Chimeryczność, gorąca głowa i wielki talent. Jakim piłkarzem jest Richarlison?


Brazylijczyk jest jedną z najważniejszych postaci Evertonu, ale też jedną z najbardziej problematycznych. W czym tkwi problem tego piłkarza?

20 lutego 2021 Chimeryczność, gorąca głowa i wielki talent. Jakim piłkarzem jest Richarlison?

Wychowany w miejscowości, gdzie przestępstwo i narkotyki były na porządku dziennym. Cudem można nazwać fakt, że nie wylądował tam, gdzie jego koledzy z dzieciństwa, czyli w więzieniu. Jego miłość do piłki i niewątpliwie wielki talent pozwoliły mu na lepsze życie. Teraz jest piłkarzem Evertonu i jednym z najważniejszych postaci w tym klubie. Ciąży na nim wielka presja strzelania goli i wygrywania meczów, jednak w tym sezonie bywa z tym różnie. Ma on jednak dopiero 23 lata i największe rzeczy dopiero przed nim. Richarlison to ciekawy piłkarz, ale jaki jest naprawdę?


Udostępnij na Udostępnij na

Richarlison już jako nastolatek przewyższał swoimi umiejętnościami kolegów. W grudniu 2014 roku, jako 16-latek dołączył do drużyny U-17 w Atletico Mineiro. Po czterech meczach został przeniesiony do zespołu U-20 tylko po to, by za chwilę dostać szansę w seniorskiej drużynie. Szansę wykorzystał i nigdy do młodzieżowych sekcji nie wrócił.

Piłkarz stworzony do wielkich rzeczy

Richarlison szybko został wypatrzony przez Fluminense. 23-latek zagrał dla tego klubu w 46 meczach i zanotował 11 goli i siedem asyst. Młody Brazylijczyk szybko się uczył i nie trudno było odnieść wrażenie, że liga brazylijska jest dla tego piłkarza za mała. Usługami zawodnika zainteresowanych było wiele klubów.

W sierpniu 2017 roku za kwotę 12,5 miliona euro przeszedł do Watfordu, który wówczas występował w Premier League. Klub walczył o utrzymanie, a w tej walce istotną rolę odgrywał właśnie Richarlison. I choć Brazylijczyk zdążył strzelić dla drużyny z Vicarage Road tylko pięć goli i zanotować tyle samo asyst, to niewątpliwie przyczynił się do dobrej gry zespołu i był jednym z głównych motorów napędowych.

W Watfordzie sytuacja była podobna do tego, co było w Fluminense. Richarlison wyglądał na piłkarza, który stworzony jest do innej gry. Nie takiej, która nastawiona jest na kontry, ale takiej, która gra ofensywny, atrakcyjny futbol. Na Brazylijczyka ponownie było wielu chętnych.

Walkę o podpis 23-latka wygrał Everton. Watford bez swojego byłego zawodnika już sobie nie poradził i spadł z Premier League. Richarlison, przechodząc na Goodison Park za kwotę sięgającą 40 milionów euro wiedział, że „The Toffees” nie wydają takich pieniędzy na byle kogo.

Trzy lata temu Richarlison grał w młodzieżowych brazylijskich drużynach, a teraz miał zostać jednym z kluczowych piłkarzy Evertonu. Dla wielu wydawałoby się to niemożliwe, ale Brazylijczyk wiedział, że to okazja, która może się już nigdy nie powtórzyć.

Dwie twarze Richarlisona

Brazylijczyk wspominał kiedyś, że na jego dzielnicy królowały narkotyki, przestępstwo i jednocześnie bieda. 23-latek, jak sam mówi, miał nawet przystawiony pistolet do swojej głowy. Sam się dziwi, że jego koledzy albo siedzą w więzieniu, albo już dawno nie żyją, a on gra w Premier League i zarabia wielkie pieniądze. Richarlison twierdzi, że nie był spokojnym dzieckiem, a raczej typem niesfornego, lubiącego kłopoty nastolatka. Ta jego ciemna strona pozwoliła mu przeżyć i stać się człowiekiem takim, jakim jest.

Jako młody zawodnik ligi brazylijskiej, podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt z Nike. Dostał wtedy mnóstwo paczek z butami, ubraniami i akcesoriami piłkarskimi. Richarlison postanowił wtedy, że swoje stare, nieużywane już ubrania odda biednym i bezdomnym. Huligan i przestępca, ale z wielkim sercem.

Te dwie opowieści sprowadzają nas na boiska Premier League, gdzie Brazylijczyk doskonale przedstawia swoje dwie twarze – dobrą, która troszczy się o innych i nie zapomina o dobru swojej drużyny i złą, przestępczą, która stawia go w centralnym punkcie na boisku i odcina dopływ tlenu do mózgu pozwalając na absurdalne zachowania.

***

Richarlison potrafi zagrać mecz perfekcyjny, zakończony wieloma dryblingami, kilkoma stworzonymi okazjami, asystą i golem. Brazylijczyk potrafi wyrosnąć na lidera, za którego jest uważany i stawić czoła każdemu klubowi w Premier League. Potrafi też niestety nie dojechać na mecz i diametralnie zmieniać swoje postrzeganie u kibiców.

Środek boiska, 90. minuta meczu, wynik 2:2. Derby Liverpoolu były zacięte i z reguły nikt nie bał się włożyć głowę tam, gdzie inni nie włożyliby nogi, ale są pewne granice. Te granice Richarlison przekroczył. Jego faul na Thiago to po prostu kryminał. Sam zawodnik został ukarany czerwoną kartką, ale czym jest czerwona kartka, kiedy mówimy o tak brutalnym zachowaniu?

Brazylijczyk to dobry piłkarz, ale jego zachowania czasami mają mało wspólnego z futbolem. Brakuje mu chłodnej, szybkiej, ale racjonalnej analizy zdarzeń i działań na boisku. W tym sezonie i poprzednich dwóch kampaniach obejrzał już 16 żółtych kartek i dwie czerwone. Jeśli chce być wielkim piłkarzem, nie może pozwolić sobie na tak upokarzające statystyki.

Wielki talent, ale dalej bez eksplozji

Brazylijczyk w 24 meczach tego sezonu zdobył dziewięć bramek i trzy asysty. Wynik na pierwszy rzut oka niezły, ale jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Premier Leauge, dorobek bramkowy zamyka się wtedy zaledwie na trzech trafieniach. Nie wątpimy, że Richarlison na boisku daje Evertonowi wiele i jest jedną z ważniejszych postaci. Sęk w tym, że prawdziwy lider musi mieć jeszcze lepsze statystyki strzeleckie.

Brazylijczyk w Premier League nie zanotował w od połowy grudnia aż do końca stycznia żadnej asysty, nie mówiąc o trafieniu do bramki. Mecze Richarlisona w lutym pozwalają jednak wierzyć, że 23-latek wraca do swojej formy i być może w końcu doczekamy się eksplozji talentu, który przecież piłkarz niewątpliwie posiada.

W samym lutym Richarlison strzelił już dwie bramki w wygranym meczu z Tottenhamem w FA Cup. Następnie Brazylijczyk dołożył trafienie w meczu ligowym z Manchesterem City. Chwalił go nawet sam Carlo Ancelotti. – Byłem bardzo zadowolony z występu Richarlisona przeciwko Tottenhamowi. Myślę, że możemy powiedzieć, że wrócił do wysokiej dyspozycji. Miał wiele problemów w pierwszej części sezonu, ale po spotkaniu z Tottenhamem możemy powiedzieć, że mamy go z powrotem – mówił szkoleniowiec Evertonu o 23-latku.

Przed Brazylijczykiem kolejny wielki sprawdzian – derby z Liverpoolem. Miejmy nadzieję, że tym razem nie będziemy musieli oglądać brutalnego Richarlisona, który zamiast kończyć mecz z golem, schodzi do szatni z czerwoną kartką. Chcemy oglądać drugą twarz 23-latka. Taką, która weźmie na barki cały Everton i poprowadzi go do zwycięstwa nad odwiecznym rywalem. Brazylijczyka bez wątpienia na to stać. Musi jednak jeszcze wiele w sobie zmienić, aby stać się tym, kim kibice i on sam chcą, aby był.

Komentarze
Eneasz (gość) - 5 dni temu

To ma być artykuł czy zapowiedź meczu - bo jak zapowiedź to kiepska. Żadna to analiza tego co może się wydarzyć, jak zwykły artykuł to okej.

Odpowiedz
Kamil Kędzierski (gość) - 5 dni temu

Artykuł powstał z myślą, aby opisać postać Richarlisona. Jasne, mecz był pretekstem do tekstu, ale artykuł miał przedstawić sylwetkę i „podbudować” Brazylijczyka przed derbami. Jak narazie przynosi to efekty. :)

Odpowiedz
Kamil Kędzierski (gość) - 5 dni temu

Myślałem, że wyraziłem się jasno. Nie była to zapowiedź meczu, a tekst czysto o Richarlisonie. Derby Liverpoolu były tylko dodatkowym smaczkiem, jako szansa Brazylijczyka na udowodnienie swojej wartości.

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze

Leonardo Semplici – jaki to typ trenera?

Ogłoszony na początku tego tygodnia Leonardo Semplici dostaje szansę popracować z lepszym materiałem ludzkim niż ostatnio. Dla nas, Polaków, jest to o tyle istotne, że zostaje nowym szkoleniowcem Sebastiana Walukiewicza. Co to oznacza dla naszego zawodnika?