W ostatnim sobotnim meczu 4. kolejki I ligi Cracovia pokonała Stomil Olsztyn 1:0. Mimo dzielnej postawy beniaminek nie zdołał wywieźć choćby punktu z Krakowa.
Wbrew przewidywaniom beniaminek nie zamknął się na własnej połowie, czekając na ataki krakowian. Wręcz przeciwnie, w pierwszych 20 minutach meczu olsztynianie próbowali prowadzić grę i wyprowadzać groźne ataki. Mieli również kilka stałych fragmentów gry, po których zakotłowało się w polu bramkowym Pilarza. Pierwszą groźną akcję Cracovia przeprowadziła w 17. minucie. Bernhardt zagrał prostopadłą piłkę do Strausa, jednak dobrym ustawieniem popisał się bramkarz Ptak, zażegnując niebezpieczeństwo.
Po 20 minutach zarysowała się przewaga krakowian. W 21. minucie Szeliga zagrał do Boljevicia, ale zawodnik z Czarnogóry nie zdołał opanować piłki. Gdyby to zrobił, miałby przed sobą już tylko bramkarza. Cztery minuty później Straus oddał strzał zza pola karnego, ale mimo pewnych trudności Ptak zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Po dziesięciominutowej przewadze gospodarzy gra uspokoiła się. Olsztynianie przetrzymali ataki i sami zaczęli konstruować akcje. W 36. minucie po wyprowadzonym kontrataku Suchocki oddał mocny strzał, z którym nieco problemów miał Pilarz. Reszta pierwszej połowy nie przyniosła więcej sytuacji bramkowych.
Druga odsłona meczu rozpoczęła się od zdecydowanych ataków gospodarzy. Najpierw z dystansu uderzał Straus, a kilka minut później piłkę przed polem karnym na pierś przyjął Bernhardt, zdołał się odwrócić w stronę bramki i oddać strzał. Na posterunku był jednak bramkarz Ptak. Ataki krakowian stawały się coraz groźniejsze. W 58. minucie z dystansu uderzał Boljević, jednak piłka odbiła się od nogi Kalonasa i wyszła na rzut rożny. Chwilę później umiejętności Ptaka sprawdził Straus, ale młody bramkarz nie dał się zaskoczyć.
Olsztynianie nie pozostawali dłużni i przeprowadzili dwie akcje prawą stroną boiska. W obydwu uczestniczył Suchocki, ale najpierw został powstrzymany przez Marciniaka, a następnie niedokładnie podawał z linii końcowej. Od 65. minuty mecz się zdecydowanie otworzył. Dobrą sytuację do zdobycia bramki dla „Dumy Warmii” miał Tunkiewicz, którego strzał głową po rzucie rożnym wylądował na słupku bramki Pilarza. W odpowiedzi z 25 metrów niecelnie strzelał Edgar Bernhardt.
Cracovia nadal atakowała, Stomil dzielnie się bronił. Mimo to olsztynianie mieli idealną sytuację do strzelenia gola. Oko w oko z bramkarzem Cracovii stanął Łukasik, ale jego strzał minął słupek bramki. Po raz kolejny sprawdziło się stare porzekadło, że niewykorzystane sytuację się mszczą. Minutę po okazji Stomilu na strzał z około 35 metrów zdecydował się Kosanović. Uderzenie zaskoczyło bramkarza Ptaka. 1:0. Liczne ataki „Pasów” w końcu przyniosły skutek bramkowy. Piłkarze z Olsztyna próbowali odrobić stratę, ale krakowianie skutecznie bronili się do ostatniego gwizdka sędziego.