Co dalej z Podolskim? Niemiec o polskich korzeniach kończy karierę?


Słynny niemiecki napastnik jest na ostatniej prostej swojej kariery

5 grudnia 2019 Co dalej z Podolskim? Niemiec o polskich korzeniach kończy karierę?

Przygoda musi mieć zarówno swój początek, jak i koniec. W przypadku Lukasa Podolskiego była ona niezwykle ciekawa z wielu względów. Piłkarz ten mógł reprezentować jeden z dwóch narodów, mając do wyboru Niemcy bądź Polskę, w której się urodził. Wybór padł na kilkukrotnych mistrzów świata i Europy.


Udostępnij na Udostępnij na

Mogło się jednak potoczyć inaczej. Historia tego zawodnika, który reprezentował barwy Niemiec, mogła potoczyć się inaczej i z perspektywy czasu nie wiadomo, czy w przypadku innego wyboru byłaby dla niego korzystniejsza. Lukas Podolski mimo to ma prawo czuć się piłkarzem spełnionym. Osiągnął w piłce reprezentacyjnej wszystko, ale i klubowych sukcesów może mu pozazdrościć niejeden.

Grał w najsilniejszych ligach świata: angielskiej, niemieckiej, włoskiej. Postanowił spróbować nieco egzotyki i wyjechał do dalekiej Japonii, w której także mógł zaoferować tamtejszym kibicom wiele radości.

Kiedyś padło hasło, że chciałby zakończyć swoją karierę w Polsce, w której się urodził. Gliwiczanin jednak nie wybrałby wówczas obecnego mistrza Polski – Piasta, lecz Górnika Zabrze, któremu od dziecka kibicuje. Niedaleka przyszłość pokaże, czy zabrzanie doczekają się piłkarskiej gwiazdy na ekstraklasowych boiskach, jakiej dawno – a być może nawet nigdy – nie było.

Japonia i koniec?

Wiele wskazuje na to, że ostatnim klubem w bogatej karierze zawodnika będzie japoński Vissel Kobe, w którym występuje od lipca 2017 roku. Podolski szybko stał się ważną częścią zespołu i być może udałoby mu się osiągnąć w Kraju Kwitnącej Wiśni więcej, gdyby nie kontuzje. Być może większych sukcesów Vissel nie osiągnie, gdyż za kilka tygodni jego umowa z klubem wygasa, a mało prawdopodobnym wydaje się, by napastnik ją przedłużył.

W mediach wiele mówi się o jego powrocie do Europy. Część osób twierdzi, że wybór padnie na… Górnika Zabrze, z którym sympatyzuje i w którym chciałby ponoć kończyć karierę. Ta opcja wydaje się jednak mało prawdopodobna, chociażby dlatego że zabrzan po prostu na niemieckiego zawodnika może nie stać.

Inni natomiast widzą szanse na to, że ten wróci do 1.FC Koeln, by pomóc „Kozłom” w walce o utrzymanie się w 1. Bundeslidze. Jednak i w tym przypadku są pewne wątpliwości. Po pierwsze, pytanie jest, ile by Podolski wniósł do gry kolończyków i czy jest jakikolwiek sens sprowadzać go na Rhein Energie Stadion, mając świadomość tego, że nie jest już tak młodym zawodnikiem jak w czasach, gdy wypływał na szerokie wody z Kolonii właśnie.

Najbardziej prawdopodobnym wyborem wydaje się decyzja o zakończeniu piłkarskiej kariery i zajęciu się biznesem niezwiązanym z piłką nożną. 34-latek zdaje sobie przecież sprawę z tego, że on do tego poziomu, który prezentował kiedyś, już nie wróci, a droga do Japonii była tą bezpowrotną na europejskie salony.

Mógł osiągnąć więcej?

Mistrz świata, król strzelców, zdobywca mistrzostwa Niemiec, zawodnik, który reprezentował jedne z najsłynniejszych europejskich klubów. Wymarzone podsumowanie kariery każdego młodego adepta futbolu, który chciałby kiedyś grać zawodowo w piłkę i spełniać swoje marzenia. Być może na pierwszy rzut oka wydaje się, że Lukas Podolski osiągnął wszystko. W porównaniu jednak z innymi słynnymi zawodnikami jego dokonania nie są przecież aż tak pokaźne, jakby mogło się wydawać.

Przez dłuższy czas Niemiec, broniąc barw 1. FC Koeln, być może hamował swój rozwój. Kto wie, może gdyby zdecydował się na transfer do lepszego klubu, osiągnąłby więcej. Ten, zanim zrobił milowy krok do Bayernu Monachium, tkwił w Kolonii od juniora, stając się przy tym oczywiście ulubieńcem kibiców.

Był w momencie najlepszym dla piłkarza. Zdobył dużo doświadczenia, cieszył się dużą popularnością, którą zyskał przez fantastyczne występy nie tylko w klubie, ale – co ważne – poprzez mecze w barwach narodowych. W Monachium stał się jednak jednym z wielu. Pośród licznych gwiazd jego blask nieco przygasł, choć i tak uwieńczył to mistrzostwem kraju.

Szukając drogi prowadzącej do większych sukcesów, spróbował podbić najsilniejszą z lig – angielską Premier League, więc wybrał marzący o sukcesach, tak jak on, Arsenal Londyn. Tak jak jednak szybko przyszedł, tak szybko stamtąd odszedł. Najpierw został wypożyczony do Interu Mediolan i niedługo potem mógł myśleć o szukaniu szczęścia w Turcji, i to jeszcze w wieku, w którym mógłby spokojnie, tak przynajmniej się wydawało, grać na wyższym poziomie.

Wtedy jednak już było jasne, że dla Lukasa Podolskiego pewien okres dobiegł końca. Może inaczej – lepiej tą karierę dało się poprowadzić, a może jednak osiągnął tyle, na ile było go stać. Jedno jest pewne, zdecydowanie lepiej poradził sobie w reprezentacji, w której był jedną z największych gwiazd.

Zmęczony

Piłkarska przygoda w piłce japońskiej wydaje się jego ostatnim przystankiem w zawodowej karierze. Zanosi się właściwie na to, że Podolski nie zamierza się dłużej bawić w futbol, choć w wielu miejscach witano by go z otwartymi rękoma. Mowa tu oczywiście o Górniku Zabrze, ale szczególnie o 1. FC Koeln, w którym wypływał na szerokie wody.

Być może zdecyduje się poświęcić więcej czasu swojemu biznesowi pozasportowemu. Ten ponoć jest świetny nie tylko w strzelaniu goli, ale i w prowadzeniu lodziarni czy kebabów. Ponoć ma kilka w samej Kolonii. Po zakończeniu kariery miałby na to więcej czasu, a co za tym idzie, szansa na rozwój w tej dziedzinie także by się zwiększyła.

Kibice jednak z pewnością chcieliby zobaczyć słynnego „Poldiego” na boiskach. W polskiej ekstraklasie z miejsca stałby się gwiazdą numer jeden i po przejściu do Górnika mógłby poważnie zwiększyć szanse na lepsze wyniki. Również Kolonia z jego umiejętnościami i doświadczeniem mogłaby poprawić swoją pozycję w tabeli.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski