Już za rok w Polsce i na Ukrainie odbędą się piłkarskie mistrzostwa Europy, na które czeka nie tylko nasz kontynent, ale i cały świat. Nieco mniejszym zainteresowaniem cieszą się rozgrywki Copa America, które w tym roku odbędą się na boiskach słonecznej Argentyny. Turniej ten niejednokrotnie kreował nowe gwiazdy światowego futbolu i przynosił wiele emocji, dlatego też wydaje mi się, że przez wiele mediów niesłusznie traktowany jest po macoszemu. Jedną z drużyn, która pragnie jak najlepiej zaprezentować się na tym turnieju, jest Ekwador.
Ekwadorczycy są jedną z tych piłkarskich nacji, które pomimo niezłego składu i wielu nadziei pokładanych w reprezentacji nigdy nie zdołały zaistnieć w Copa America. W ostatnich czterech turniejach drużyna ta nie potrafiła wyjść z grupy. Ostatni raz awans zanotowała w 1997 roku, kiedy to dotarła do ćwierćfinału. Warto dodać, że cztery lata wcześniej Ekwador powtórzył swój największy sukces z 1959 roku, gdy na turnieju o mistrzostwo kontynentu zajął czwarte miejsce. Od czasu ostatniego wyniku godnego zapamiętania minęło jednak aż 18 lat. Ekwadorczycy jak zawsze pokładają w swojej drużynie narodowej spore nadzieje. Wielu z nich wierzy, że tym razem pod wodzą Reinaldo Ruedy zespół sprawi kilka niespodzianek i uda mu się przynajmniej przebrnąć przez fazę grupową. Trzeba przyznać, że w pewnym względzie Ekwador jest podobny do Polski, ponieważ, tak jak u nas, przed każdą wielką imprezą nadmuchiwany jest balon, który dość szybko pęka. Czy tym razem w przypadku reprezentacji naszych rywali z mistrzostw świata 2006 będzie inaczej?
Rueda niczym Smuda

W osiągnięciu dobrego wyniku Ekwadorczykom ma pomóc Reinaldo Rueda, który mimo słabych wyników w meczach towarzyskich ma dość pewną pozycję przed turniejem. Rueda karierę z reprezentacjami rozpoczynał od najmłodszych drużyn Kolumbii. Był selekcjonerem zespołu U- 17, U-20, U-21, U-23. Po pierwszych nieudanych meczach eliminacji do mistrzostw świata 2006 władze związku uznały, że Rueda zasługuje na poprowadzenie reprezentacji seniorskiej. Mimo że Kolumbia nie wywalczyła awansu, to szkoleniowiec pokazał, że potrafi pozytywnie wpłynąć na drużynę. Później los przygnał trenera do Hondurasu, gdzie pracował przez cztery lata. Wraz z tą drużyną wywalczył awans do mundialu w RPA. Trzy porażki w turnieju finałowym sprawiły, że osoba Ruedy spotkała się ze sporą krytyką w Hondurasie. Szkoleniowca oskarżano o dobór złej taktyki, która nie pozwoliła reprezentacji wykorzystać swojego potencjału. Rueda nie rozglądał się jednak za pracą zbyt długo, ponieważ zgłosił się do niego związek ekwadorski z propozycją poprowadzenia ich drużyny narodowej. Z pracą tego trenera Ekwadorczycy wiążą spore nadzieje, choć po osiągnięciach w spotkaniach towarzyskich wydaje się, że podczas Copa America ciężko będzie im osiągnąć dobry wynik. Tutaj nasuwa się analogia do naszej sytuacji. Pomimo słabych wyników reprezentacji Franciszek Smuda nadal cieszy się dość dobrą reputacją w mediach oraz wśród kibiców. Oczywiście zdarzają się pomruki niezadowolenia, ale podobnie jak Ekwadorczycy mamy nadzieję na zadowalający wynik podczas docelowego turnieju.












