Tekst piosenki „Oh Africa” – wykonywanej przez Akona i Keri Hilson w ramach akcji charytatywnej Pepsi, mającej na celu pomoc najuboższym regionom Afryki – kończy się słowami: „Zrobimy wszystko, aby dostać się na szczyt, zrobimy wszystko, bo mamy sobie wiele do udowodnienia (…), to nasz lot, nasz czas, aby pokazać wszystkim, że my także możemy”. Te słowa jak ulał pasują do zbliżających się wielkimi krokami XIX MŚ w RPA. Czy któraś z afrykańskich reprezentacji będzie w stanie w końcu przełamać impas i przekroczy magiczną dla ekip z Czarnego Lądu barierę ćwierćfinału?
Mundial rozgrywany na kontynencie afrykańskim, w którym udział biorą najsilniejsze reprezentacje, czołowi piłkarze w dobrej dyspozycji, prowadzeni przez uznanych trenerów z zagranicy, zaś próbny galop w Pucharze Narodów Afryki 2010 wypadł bardzo optymistycznie dla finalistów MŚ, gdyż aż troje z nich znalazło się w czołowej trójce. Z której strony na to nie patrzeć, Afryka w końcu musi znaleźć się w strefie medalowej! Oto pięć powodów, które wg iGola, o tym zadecydują.
Samuel Eto’o ma za sobą udany sezon w barwach Interu Mediolan (fot. mtnfootball.com)
1. Mundial na Czarnym Lądzie
Jak świat długi i szeroki, niemal wszyscy panikują przez wylotem do Afryki. Inny klimat (wszak w czerwcu i lipcu w Afryce w najlepsze trwać będzie… zima), stadiony położone wysoko nad poziomem morza, specyficzne podejście kibiców do futbolu (trąbki i inne rekwizyty niespotykane na europejskich arenach). Poza tym obawa o bezpieczeństwo (co po wydarzeniach w Angoli, gdzie ostrzelano autokar z piłkarzami Togo i fakcie, że RPA to jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata, nie powinno nikogo dziwić) i zdrowie (mnóstwo ludzi zarażonych wirusem HIV i chorych na AIDS).
Żadna z afrykańskich ekip nie jest tym jednak zaniepokojona. Klimat i konieczność gry na wysoko położonych obiektach nie stanowi dla nich problemu,gdyż wszyscy są po prostu do tego przyzwyczajeni. Żadna z reprezentacji z Czarnego Lądu nie musi zatem specjalnie wyjeżdżać na zgrupowania do Austrii i Szwajcarii, by potrenować na stadionach usytuowanych wysoko nad poziomem morza. A co tyczy się bezpieczeństwa, cóż… Tu akurat żaden z trenerów czy piłkarzy nie ma gotowej recepty na to, by się przed tymi problemami ustrzec, ale przynajmniej nie jest to dla nich nic nowego i niespotykanego.
2. Na MŚ zagrają sami najlepsi
Pomijając Egipt, który jako pierwszy w historii wygrał trzy ostatnie edycje PNA, ale już piąty raz z rzędu nie potrafił zakwalifikować się do najważniejszej imprezy na świecie, w RPA zagra sama śmietanka afrykańskiej piłki. Algieria, Ghana, Kamerun, Nigeria, RPA i Wybrzeże Kości Słoniowej gwarantują solidny i wysoki poziom, o czym świadczy fakt, że aż trzy reprezentacje z tego grona znalazły się w czołowej czwórce PNA. Wygrał co prawda Egipt, ale drugie miejsce zajęła Ghana, brąz przypadł Nigerii, zaś Algieria była czwarta. Nieco zawiodły tylko Kamerun i WKS, które odpadły w 1/4 finału, no i RPA, które w ogóle nie zakwalifikowało się do turnieju w Angoli.
W każdym razie Afryka wystawia zespoły doświadczone i zaprawione w boju, które gwarantują solidny poziom. Inaczej było przed czterema laty, kiedy na Weltmeisterschaft do Niemiec pojechało aż czterech debiutantów (Angola, Ghana, Togo i WKS), a tylko Tunezja (która jednak ostatnimi czasy strasznie osłabła, więc jej nieobecność w RPA nie będzie raczej wielką stratą) miała jakieś doświadczenie w finałach MŚ. Angola spisywała się dzielnie, ale nie wystarczyło to do zajęcia chociażby trzeciego miejsca w grupie.
Piłkarze Togo totalnie skompromitowali się, kiedy pokłócili się z federacją o premie za awans do MŚ i poważnie rozważali bojkot ostatniego meczu grupowego z Francją. Tunezja też nie miała silnej grupy, ale nie potrafiła wygrać nawet z Arabią Saudyjską. Dzielny opór Argentynie i Holandii stawiło Wybrzeże Kości Słoniowej, ale w tym wypadku rywale okazali się silniejsi. Plusem natomiast było pokonanie Serbii i Czarnogóry, zważywszy na fakt, że Didier Drogba i spółka w pewnym momencie przegrywali 0:2. Honor Afryki uratowała Ghana, który odprawiła z kwitkiem Czechy i USA oraz awansowała do 1/8 finału, w którym lepsza okazała się dopiero Brazylia.
Teraz reprezentanci Afryki zdają się prezentować poziom o niebo lepszy i gwarantują walkę o zwycięstwo z każdym rywalem do ostatnich sekund…
3. Niezbyt silne grupy, w których zagrają
… zważywszy na fakt, że grupy w których przyjdzie im rywalizować o awans do fazy pucharowej naprawdę nie są na tyle silne, by nie dało się z nich wyjść. Tradycyjnie już pecha miały „Słonie”, które znów zagrają w grupie śmierci, tym razem z Brazylią, Portugalią i Koreą Północną. Biorąc jednak pod uwagę bardzo nierówną formą czwartego zespołu MŚ 2006, w batalii o awans wcale nie stoją na straconej pozycji. RPA w grupie A zmierzy się z Francją, Meksykiem i Urugwajem. Niby na papierze faworytem jest Francja, ale przecież od finałów Euro 2008 trwa wielki kryzys „Trójkolorowych”, więc wicemistrzowie świata mogą zarówno wygrać wszystkie mecze w grupie, jak i zająć w niej ostatnie miejsce. Zdaje się, że Meksyk i Urugwaj też są w zasięgu RPA.
Nigeria znalazła się w grupie B z Argentyną, Grecją i Koreą Południową i na dziś zdaje się prezentować wyższy poziom umiejętności, aniżeli mistrzowie Europy z 2004 i czwarta ekipa MŚ 2002. Nieco gorzej wygląda sytuacja Algierii, która w grupie C zmierzy się z Anglią, Słowenią i USA, ale przecież przed czterema laty Ghana również miała silnych rywali w postaci Czechów, Włochów i właśnie Amerykanów, a jednak wyszła z grupy.
Steven Pienaar i spółka liczą na niespodziankę w zbliżającym się mundialu (fot. evertonfc.com)
Oba teamy są do siebie bardzo podobne. Algieria, podobnie jak Ghana w 2006 roku, również ma świetnych piłkarzy, ale brak jej doświadczenia, które jednak może nabyć w trakcie trwania imprezy i rozkręcać się z meczu na mecz. Ghana w grupie D stanie w szranki z Australią, Niemcami i Serbią, zaś Kamerun w grupie E z Danią, Holandią i Japonią. Niby faworytami do zajęcia dwóch pierwszych miejsc są zespoły z Europy, ale popełnią największy z możliwych błędów, jeśli zlekceważą swoich rywali z Afryki.
4. Doświadczeni selekcjonerzy
Pomijając Algierię, którą już po raz piąty prowadzi Rabah Saadane, reszta reprezentacji ma selekcjonerów z zagranicy o głośnych nazwiskach i niemałych sukcesach w CV. Gospodarzami MŚ opiekuje się Brazylijczyk Carlos Alberto Parreira, który w 1994 roku wywalczył tytuł mistrza świata z Brazylią. Trenerem Nigerii jest Szwed Lars Lagerback, który aż jedenaście lat prowadził ekipę „Żółto-niebieskich”, w tym czasie grając ze Szwecją na Euro 2000, 2004 i 2008 oraz na MŚ w 2002 i 2006 r. W zespole Ghany rządzi i dzieli Serb Milovan Rajevac, który może nie ma na koncie większych sukcesów. Mając jednak na uwadze fakt, że przez pewien czas prowadził Crvenę Zvezdę Belgrad, to sroce spod ogona z pewnością nie wypadł. Selekcjonerem Kamerunu od 2009 roku jest Francuz Paul Le Guen, który z Olympique Lyon wywalczył trzy mistrzostwa Francji (2003, 2004 i 2005) oraz Puchar Francji z PSG (2008).
W ekipie Wybrzeża Kości Słoniowej za wyniki odpowiada Sven Goran Eriksson, który m.in. z Lazio Rzym wywalczył mistrzostwo Włoch w 2000 r., zaś rok wcześniej wygrał Puchar Zdobywców Pucharów. Wcześniej, bo w 1982 roku, europejskie trofeum zdobył również z IFK Göteborg, a konkretnie Puchar UEFA. Ostatnimi czasy sława Szweda, który ze wszystkich szkoleniowców afrykańskich reprezentacji ma zdecydowanie największe nazwisko, nieco przygasła, ze względu na brak sukcesów z reprezentacją Anglii, Manchesterem City i reprezentacją Meksyku, ale w RPA zrobi wszystko, by wrócić na piedestał.
5. Znakomity sezon afrykańskich gwiazd
Samuel Eto’o i Sulley Ali Muntari wraz z Interem Mediolan wywalczyli potrójną koronę. Didier Drogba i John Obi Mikel wraz z Chelsea Londyn wywalczyli z kolei dublet, czyli mistrzostwo i Puchar Anglii (Drogba w dodatku zdobył jeszcze koronę króla strzelców, inna sprawa, że właśnie doznał złamania ramienia, więc jego występ na MŚ stanął pod dużym znakiem zapytania). Mistrzostwo Hiszpanii z Barceloną zdobył Yaya Toure, zaś Arouna Kone, Romaric i Didier Zokora z Sevillą Puchar Hiszpanii.
Dobry sezon, choć niezakończony sukcesami, mają za sobą także Carlos Kameni, Alexander Song, Benny McCarthy, Steven Pienaar. Ci, którzy na krótki odpoczynek przed mundialem udali się w glorii chwały, do RPA przyjadą po kolejne trofea. Ci natomiast, którzy zakończyli go z niczym, będą podwójnie zmobilizowani, aby akurat na MŚ spisać się dobrze.
To pięć powodów, które naszym zdaniem zadecydują o tym, że podczas mundialu w RPA przełamany zostanie afrykański kompleks i któraś z afrykańskich drużyn w końcu znajdzie się w strefie medalowej. Bo jeśli nie teraz, na Czarnym Lądzie, to kiedy i gdzie indziej? Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują zatem na Afrykę!
Zdaniem ekspertów:
Stefan Białas (były trener m.in. Stade Tunisien i Club Sportif Sfaxien):
Wydaje mi się, że żadna z afrykańskich drużyn nie będzie w stanie awansować do półfinału MŚ, no chyba że powtórzy się sytuacja z 1996 roku z PNA, kiedy to sędziowie wprowadzili do finału RPA, dzięki czemu po raz pierwszy i jedyny w historii drużyna to trofeum wywalczyła. Afrykańskie zespoły mają w składach wielkich piłkarzy, wspaniałe indywidualności, ale ewidentnie brak im dyscypliny taktycznej. I gdy przyjdzie im się zmierzyć z drużynami klasowymi, rutynowanymi, takimi jak: Argentyna, Francja czy Włochy, braki w taktyce wyjdą na wierzch. Sam entuzjazm do zwycięstwa bowiem nie wystarczy.
Martins Ekwueme (pomocnik Zagłębia Lubin):
To są mistrzostwa świata, zatem wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że odbywać się będą w Afryce i tu widzę szansę reprezentacji z tego kontynentu. Zdecydowanie najsilniejsze jest Wybrzeże Kości Słoniowej, więc jeśli miałbym konkretnie kogoś obstawiać, to wskazałbym właśnie na „Słonie”. Niespodziankę jednak może sprawić również RPA, biorąc pod uwagę fakt, że jest gospodarzem MŚ. Po cichu oczywiście liczę także na Nigerię. Jest nowy trener, w kadrze są nowe twarze, w drużynie cały czas coś się dzieje, więc i „Superorły” mogą być groźne dla najlepszych.
Henryk Kasperczak (były selekcjoner Wybrzeża Kości Słoniowej, Tunezji, Maroka, Mali i Senegalu):
Mocno liczę na Wybrzeże Kości Słoniowej, które ma bardzo mocny skład i olbrzymi potencjał. Wciąż jednak nie wiadomo, co z Didierem Drogbą. Jeśli okaże się, że kontuzja faktycznie wykluczy go z MŚ, to będzie to wielka strata dla „Słoni”. Zwłaszcza, że turniej w RPA to dla zawodnika ostatnia szansa osiągnięcia czegoś na mundialu. Cóż, zobaczymy, jak się sprawy potoczą.
Nikt jeszcze nie skomentował tego tekstu. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz
Tekst piosenki „Oh Africa” – wykonywanej przez Akona i Keri Hilson w ramach akcji charytatywnej Pepsi, mającej na celu pomoc najuboższym regionom Afryki – kończy się słowami: „Zrobimy wszystko, aby dostać się na szczyt, zrobimy wszystko, bo mamy sobie wiele do udowodnienia (…), to nasz lot, nasz czas, aby pokazać wszystkim, że my także możemy”. Te słowa jak ulał pasują do zbliżających się wielkimi krokami XIX MŚ w RPA. Czy któraś z afrykańskich reprezentacji będzie w stanie w końcu przełamać impas i przekroczy magiczną dla ekip z Czarnego Lądu barierę ćwierćfinału?
Mundial rozgrywany na kontynencie afrykańskim, w którym udział biorą najsilniejsze reprezentacje, czołowi piłkarze w dobrej dyspozycji, prowadzeni przez uznanych trenerów z zagranicy, zaś próbny galop w Pucharze Narodów Afryki 2010 wypadł bardzo optymistycznie dla finalistów MŚ, gdyż aż troje z nich znalazło się w czołowej trójce. Z której strony na to nie patrzeć, Afryka w końcu musi znaleźć się w strefie medalowej! Oto pięć powodów, które wg iGola, o tym zadecydują.
Samuel Eto’o ma za sobą udany sezon w barwach Interu Mediolan (fot. mtnfootball.com)
1. Mundial na Czarnym Lądzie
Jak świat długi i szeroki, niemal wszyscy panikują przez wylotem do Afryki. Inny klimat (wszak w czerwcu i lipcu w Afryce w najlepsze trwać będzie… zima), stadiony położone wysoko nad poziomem morza, specyficzne podejście kibiców do futbolu (trąbki i inne rekwizyty niespotykane na europejskich arenach). Poza tym obawa o bezpieczeństwo (co po wydarzeniach w Angoli, gdzie ostrzelano autokar z piłkarzami Togo i fakcie, że RPA to jeden z najniebezpieczniejszych krajów świata, nie powinno nikogo dziwić) i zdrowie (mnóstwo ludzi zarażonych wirusem HIV i chorych na AIDS).
Żadna z afrykańskich ekip nie jest tym jednak zaniepokojona. Klimat i konieczność gry na wysoko położonych obiektach nie stanowi dla nich problemu,gdyż wszyscy są po prostu do tego przyzwyczajeni. Żadna z reprezentacji z Czarnego Lądu nie musi zatem specjalnie wyjeżdżać na zgrupowania do Austrii i Szwajcarii, by potrenować na stadionach usytuowanych wysoko nad poziomem morza. A co tyczy się bezpieczeństwa, cóż… Tu akurat żaden z trenerów czy piłkarzy nie ma gotowej recepty na to, by się przed tymi problemami ustrzec, ale przynajmniej nie jest to dla nich nic nowego i niespotykanego.
2. Na MŚ zagrają sami najlepsi
Pomijając Egipt, który jako pierwszy w historii wygrał trzy ostatnie edycje PNA, ale już piąty raz z rzędu nie potrafił zakwalifikować się do najważniejszej imprezy na świecie, w RPA zagra sama śmietanka afrykańskiej piłki. Algieria, Ghana, Kamerun, Nigeria, RPA i Wybrzeże Kości Słoniowej gwarantują solidny i wysoki poziom, o czym świadczy fakt, że aż trzy reprezentacje z tego grona znalazły się w czołowej czwórce PNA. Wygrał co prawda Egipt, ale drugie miejsce zajęła Ghana, brąz przypadł Nigerii, zaś Algieria była czwarta. Nieco zawiodły tylko Kamerun i WKS, które odpadły w 1/4 finału, no i RPA, które w ogóle nie zakwalifikowało się do turnieju w Angoli.
W każdym razie Afryka wystawia zespoły doświadczone i zaprawione w boju, które gwarantują solidny poziom. Inaczej było przed czterema laty, kiedy na Weltmeisterschaft do Niemiec pojechało aż czterech debiutantów (Angola, Ghana, Togo i WKS), a tylko Tunezja (która jednak ostatnimi czasy strasznie osłabła, więc jej nieobecność w RPA nie będzie raczej wielką stratą) miała jakieś doświadczenie w finałach MŚ. Angola spisywała się dzielnie, ale nie wystarczyło to do zajęcia chociażby trzeciego miejsca w grupie.
Piłkarze Togo totalnie skompromitowali się, kiedy pokłócili się z federacją o premie za awans do MŚ i poważnie rozważali bojkot ostatniego meczu grupowego z Francją. Tunezja też nie miała silnej grupy, ale nie potrafiła wygrać nawet z Arabią Saudyjską. Dzielny opór Argentynie i Holandii stawiło Wybrzeże Kości Słoniowej, ale w tym wypadku rywale okazali się silniejsi. Plusem natomiast było pokonanie Serbii i Czarnogóry, zważywszy na fakt, że Didier Drogba i spółka w pewnym momencie przegrywali 0:2. Honor Afryki uratowała Ghana, który odprawiła z kwitkiem Czechy i USA oraz awansowała do 1/8 finału, w którym lepsza okazała się dopiero Brazylia.
Teraz reprezentanci Afryki zdają się prezentować poziom o niebo lepszy i gwarantują walkę o zwycięstwo z każdym rywalem do ostatnich sekund…
3. Niezbyt silne grupy, w których zagrają
… zważywszy na fakt, że grupy w których przyjdzie im rywalizować o awans do fazy pucharowej naprawdę nie są na tyle silne, by nie dało się z nich wyjść. Tradycyjnie już pecha miały „Słonie”, które znów zagrają w grupie śmierci, tym razem z Brazylią, Portugalią i Koreą Północną. Biorąc jednak pod uwagę bardzo nierówną formą czwartego zespołu MŚ 2006, w batalii o awans wcale nie stoją na straconej pozycji. RPA w grupie A zmierzy się z Francją, Meksykiem i Urugwajem. Niby na papierze faworytem jest Francja, ale przecież od finałów Euro 2008 trwa wielki kryzys „Trójkolorowych”, więc wicemistrzowie świata mogą zarówno wygrać wszystkie mecze w grupie, jak i zająć w niej ostatnie miejsce. Zdaje się, że Meksyk i Urugwaj też są w zasięgu RPA.
Nigeria znalazła się w grupie B z Argentyną, Grecją i Koreą Południową i na dziś zdaje się prezentować wyższy poziom umiejętności, aniżeli mistrzowie Europy z 2004 i czwarta ekipa MŚ 2002. Nieco gorzej wygląda sytuacja Algierii, która w grupie C zmierzy się z Anglią, Słowenią i USA, ale przecież przed czterema laty Ghana również miała silnych rywali w postaci Czechów, Włochów i właśnie Amerykanów, a jednak wyszła z grupy.
Steven Pienaar i spółka liczą na niespodziankę w zbliżającym się mundialu (fot. evertonfc.com)
Oba teamy są do siebie bardzo podobne. Algieria, podobnie jak Ghana w 2006 roku, również ma świetnych piłkarzy, ale brak jej doświadczenia, które jednak może nabyć w trakcie trwania imprezy i rozkręcać się z meczu na mecz. Ghana w grupie D stanie w szranki z Australią, Niemcami i Serbią, zaś Kamerun w grupie E z Danią, Holandią i Japonią. Niby faworytami do zajęcia dwóch pierwszych miejsc są zespoły z Europy, ale popełnią największy z możliwych błędów, jeśli zlekceważą swoich rywali z Afryki.
4. Doświadczeni selekcjonerzy
Pomijając Algierię, którą już po raz piąty prowadzi Rabah Saadane, reszta reprezentacji ma selekcjonerów z zagranicy o głośnych nazwiskach i niemałych sukcesach w CV. Gospodarzami MŚ opiekuje się Brazylijczyk Carlos Alberto Parreira, który w 1994 roku wywalczył tytuł mistrza świata z Brazylią. Trenerem Nigerii jest Szwed Lars Lagerback, który aż jedenaście lat prowadził ekipę „Żółto-niebieskich”, w tym czasie grając ze Szwecją na Euro 2000, 2004 i 2008 oraz na MŚ w 2002 i 2006 r. W zespole Ghany rządzi i dzieli Serb Milovan Rajevac, który może nie ma na koncie większych sukcesów. Mając jednak na uwadze fakt, że przez pewien czas prowadził Crvenę Zvezdę Belgrad, to sroce spod ogona z pewnością nie wypadł. Selekcjonerem Kamerunu od 2009 roku jest Francuz Paul Le Guen, który z Olympique Lyon wywalczył trzy mistrzostwa Francji (2003, 2004 i 2005) oraz Puchar Francji z PSG (2008).
W ekipie Wybrzeża Kości Słoniowej za wyniki odpowiada Sven Goran Eriksson, który m.in. z Lazio Rzym wywalczył mistrzostwo Włoch w 2000 r., zaś rok wcześniej wygrał Puchar Zdobywców Pucharów. Wcześniej, bo w 1982 roku, europejskie trofeum zdobył również z IFK Göteborg, a konkretnie Puchar UEFA. Ostatnimi czasy sława Szweda, który ze wszystkich szkoleniowców afrykańskich reprezentacji ma zdecydowanie największe nazwisko, nieco przygasła, ze względu na brak sukcesów z reprezentacją Anglii, Manchesterem City i reprezentacją Meksyku, ale w RPA zrobi wszystko, by wrócić na piedestał.
5. Znakomity sezon afrykańskich gwiazd
Samuel Eto’o i Sulley Ali Muntari wraz z Interem Mediolan wywalczyli potrójną koronę. Didier Drogba i John Obi Mikel wraz z Chelsea Londyn wywalczyli z kolei dublet, czyli mistrzostwo i Puchar Anglii (Drogba w dodatku zdobył jeszcze koronę króla strzelców, inna sprawa, że właśnie doznał złamania ramienia, więc jego występ na MŚ stanął pod dużym znakiem zapytania). Mistrzostwo Hiszpanii z Barceloną zdobył Yaya Toure, zaś Arouna Kone, Romaric i Didier Zokora z Sevillą Puchar Hiszpanii.
Dobry sezon, choć niezakończony sukcesami, mają za sobą także Carlos Kameni, Alexander Song, Benny McCarthy, Steven Pienaar. Ci, którzy na krótki odpoczynek przed mundialem udali się w glorii chwały, do RPA przyjadą po kolejne trofea. Ci natomiast, którzy zakończyli go z niczym, będą podwójnie zmobilizowani, aby akurat na MŚ spisać się dobrze.
To pięć powodów, które naszym zdaniem zadecydują o tym, że podczas mundialu w RPA przełamany zostanie afrykański kompleks i któraś z afrykańskich drużyn w końcu znajdzie się w strefie medalowej. Bo jeśli nie teraz, na Czarnym Lądzie, to kiedy i gdzie indziej? Wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują zatem na Afrykę!
Zdaniem ekspertów:
Stefan Białas (były trener m.in. Stade Tunisien i Club Sportif Sfaxien):
Wydaje mi się, że żadna z afrykańskich drużyn nie będzie w stanie awansować do półfinału MŚ, no chyba że powtórzy się sytuacja z 1996 roku z PNA, kiedy to sędziowie wprowadzili do finału RPA, dzięki czemu po raz pierwszy i jedyny w historii drużyna to trofeum wywalczyła. Afrykańskie zespoły mają w składach wielkich piłkarzy, wspaniałe indywidualności, ale ewidentnie brak im dyscypliny taktycznej. I gdy przyjdzie im się zmierzyć z drużynami klasowymi, rutynowanymi, takimi jak: Argentyna, Francja czy Włochy, braki w taktyce wyjdą na wierzch. Sam entuzjazm do zwycięstwa bowiem nie wystarczy.
Martins Ekwueme (pomocnik Zagłębia Lubin):
To są mistrzostwa świata, zatem wszystko jest możliwe. Tym bardziej, że odbywać się będą w Afryce i tu widzę szansę reprezentacji z tego kontynentu. Zdecydowanie najsilniejsze jest Wybrzeże Kości Słoniowej, więc jeśli miałbym konkretnie kogoś obstawiać, to wskazałbym właśnie na „Słonie”. Niespodziankę jednak może sprawić również RPA, biorąc pod uwagę fakt, że jest gospodarzem MŚ. Po cichu oczywiście liczę także na Nigerię. Jest nowy trener, w kadrze są nowe twarze, w drużynie cały czas coś się dzieje, więc i „Superorły” mogą być groźne dla najlepszych.
Henryk Kasperczak (były selekcjoner Wybrzeża Kości Słoniowej, Tunezji, Maroka, Mali i Senegalu):
Mocno liczę na Wybrzeże Kości Słoniowej, które ma bardzo mocny skład i olbrzymi potencjał. Wciąż jednak nie wiadomo, co z Didierem Drogbą. Jeśli okaże się, że kontuzja faktycznie wykluczy go z MŚ, to będzie to wielka strata dla „Słoni”. Zwłaszcza, że turniej w RPA to dla zawodnika ostatnia szansa osiągnięcia czegoś na mundialu. Cóż, zobaczymy, jak się sprawy potoczą.