Cracovia nie potrafi wygrać w lidze od 12 grudnia 2020 roku, czyli momentu pokonania drużyny Górnika Zabrze. Od tego czasu ekipa prowadzona przez Michała Probierza zdołała zdobyć raptem dwa punkty na 18 możliwych. W rozgrywkach ligowych zespołowi „Pasów” ewidentnie nie idzie. Obecnie zajmują 14. miejsce w tabeli i nad ostatnią Stalą Mielec mają trzy punkty przewagi. Do tego nadmiarowa liczba słabych obcokrajowców sprawia, że aby wyjść z tego sezonu z twarzą, można już tylko pokusić się o dobry wynik w Pucharze Polski.
Cracovia w lidze bardzo słabo punktuje. Wręcz wcale. W tym roku drużynie z Krakowa udało się uciułać tylko dwa punkty w pięciu meczach. Od razu trzeba zaznaczyć, że to nie były spotkania z tuzami polskiej piłki. Bo ani Stal Mielec, ani Podbeskidzie Bielsko-Biała czy też Warta Poznań do nich z pewnością nie należą. Od zespołu, który wygrał Puchar Polski w poprzednim sezonie, należy oczekiwać czegoś więcej w meczach z beniaminkami. Tym bardziej że wszystko wskazuje, że to właśnie między nimi rozstrzygnie się walka o utrzymanie w ekstraklasie. Ale Cracovia zachowuje się tak, jakby nie wierzyła w to, że może spaść z ligi.
Ratować ekstraklasę… 20 obcokrajowcami
Gra zespołu Cracovii często wygląda gorzej niż słabo. Na boisku wśród zawodników nie widać większego pomysłu na grę. Mecze w wykonaniu drużyny z Krakowa są chaotyczne. Styl gry trzeba określić jako nijaki. A o tym, że nie przegrywają, decyduje szczęście albo nieporadność przeciwników. Doskonałym przykładem jest mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała, kiedy drużyna z Bielska mogła rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść w 90. minucie po szybkiej kontrze, ale do bramki wówczas nie trafił Dominik Frelek.
Głównym problemem Cracovii nie są indywidualne umiejętności zawodników, one są w kilku przypadkach ponadprzeciętne. Pelle van Amersfoort czy Sergiu Hanca to nie są przecież słabi piłkarze. W bramce jest zaś młody i dobry bramkarz Karol Niemczycki, który nie zawodzi. No ale zasadniczo to by było na tyle. Reszta zawodników albo miewa tylko przebłyski dobrej gry, albo po prostu gra bardzo przeciętnie, wręcz słabo. Przykładem jest linia ataku. Każdy z napastników, Rivaldinho, Alvarez czy też Piszczek, gra słabo, nie gwarantują oni nawet kilku bramek w sezonie. Wszyscy trzej mają łącznie tylko cztery gole, co jest bardzo słabym wynikiem. A brak bramek odbija się na lokacie w lidze.
To, co jest decydującym problemem Cracovii, to fakt, że drużyna nie funkcjonuje jako kolektyw. Na boisku nie widać walki za barwy, nie widać zaangażowania w dobro drużyny. Raczej z boku wygląda to tak, jakby każdy z zawodników przychodził tylko zrobić swoje. Albo uda się wygrać i jest fajnie, albo się nie uda i zawodnicy rozchodzą się do domów jakby nigdy nic. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, że graczowi, który w swojej karierze zwiedził pół Europy, będzie szczególnie zależeć na sukcesie Cracovii. Dziś jest w klubie, a jutro może go nie być. Proste.
Mówi się, że piłka nożna to język uniwersalny, ale jednak trudno wyobrazić sobie funkcjonowanie drużyny, w której szatni mówi się w 15 językach. Integracja i stworzenie jakiejś głębszej więzi jest po prostu niemożliwe. A atmosfera to spora część sukcesu. Do tego brak większego stylu i mamy taką Cracovię, jaką mamy.













