Fot. Utalentowany Muniain będzie pauzował co najmniej przez pół roku.
Po emocjach związanych z Ligą Mistrzów czas na Ligę Europy. Wieczorem będziemy mieli okazję obejrzeć kilka naprawdę ciekawych meczów, między inny starcie Athleticu Bilbao z PSG czy też Celticu z Udinese. Emocji pewnie jak zwykle nie zabraknie.
Grupa A
Rubin Kazań – PAOK Saloniki Tottenham Hotspur – Shamrock Rovers
W grupie, która ma dwóch zdecydowanych faworytów do awansu, przed nami mecze, które mogą skończyć się pogromami. Tottenham Hotspur w wyspiarskim pojedynku z Shamrock Rovers spróbuje wynagrodzić sobie bezbramkowy remis z ostatniej kolejki. Anglicy zmierzą się z drużyną półamatorską, więc o wysoki wynik nie powinno być trudno. Irlandczycy nie mają praktycznie żadnych argumentów w walce z londyńczykami. Londyńczycy argumentów mają aż za dużo. Kibiców gospodarzy dzisiejszego meczu z pewnością cieszy wiadomość o powrocie do zdrowia Aarona Lennona oraz Danny’ego Rose’a. Obaj zawodnicy powinni w meczu z Sharock zagrać od pierwszych minut. W drugiej połowie na boisku ma szansę pojawić się inny rekonwalescent – Steven Pienaar. Irlandczycy, mimo że mają w swoim składzie kilku graczy, w których CV znajdują się znane angielskie kluby, szans na ugranie korzystnego wyniku na stadionie Tottenhamu praktycznie nie mają.
Iker Muniain umie latać (fot. athletic-club.com)
Rubin po gładkim 3:0 w pierwszym meczu tej edycji Ligi Europy podejmie u siebie PAOK. Rosjanie bardzo cierpią w rozgrywkach ligowych, zajmując miejsce w środku tabeli i regularnie tracąc punkty (tylko jedno ugrane oczko w trzech ostatnich meczach), ale i tak są zdecydowanym faworytem. Grają u siebie, a wizyta w Kazaniu dla ciepłolubnych saloniczan to nic przyjemnego. Jeśli gra nie będzie się kleiła, zdecydować mogą indywidualności, których Rubinowi nie brakuje.
Grupa B
Standard Liege – FC Kopenhaga Worskła Połtawa – Hannover 96
Grupa z jednym słabeuszem i trzema drużynami na względnie wyrównanym poziomie. Worskła Połtawa to drużyna, której szanse na wyjście z grupy są, delikatnie mówiąc, małe, dlatego każdy zazdrości Hannoverowi, któremu przyjdzie z nią walczyć. Dwa tygodnie temu z meczu z Ukraińcami cieszyła się Kopenhaga. Skończyło się na marnym 1:0. Niemcy mogą skończyć gorzej, bo tak naprawdę w Lidze Europy nie ma za wiele słabych drużyn. „Die Roten” z pewnością boli strata czołowego snajpera ekipy – Didiera Ya Konana. Obywatel WKS musiał przerwać wtorkowy trening z powodu silnego bólu mięśnia przywodziciela lewej nogi.
W znacznie ciekawszym meczu grupy B Standard podejmie sensację poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, duński FC Kopenhaga. Faworytem są przyjezdni, ale szans Belgom nikt odbierać nie zamierza. Ich siła tkwi głównie w tężyźnie fizycznej potężnych czarnoskórych zawodników. Nawet jeśli współczesny futbol opiera się głównie na technice szybkonogich wirtuozów, to chyba nikt nie ma wątpliwości, że potężny kop w piszczel potrafi rozwiązać wiele problemów.
Rapid Bukareszt – PSV Eindhoven Legia Warszawa – Hapoel Tel-Awiw
O meczu warszawiaków z Izraelczykami przeczytacie w oddzielnym artykule.
W drugim spotkaniu grupy zmierzą się drużyny wspólnie zajmujące pierwsze miejsce w tabeli. Zarówno Rapid, jak i PSV w pierwszym starciu zanotowały skromne, jednobramkowe zwycięstwa. Teraz zawalczą o pozycję samodzielnego lidera. Faworytem będą Holendrzy, którzy są drużyną generalnie solidniejszą i dysponującą większym potencjałem. Trener PSV Fred Rutten docenia rywala, ale jednocześnie wierzy w swoich podopiecznych. – Trzy punkty zdobyte w ostatnim meczu na naszym stadionie dodały nam pewności siebie. Mimo to pozostajemy ostrożni, Rapid jest z pewnością najgroźniejszym z naszych grupowych rywali. Może i brakuje mu wielkich gwiazd, ale to nie jest istotne, gdy drużyna jest solidna i dobrze poukładana. Końcowy wynik może być bardzo różny, ale biorąc pod uwagę ostatni występ ligowy PSV i wygraną 7:1, Rumuni mają się czego obawiać.
Grupa D
FC Vaslui – FC Zurich Sporting Lizbona – SS Lazio Rzym
Niezwykle ciekawie zapowiada się starcie Sportingu i Lazio. Włosi w pierwszej kolejce zanotowali zawstydzający remis z FC Vaslui i teraz pałają żądzą poprawienia sobie humorów, ale Portugalczycy z pewnością nie ułatwią im zadania. Dwa tygodnie temu bezboleśnie pokonali Zurich i teraz mają nadzieję na podtrzymanie zwycięskiej passy. Trener Domingos Paciencia nie kryje, że spośród rzymian najbardziej obawia się Miro Klosego, który nawet jeśli w klubowej piłce raczej słabuje, jest napastnikiem o niespotykanym instynkcie. Trener Lazio w ostatnim meczu ligowym stracił Alberto Rodrigueza. Do rozgrywek fazy grupowej Ligi Europy zgłoszony nie został do niedawna grający w Atletico Elias Mendes. Faworytem są gospodarze. Gospodarze zazwyczaj są faworytami. Taki urok futbolu.
W drugim meczu Rumuni z FC Vaslui spróbują odprawić z kwitkiem Szwajcarów z Zurychu. Czy im się to uda? Nie wiadomo. Mecze drużyn skazanych na pożarcie mają to do siebie, że są nieprzewidywalne.
Grupa E
Maccabi Tel Awiw – Dynamo Kijów Stoke City – Besiktas Stambuł
Wypada współczuć Besiktasowi. Współczuć, bo musi rozegrać mecz na stadionie Stoke, a rozgrywanie meczu na stadionie Stoke to jak jak walka na gołe pięści z dowolnie wybranym Kliczką. Manchester i Chelsea potraciły tam punkty. Liverpool tam przegrał. Besiktas ma małe szanse na zwycięstwo. Stoke ma z kolei pewne kłopoty kadrowe i to chyba w nich Turkowie powinni się upatrywać szans na korzystny wynik. Tony Pulis nie będzie mógł skorzystać z usług Salifa Diao, który w pierwszym meczu fazy grupowej rozegrał pełne 90 minut. Wątpliwy jest występ Rory’ego Delapa oraz Matthew Etheringtona. Szansę na występ od początku spotkania powinni dostać trzej niedawno zakontraktowani piłkarze – Matthew Upson, Wilson Palacios oraz Cameron Jerome. Wszystko wskazuje na to, że nastąpi zmiana w obsadzie bramki i podobnie jak w meczu z Dynamem między słupkami stanie Tomas Sorensen. Besiktas będzie liczył, jak to miało miejsce przez ostatni rok, na zaciąg portugalski i portugalskojęzyczny. Drużynie znad Bosforu nie brakuje gwiazd, indywidualnościami przewyższają Stoke niemal na każdej pozycji. Problem w tym, że na Britannia Stadium nikt nie patrzy na siłę rywala.
Falcao bardzo lubi Ligę Europy. Od roku wygrywa jej wszystkie edycje (fot. almion.es)
Drugi mecz grupy E to starcie Maccabi z Dynamem Kijów. Biorąc pod uwagę, że Izraelczycy w pierwszym meczu przegrali z Besiktasem 5:1, Ukraińcy mają bardzo dużą szansę na wywalczenie kompletu punktów. Byłoby to miłym prezentem dla świętującego 35. urodziny Andrija Szewczenki.
Grupa F
Athletic Bilbao – Paris Saint-Germain FC Red Bull Salzburg – SK Slovan Bratislava
Miesiąc temu mecz Athleticu z PSG uchodziłby za przedwczesny finał. Do niedawna wydawało się, że obie drużyny znajdują się w gronie faworytów do końcowego triumfu. Teraz nikt przy zdrowych zmysłach za faworyta nie uzna Basków z Bilbao, którzy na 15 możliwych do zdobycia punktów ligowych uciułali jedynie dwa, prezentując formę wołającą o pomstę do nieba. Co prawda w rozgrywkach Ligi Europy „Los Leones” na razie nie zawiedli, ale to nic nie znaczy, to o niczym nie świadczy. Marcelo Bielsa dokonał w Kraju Basków rewolucji, która, delikatnie mówiąc, poszła źle. Na palcach jednej ręki policzyć można graczy, którzy zaadaptowali się do nowego systemu. Paryżanie, którzy również przed sezonem przewrócili wszystko do góry nogami, są w o niebo lepszej stacji – liderują tabeli ligi francuskiej. Są na fali i nawet bez Momo Sakho powinni poradzić sobie z bezbarwnymi Baskami.
W drugim meczu tej grupy zmierzą się dwie drużyny, które na razie pozostają bez punktu. Lekkim faworytem wydają się salzburczycy, ale Slovan z pewnością łatwo zwycięstwa nie odda.
Grupa G
Malmo FF – Austria Wiedeń FK Metalist Charków – AZ Alkmaar
Mecz Malmo z Austrią Wiedeń będzie meczem sentymentalnym. 33 lata temu obie drużyny spotkały się w półfinale Pucharu Europy, a na boisku w obu spotkaniach pojawił się aktualny szkoleniowiec Austriaków Karl Daxbacher. Ostatecznie górą byli Szwedzi, którzy w finale skromnie przegrali z Nottingham Forest. Teraz ciężko wskazać faworyta – obie drużyny mają podobny, niezbyt imponujący potencjał. W pierwszych meczach fazy grupowej zarówno Malmo, jak i Austria przegrały. Teraz czas na pierwsze punkty.
Ukraińcy z Charkowa podejmą na własnym stadionie obecnego lidera Eredivisie – AZ Alkmaar. Holendrzy pierwszą pozycję w tabeli zdobyli w ostatniej kolejce, więc z pewnością trener nie będzie miał problemu z odpowiednim nastawieniem ich do meczu. Są na fali i przy odrobinie wysiłku powinni nie dać szans Metalistowi. Ważne jest jednak, żeby nie zlekceważyli rywala. Lekceważenie rywali ze Wschodu nigdy nie było dobrym rozwiązaniem.
Grupa H
NK Maribor – Birmingham City Sporting Braga – Club Brugge
Sporting, finalista zeszłorocznych rozgrywek Ligi Europy, może i nie ma już takiego potencjału jak przed rokiem, ale mimo to w pierwszym meczu bez problemu rozprawił się z Birmingham. Teraz czas na Brugię. Trener Portugalczyków ma tylko jeden problem – brak Paulo Cesara. Innych problemów nie ma, bo drużyna gra dobrze, jest wysoko w tabeli ligowej i w meczu na stadionie AXA będzie zdecydowanym faworytem.
W drugim pojedynku Anglicy z Birmingham zawalczą z Mariborem. Jeśli chcą wyjść z grupy, bardzo wskazana byłaby wygrana. Jak się przegrywa, to wyjście z grupy bywa niemożliwe. A „The Blues” ostatnio radzą sobie całkiem dobrze z przegrywaniem. Na tyle dobrze, że faworytem spotkania wydaje się mistrz Słowenii. Wyspiarze mają problem z brakami kadrowymi, niedawno stracili dwóch podstawowych obrońców: Stephena Carra i Curtisa Daviesa. Maribor przewodzi ligowej tabeli w Słowenii. Birmingham gra i ostatnio ma problemy z wygrywaniem w angielskiej drugiej klasie rozgrywkowej.
Grupa I
Celtic Glasgow – Udinese Calcio Stade Rennais – Atletico Madryt
AZ Alkmaar mają szczerą nadzieję zrobić krzywdę Metalistowi (fot. infostradasports.com)
Atletico po laniu na Camp Nou musi wstać z kolan. Madrycka prasa cytuje wypowiedź trenera Manzano, który zapewnia, że dziś zobaczymy najlepszą możliwą wersję Atletico. W podobnym tonie wypowiadają się piłkarze – nie mają innego wyjścia. Jeśli chodzi o pucharowego rywala, to w stolicy Hiszpanii wszyscy obawiają się głównie jego twardej, siłowej gry. „Los Colchoneros” przystąpią do meczu w praktycznie najmocniejszym składzie z Falcao na szpicy oraz Diego i Ardą odpowiedzialnymi za kreowanie akcji. W obozie Stade Rennais sytuacja jest znacznie gorsza. John Boye dołączył niedawno na liście kontuzjowanych do Boukariego, Mangane, Brahimiego oraz Apama. Yann M’Vila ciągle jest gotowy na grę od pierwszych minut. Podobnie sprawa ma się z Pitroipą. Trener Francuzów intensywnie szuka nowych pomysłów taktycznych. Intensywne szukanie nowych pomysłów taktycznych na dzień przed meczem jest zawsze głupie.
Problemy kadrowe ma też Celtic, który podejmuje u siebie gości z Udine. Formacja defensywna Szkotów jest dziurawa, bo brakuje w niej trzech z czterech podstawowych graczy. Formacja ofensywna jest słaba, bo napastnicy jakoś mało goli strzelają. Do Glasgow nie przyjedzie Antonio Di Natale i w tym gospodarze mogą upatrywać szansy na zgarnięcie pełnej puli.
Mecze Schalke warto oglądać chociażby ze względu na śrubującego wszelakie europejskopucharowe rekordy Raula. Teraz jednak, niestety dla kibiców, a „stety” dla bramkarza Maccabi, którego z pewnością niezbyt cieszyła perspektywa patrzenia, jak piłka po posyłanych z chirurgiczną precyzją lobach Hiszpana będzie wpadała do siatki, „El Siete” prawdopodobnie nie zagra – zmaga się z drobnym urazem. Nowy trener Niemców, Huub Stevens, postawi więc na skład z osamotnionym Huntelaarem na szpicy i podwieszonym za jego plecami, znajdującym się ostatnio w wybornej formie, Jose Jurado.
Rumuni z Bukaresztu wybiorą się na Cypr, by tam zdobyć komplet punktów w meczu z AEK Larnaka. Rywal mocny nie jest. Steaua jakaś szczególnie potężna też nie, no ale nie trzeba być potężnym, by ograć Cypryjczyków.
Grupa K
Twente Enschede – Wisła Kraków Odense BK – Fulham Londyn
O meczu największej z polskich rzek z Holendrami informacje znajdziecie w oddzielnym artykule.
W drugim starciu grupy K Fulham wybierze się do Odense, by zawalczyć z liderem ligi duńskiej. Martin Jol ma powody do obaw – przede wszystkim o formację ataku swojej drużyny. Anglicy będą musieli obejść się bez Bobby’ego Zamory oraz Mousy Dembele. Oczywiście szans na grę nie ma też Brian Ruiz. Cała nadzieja w Dempseyu i Johnsonie. – Duńskie drużyny zawsze są mocne, ale my też nie jesteśmy słabi. Osiągamy dobre wyniki w rozgrywkach europejskich i to się nie zmieni – stwierdził przed meczem. Wieczorem zobaczymy, czy trener Fulham nas nie okłamał. Nie wygląda na kłamczuszka.
Grupa L
Lokomotiw Moskwa – Anderlecht Bruksela AEK Ateny– SK Sturm Graz
Ciekawie powinno być w meczu Lokomotiwu z Anderlechtem. Wszystko wskazuje na to, że zagra nasz Marcin Wasilewski. Belgowie w pierwszym starciu w ramach Ligi Europy rozbili AEK aż 4:1, więc i w Moskwie nie będą bez szans. Sporym osłabieniem ekipy z Brukseli może być absencja Milana Jovanovicia, któremu nie udało się wrócić do pełni sprawności. W rozgrywkach europejskich barw Anderlechtu nie może na razie reprezentować Dennis Praet. Reszta kadry jest zdrowa. Mecz z piątą drużyną ligi rosyjskiej łatwy nie będzie, ale szanse są.
Drugie starcie w grupie L to walka ateńczyków z gośćmi z Grazu. W pierwszych meczach obie drużyny przegrały, teraz w końcu co najmniej jedna z nich zapisze na swoim koncie punkty. Jeśli Sturm zagra tak jak w dwumeczu z BATE, to z Grekami przegra, bo nie da się wygrać, jeśli pozwala się rywalowi na wykorzystanie stu procent okazji bramkowych. Jeżeli Austriacy poprawią skuteczność, to AEK powinien być rywalem zdecydowanie do przeskoczenia.
Transmisję z meczów Ligi Europy przeprowadzi oczywiście Polsat.
Polsat Sport 19:00 Schalke 04 Gelsenkirchen – Maccabi Hajfa 21:05 Athletic Bilbao – Paris Saint-Germain
Polsat Sport Ekstra 19:00 Odense BK – FC Fulham Londyn 21:05 Rapid Bukareszt – PSV Eindhoven
Polsat Futbol & Polsat Sport HD 19:00 Twente Enschede – Wisła Kraków 21:05 Legia Warszawa – Hapoel Tel-Awiw
Komentarze1
~
~Bartas
Hannover to nie Hamburg:) dwa zupełnie inne miasta:)