Ciekawe wyniki padły meczach grupy G i H Ligi Europy. Metalist zremisował na własnym terenie z AZ Alkmar, Austria ograła na wyjeździe Malmoe, Braga uległa Brugii, tracąc gola w ostatnich sekundach, a Birmingham zgarnęło całą pulę w starciu z Mariborem
Grupa G
Metalist Charków – AZ Alkmaar
Już początek rozgrywanego w Charkowie meczu wyraźnie pokazał, która drużyna będzie się broniła, a która będzie starała się obronę przełamać. Goście z Holandii praktycznie nie schodzili z połowy Ukraińców, rozgrywając piłkę na 40. metrze od bramki gospodarzy. Szczególnie aktywny był Altidore, z którym defensorzy Metalista najzwyczajniej w świecie sobie nie radzili. Wielki i silny jak tur napastnik bez trudu wygrywał pojedynki z graczami z Charkowa. Amerykanin swoją przydatność dla AZ wyraźnie udowodnił w 26. minucie, kiedy to wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie, wykorzystując podanie Klavana. Jak przystało na ogranego w Hiszpanii napastnika, szybko złapał też żółtą kartkę. Do końca pierwszej połowy obraz gry się nie zmienił – Holendrzy atakowali. Ukraińcy się bronili. Potem wszyscy poszli do szatni. Przyjezdni byli weseli. Gospodarze smutni.

Druga połowa nic nie zmieniła. Zdecydowaną przewagę mieli przyjezdni z Holandii. Na bramkę Metalista strzelał Elm, strzelał Altidore, ale robili to niezbyt dobrze, bo wynik się nie zmieniał. Wraz z upływem czasu coraz bardziej jasne stawało się, że AZ Alkmaar ten mecz wygra. Ataki gospodarzy były bardzo niemrawe. Alvarado musiał się wysilić dosłownie parę razy. Jedyną wątpliwością było to, czy Altidore dotrwa do końca meczu bez czerwonej kartki. Amerykanin chyba bardzo chciał z boiska wylecieć, bo co i rusz starał się skrzywdzić któregoś z defensorów. I nagle, jak gdyby nigdy nic, Taison wyrównał. Lekki szok. Obie drużyny miał nieco ponad kwadrans na wywalczenie kompletu punktów. Do ataku rzucili się przyjezdni, jednak z tego rzucenia się niewiele wynikło.
Mecz zakończył się podziałem punktów, który z pewnością znacznie bardziej ucieszył gospodarzy.
Malmo FF – Austria Wiedeń FK
Spotkanie w Malmo rozpoczęło się spokojnie. Rywale, zdając sobie zapewne sprawę z niebezpieczeństwa wynikającego z lekceważenia przeciwnika, byli bardzo ostrożni. Jako pierwsza inicjatywę przejąć próbowała Austria. Udało się to w niewielkim stopniu – wystarczyło na oddanie dwóch niezbyt groźnych strzałów. Później do głosu zaczęli dochodzić gospodarze. Owo dochodzenie do głosu zostało brutalnie przerwane przez Barazite, który niespodziewanie wyprowadził Austrię na prowadzenie w meczu. Mimo korzystnego wyniku i przewagi psychologicznej goście ciągle nie byli w stanie zdominować gospodarzy. Malmo atakowało, atakowało i atakowało… a trafili znów rywale. W 36. minucie wynik spotkania zmienił Gruenwald, bardzo psując humory piłkarzom ze Szwecji, którzy do końca pierwszej połowy skupiali się głównie na uspokojeniu się i zaprzestaniu brutalnych fauli.












