Podbeskidzie po dwunastu kolejkach zajmuje w tabeli Fortuna I ligi czwarte miejsce. To dobry rezultat, biorąc pod uwagę ostatnie sezony. Tym bardziej że w obecnym pozycja ta gwarantuje baraże o PKO Ekstraklasę. W Bielsku-Białej ciągle myśli się o powrocie do piłkarskiej elity. Pomóc w tym może 24-letni zawodnik, który przychodząc do Podbeskidzia, przynosił ze sobą sporą dawkę nadziei na lepsze jutro. Mowa o chorwackim napastniku Marko Roginiciu.Marko Roginić urodził się w miejscowości Bjelovar na północy Chorwacji. W ciągu dość krótkiej kariery występował w NK Sloboda, NK Varażdin, rodzimym NK Bjelovar, a także w NK Puscine. Dwa lata temu po raz pierwszy zagrał w klubie występującym poza granicami swojego kraju. Zadebiutował w NK Nafa Lendava – drużynie drugiej ligi słoweńskiej. Tam zdecydowanie rozwinął skrzydła. W pięćdziesięciu dwóch spotkaniach strzelił trzydzieści pięć bramek. Nic więc dziwnego, że działacze Podbeskidzia mocno ostrzyli sobie zęby na tak bramkostrzelnego zawodnika.
Trudne początki
Pierwsze spotkania w barwach drużyny spod Klimczoka nie rokowały dobrze na przyszłość. W poprzednim sezonie wystąpił bowiem w dziesięciu spotkaniach, ani razu nie wpisując się na listę strzelców. To katastrofalny wynik jak na środkowego napastnika. Owszem, nie rozgrywał w każdym spotkaniu pełnych 90 minut, jednak to marne usprawiedliwienie. 524 minuty dla takiego zawodnika powinny zdecydowanie wystarczyć do pokonania bramkarza rywali. Król strzelców drugiej ligi słoweńskiej bez ani jednego gola w pierwszej lidze polskiej? Bardzo słabo, gdyż już niejeden udowadniał, że przeskok na zaplecze naszej ekstraklasy nie musi być bolesne. Choćby z naszych rodzimych, niższych lig.
Weryfikacja Chorwata była, jak widać, szybka. Denerwował swoją nieporadnością w polu karnym rywali, do tego nie potrafił przełożyć swoich rzeczywistych umiejętności na takie elementy jak rozegranie czy też pomoc w zadaniach defensywnych. Czy owa weryfikacja okazała się jednak skuteczna? Niekoniecznie!











