Zarówno Cracovia, Korona, jak i Piast w zakończonej rundzie jesiennej dały swoim fanom parę powodów do radości. Sytuacja w każdym z tych klubów jest jednak daleka od wymarzonej. W ich sytuacji nie można patrzeć jedynie w górę, bo widmo spadku nie jest wcale odległe. Korona kończy rundę tuż pod kreską po wygranej Cracovii w ostatnim ligowym meczu roku.
Cracovia
Jedyny krakowski klub w ekstraklasie na sam koniec rundy jesiennej sprawił kibicom niespodziankę, wygrywając w zaległym spotkaniu 2. kolejki z Legią 2:0. Tym samym przerwana została kompromitująca seria dziewięciu meczów bez wygranej. Cała runda rozpoczęła się nieźle, ale wraz z kolejnymi miesiącami Cracovia rozczarowywała coraz bardziej. Efektem był brak wygranych w październiku i listopadzie.
Jeśli szukać plusów, to Sebastian Madejski na pewno zaliczył świetne wejście do ekstraklasy. To w ogóle niecodzienna historia. 26-letni bramkarz przyszedł pod Wawel jesienią 2022 roku z Motoru Lublin. W ubiegłym sezonie w niedawno rozwiązanych rezerwach Cracovii prezentował się dobrze, ale przeskok o trzy klasy rozgrywkowe dla nie najmłodszego zawodnika, który w przeszłości nie grał w ekstraklasie ani nawet 1. lidze, to duże zaskoczenie. W przedsezonowym tekście typowaliśmy do gry Hrosso albo Adama Wilka. Pogodził ich Madejski. Choć przydarzały mu się błędy, to niejednokrotnie skutecznie bronił bramki „Pasów”. We wczorajszym meczu z Legią dołożył asystę przy golu Kallmana. Dodatkowo wyróżnić można środek pola składający się z Atanasova, Oshimy i Knapa.
Szukając rozczarowań, nie da się uciec od największej medialnie postaci w szatni Cracovii – Kamila Glika. O 103-krotnego reprezentanta Polski licytowało się kilka klubów. Doświadczony stoper zdecydował się na Cracovię. Przed jego przyjściem drużyna Jacka Zielińskiego miała zaledwie sześć straconych bramek w siedmiu meczach. W kolejnych trzech już z Glikiem straciła dziewięć. Statystyka wymowna, choć oczywiście to nie Glik bezpośrednio odpowiada za wszystko, co wylądowało w siatce. Prawda jest jednak taka, że tezy o tym, że Glikiem powinny zainteresować się kluby z czołówki oraz mimo wieku jest to piłkarz na poziomie reprezentacji Polski, zostały brutalnie zweryfikowane. Przynajmniej do wiosny.











