Tegoroczne rozgrywki Copa America dobiegły końca. Najlepsza okazała się reprezentacja Chile, która pokonała w finale Argentynę. Turniej ten obfitował w wiele piłkarskich dramatów, kontrowersji sędziowskich, a poziom meczów często pozostawiał wiele do życzenia.
Oczywiście należy zacząć od gratulacji dla reprezentacji Chile, która zasłużyła na wygranie tych rozgrywek. Chilijczycy grali najlepszy futbol, byli bardzo dobrze ustawieni i mają pokolenie piłkarzy, którzy gwarantują sukcesy. Ta reprezentacja już od lat puka do światowej czołówki, ale mam wrażenie, że teraz już na stałe w niej zagości. Tacy zawodnicy jak Vidal, Sanchez, Vargas czy Bravo są gwarantem dobrych wyników, co pokazał tegoroczny turniej Copa America. Oczywiście to zwycięstwo Chile ma swoje dwa oblicza. Mówi się, że kibice są dwunastym zawodnikiem dla danej drużyny. Jeżeli tak jest, to Chilijczycy bardzo często grali nawet w trzynastu, ponieważ sędziowie byli im bardzo przychylni. O tym jednak trochę później.
Poziom turnieju
Hmm… Tutaj należy wziąć głęboki oddech, ponieważ ten poziom pozostawiał bardzo dużo do życzenia. Spotkania mogliśmy oglądać w późnych godzinach wieczornych, a często nawet i w nocy. I trzeba przyznać szczerze, że na wielu meczach po prostu się zasypiało, bo były one tak nudne, że nie dało się ich oglądać. Dobre spotkania na tegorocznym Copa America można policzyć na palcach jednej ręki.
Oczywiście były także dobre mecze, a takim był np. finał. Pomimo tego, że zakończył się on wynikiem bezbramkowym, to naprawdę obejrzeliśmy kawał dobrego futbolu. Widać było, że oglądamy dwa najlepsze zespoły tego turnieju. Tempo gry (jeżeli nie weźmiemy pod uwagę dogrywki) było naprawdę bardzo wysokie. To Chilijczycy grali lepiej, bardzo często kontrolowali sytuację na boisku, ale Argentyńczycy starali się im co jakiś czas odgryzać.
Wiemy, jak to wszystko się zakończyło, ale w ogólnym rozrachunku myślę, że nikt na długo w pamięci tego turnieju nie pozostawi.
Dramaty piłkarzy
Największy dramat przeżył chyba Edinson Cavani. Mowa tu o tej sytuacji.
Warto się jednak zastanowić, czy piłkarze nie powinni co jakiś czas być badani psychiatrycznie, ponieważ patrząc na postawę Gonzalo Jary, widać, że zdrowy to on na pewno nie jest. Dla mnie za takie zachowanie powinien być ukarany przynajmniej roczną dyskwalifikacją, a on otrzymał dwa mecze zawieszenia, co jest śmieszną sprawą. Warto dodać, że gdyby nie ta sytuacja, to być może Chile nie wygrałoby tego turnieju, ponieważ Cavani otrzymał wtedy czerwoną kartkę i dopiero po tym, jak opuścił boisko, gospodarze strzelili decydującego gola.











