktualna forma pozostawia bardzo dużo do życzenia – nie mają już żadnych szans na obronę tytułu. Nieco inaczej sytuacja przedstawia się z Austriakami, którzy względnie udanie rozpoczęli ligowe rozgrywki – względnie, gdyż już na starcie tracą do prowadzącego Salzburga cztery punkty, ale z drugiej strony mogli zanotować dużo gorszy początek. Zespołowi z Charkowa po raz piąty z rzędu nie udało się przedzielić Dynama i Szachtara i po raz piąty z rzędu zajął na finiszu ubiegłorocznych rozgrywek ligowych trzecią pozycję, co dało mu kolejną już, piątą szansę na grę w europejskich pucharach. Do fazy grupowej Ukraińcy dostali się po wyeliminowaniu Sochaux, które nie stanowiło dla nich żadnego wyzwania, dlatego też po tak udanym początku wydaje się, że to właśnie Ukraińcy mogą powalczyć o awans do kolejnej rundy, a doskonałym rozpoczęciem tej drogi może być wyjazdowa wygrana.
Grupa H
Birmingham City – Sporting Braga
Club Brugge – NK Maribor
Jedynym przedstawicielem grona mistrzów jest w tej grupie… Maribor, który dość sensacyjnie wyeliminował z rozgrywek Glasgow Rangers. Słoweńcy znakomicie radzą sobie także w tegorocznych rozgrywkach i po ośmiu kolejkach pewnie prowadzą w ligowej stawce. Aby uzyskać jednak status czarnego konia rozgrywek, muszą udowodnić swoje umiejętności, a pierwszą okazją do tego będzie spotkanie z Belgami. Ci także nie mogą mieć powodów do zmartwień – po łatwych eliminacjach trafili do stosunkowo wyrównanej grupy, a w lidze po sześciu kolejkach nie zaznali jeszcze smaku porażki. Birmingham City to triumfator Pucharu Ligi Angielskiej, w którego finale pokonał londyński Arsenal, a tamten mecz na Wembley z pewnością zapamiętają Laurent Koscielny i Wojciech Szczęsny, którzy w końcówce spotkania podarowali to trofeum rywalowi. Birmingham to niesamowity wyjątek, gdyż jest to… drugoligowiec – w zeszłym sezonie, pomimo wywalczenia trofeum, zespół spadł z ligi i w tegorocznej edycji Ligi Europy jest prawdziwym ewenementem, dlatego też jest to drugi, obok Shamrock Rovers, zespół, za który można trzymać kciuki. Sporting Braga to z kolei ubiegłoroczny finalista, dlatego też powinno się go stawiać w gronie faworytów. Ekipa z Bragi w lidze nie zaznała jeszcze porażki, ale wydaje się, że jest to tylko kwestia czasu, a konkretniej ułożenia terminarza, który wskaże, kiedy wypadnie starcie z FC Porto.
Grupa I
Atletico Madryt – Celtic Glasgow
Udinese Calcio – Stade Rennais
Piłkarze Celticu Glasgow do fazy grupowej dostali się tylnymi drzwiami (fot. skysports.com)
Obecność w gronie tych zespołów CeltiKu Glasgow może jeszcze odbić się UEFA dużą czkawką, gdyż Szkoci zostali co prawda wyeliminowani przez szwajcarski Sion, ale decyzją europejskiej piłkarskiej centrali wynik starcia został uznany jako walkower na korzyść Celtiku, gdyż w szwajcarskim zespole wystąpiło sześciu nowo pozyskanych zawodników, mimo iż UEFA nałożyła na klub zakaz wykonywania transferów. Klub się oczywiście od decyzji odwołał, a sprawa wciąż jest w toku – nie przeszkodziło to jednak Szkotom polecieć do Madrytu na zapowiadające się jako jedno z najciekawszych starć spotkanie z Atletico. „Los Colchoneros” odradzają się powoli po odejściu trenera Quique Floresa oraz dwóch czołowych napastników, Sergio Aguero i Diego Forlana. Kluczową postacią w nowym Atletico ma być Radamel Falcao, jednak na razie nie prezentuje on jeszcze pełni swoich możliwości, do jakich przyzwyczaił nas w barwach FC Porto.
W drugim spotkaniu tej grupy zmierzą się ekipy Udinese i Stade Rennais i to w zespole z Półwyspu Apenińskiego należy szukać faworyta tego meczu. Po przekonującym zwycięstwie nad Lecce plasuje się on w gronie faworytów do walki o europejskie puchary, a mało brakowało, a włoską drużynę oglądalibyśmy w Lidze Mistrzów – na przeszkodzie stanął jednak Arsenal Londyn i świetnie dysponowany Wojciech Szczęsny, który w spotkaniu rewanżowym w kapitalny sposób obronił rzut karny i zamknął Włochom drogę do piłkarskiego raju. Francuzi z kolei dość udanie rozpoczęli sezon i z 10 punktami zajmują wysoką pozycję w tabeli, ale w starciu z Udinese powinni mieć spore problemy z osiągnięciem korzystnego wyniku.
Grupa J
Steaua Bukareszt – Schalke Gelsenkirchen
Maccabi Hajfa – AEK Larnaka
Już w pierwszym spotkaniu zmierzą się dwaj murowani faworyci tej grupy. Steaua nie rozpoczęła ligowego sezonu najlepiej, jednak z każdą kolejną kolejką prezentuje się coraz lepiej, a Schalke, również pomimo utraty już kilku ligowych punktów na samym początku sezonu, gra bardzo otwarty i skuteczny futbol, o czym świadczy liczba goli w meczach z udziałem podopiecznych Ralfa Rangnicka. Duet Raul – Huntelaar postara się dzisiaj o kolejne pasjonujące widowisko. A odnośnie do drugiego meczu – będzie na tyle interesujący, że chyba wystarczy powiedzieć, że odbędzie się dzisiaj.
Grupa K
Wisła Kraków – Odense BK
Fulham Londyn – Twente Enschede
Wisła ma dużo łatwiejsze zadanie niż rok temu Lech Poznań, ale startuje z tej samej pozycji – nie jest faworytem do awansu. Aby to jednak osiągnąć, potrzebuje zacząć grupowe zmagania od przekonującej wygranej, ale w meczu z Duńczykami nie będzie o to łatwo, o czym szerzej piszemy w tym artykule. Bardzo interesujące nie tylko dla kibiców Wisły, ale całego europejskiego piłkarskiego światka będzie drugie spotkanie w grupie K, w którym na Craven Cottage zmierzą się ekipy Fulham i Twente. Anglicy w ubiegłym sezonie spisywali się na tyle dobrze, że w nagrodę otrzymali miejsce premiowane grą w Lidze Europy. Londyńczyków stać na dobry i skuteczny futbol, co pokazali dwa lata temu, kiedy to doszli aż do wielkiego finału, w którym jednak nie dali rady Atletico Madryt. Twente z kolei miało pecha w losowaniu przeciwnika w walce o Ligę Mistrzów – prawdopodobnie gdyby wylosowało jakiegokolwiek innego rywala niż silna Benfica, to uporałoby się z nim i swój mecz rozegrałoby wczoraj. Nie ulega wątpliwości, że jest to bardzo silny zespół, który doskonale radzi sobie także w Eredivisie, gdzie po pięciu kolejkach jest wiceliderem, ze stratą punktu do Ajaksu.
Grupa L
Sturm Graz – Lokomotiw Moskwa
Anderlecht Bruksela – AEK Ateny
W ostatniej grupie nie ma oczywistego faworyta, będzie za to na pewno zacięta walka o każdy punkt. Sturm przegrał rywalizację o Ligę Mistrzów z BATE Borysów, natomiast udział miał zapewniony z powodu wysokiej pozycji na koniec ubiegłego sezonu w ligowej tabeli. Austriacy od początku sezonu nie osiągają korzystnych wyników, a mecze dobre przeplatają beznadziejnymi. Zupełnie inaczej jest w ekipie z Moskwy – w ciągu ostatnich kilku kolejek udało się odnieść kilka jakże potrzebnych zwycięstw i zwycięski duch powrócił do drużyny, a bardzo ważna była zwłaszcza wygrana nad liderem, Zenitem Sankt Petersburg. Kibice Lokomotiwu nie mieliby nic przeciwko, aby zwycięska passa została powstrzymana. Z kolei popularne „Fiołki”, których zawodnikiem jest Marcin Wasilewski, są skazywane na zwycięstwo z Grekami, którzy prawdopodobnie zapłacą za działania rodzimej federacji, i z powodu problemów z korupcją i chaosem w terminarzu rozgrywek nie rozegrali jeszcze w tym sezonie ani jednego meczu o punkty. Anderlecht ma ich już na swoim koncie sześć i fakt, że to Belgowie są w rytmie meczowym, może zaprocentować.
Zapraszamy na transmisje z meczów polskich drużyn na antenę Polsatu.
Polsat Futbol, 19:00: PSV Eindhoven – Legia Warszawa
Polsat Sport Extra, 19:00: Hapoel Tel-Awiw– Rapid Bukareszt
Polsat Futbol, 21:05: Wisła Kraków – BK Odense 21:05