Przygoda musi mieć zarówno swój początek, jak i koniec. W przypadku Lukasa Podolskiego była ona niezwykle ciekawa z wielu względów. Piłkarz ten mógł reprezentować jeden z dwóch narodów, mając do wyboru Niemcy bądź Polskę, w której się urodził. Wybór padł na kilkukrotnych mistrzów świata i Europy.
Mogło się jednak potoczyć inaczej. Historia tego zawodnika, który reprezentował barwy Niemiec, mogła potoczyć się inaczej i z perspektywy czasu nie wiadomo, czy w przypadku innego wyboru byłaby dla niego korzystniejsza. Lukas Podolski mimo to ma prawo czuć się piłkarzem spełnionym. Osiągnął w piłce reprezentacyjnej wszystko, ale i klubowych sukcesów może mu pozazdrościć niejeden.
Grał w najsilniejszych ligach świata: angielskiej, niemieckiej, włoskiej. Postanowił spróbować nieco egzotyki i wyjechał do dalekiej Japonii, w której także mógł zaoferować tamtejszym kibicom wiele radości.
Kiedyś padło hasło, że chciałby zakończyć swoją karierę w Polsce, w której się urodził. Gliwiczanin jednak nie wybrałby wówczas obecnego mistrza Polski – Piasta, lecz Górnika Zabrze, któremu od dziecka kibicuje. Niedaleka przyszłość pokaże, czy zabrzanie doczekają się piłkarskiej gwiazdy na ekstraklasowych boiskach, jakiej dawno – a być może nawet nigdy – nie było.
Japonia i koniec?
Wiele wskazuje na to, że ostatnim klubem w bogatej karierze zawodnika będzie japoński Vissel Kobe, w którym występuje od lipca 2017 roku. Podolski szybko stał się ważną częścią zespołu i być może udałoby mu się osiągnąć w Kraju Kwitnącej Wiśni więcej, gdyby nie kontuzje. Być może większych sukcesów Vissel nie osiągnie, gdyż za kilka tygodni jego umowa z klubem wygasa, a mało prawdopodobnym wydaje się, by napastnik ją przedłużył.
W mediach wiele mówi się o jego powrocie do Europy. Część osób twierdzi, że wybór padnie na… Górnika Zabrze, z którym sympatyzuje i w którym chciałby ponoć kończyć karierę. Ta opcja wydaje się jednak mało prawdopodobna, chociażby dlatego że zabrzan po prostu na niemieckiego zawodnika może nie stać.
Inni natomiast widzą szanse na to, że ten wróci do 1.FC Koeln, by pomóc „Kozłom” w walce o utrzymanie się w 1. Bundeslidze. Jednak i w tym przypadku są pewne wątpliwości. Po pierwsze, pytanie jest, ile by Podolski wniósł do gry kolończyków i czy jest jakikolwiek sens sprowadzać go na Rhein Energie Stadion, mając świadomość tego, że nie jest już tak młodym zawodnikiem jak w czasach, gdy wypływał na szerokie wody z Kolonii właśnie.












