Bramkarz APOEL-u Nikozja, Dionisios Chiotis, jest zachwycony postawą swojej drużyny w tegorocznej edycji Champions League. Golkiper uważa, że ich przygoda nie musi się wcale zakończyć na ćwierćfinale tych rozgrywek.
APOEL jest bez wątpienia największą niespodzianką w tym sezonie w Lidze Mistrzów. Ekipa, która z trudem wyeliminowała Wisłę Kraków w ostatniej rundzie eliminacji do tych prestiżowych rozgrywek, wygrała swoją grupę, w której znajdowały się zespoły teoretycznie od niej silniejsze, jak: Zenit Sankt Petersburg, FC Porto oraz Szachtar Donieck.
Jednak Cypryjczykom to nie wystarczyło. W 1/8 finału trafili na Olympique Lyon, z którym również się uporali (po rzutach karnych, w których grecki bramkarz był bohaterem). Mimo że awans do ćwierćfinału elitarnych rozgrywek jest wielką sensacją, zawodnicy z wyspy Afrodyty nie zamierzają popadać w samozadowolenie i wierzą, że nie muszą wcale odpaść z rywalizacji o puchar w tej fazie.
– Po tym wszystkim, czego dokonaliśmy, nikt nie może przewidzieć, co się stanie. Skoro już dotarliśmy tak daleko, moim marzeniem jest zobaczyć APOEL w finale. Najlepiej byłoby jednak uniknąć w ćwierćfinale Barcelony, Bayernu oraz Realu.
– Szczerze mówiąc, nigdy bym nie przypuszczał, że uda nam się dojść tak daleko. Dokonaliśmy tego dzięki wierze we własne umiejętności. To jest jak piękny sen. Wiele się zmieniło. Gdziekolwiek idę, ludzie zatrzymują mnie, aby mi podziękować – powiedział Grek.
Losowanie par ćwierćfinałowych rozpocznie się w piątek o godzinie 12:00. Drużyna Chiotisa może trafić na Barcelonę, Real, Chelsea, Benficę, Milan, Olympique Marsylia lub Bayern Monachium.










