Wychowany w miejscowości, gdzie przestępstwo i narkotyki były na porządku dziennym. Cudem można nazwać fakt, że nie wylądował tam, gdzie jego koledzy z dzieciństwa, czyli w więzieniu. Jego miłość do piłki i niewątpliwie wielki talent pozwoliły mu na lepsze życie. Teraz jest piłkarzem Evertonu i jednym z najważniejszych postaci w tym klubie. Ciąży na nim wielka presja strzelania goli i wygrywania meczów, jednak w tym sezonie bywa z tym różnie. Ma on jednak dopiero 23 lata i największe rzeczy dopiero przed nim. Richarlison to ciekawy piłkarz, ale jaki jest naprawdę?Richarlison już jako nastolatek przewyższał swoimi umiejętnościami kolegów. W grudniu 2014 roku, jako 16-latek dołączył do drużyny U-17 w Atletico Mineiro. Po czterech meczach został przeniesiony do zespołu U-20 tylko po to, by za chwilę dostać szansę w seniorskiej drużynie. Szansę wykorzystał i nigdy do młodzieżowych sekcji nie wrócił.
Piłkarz stworzony do wielkich rzeczy
Richarlison szybko został wypatrzony przez Fluminense. 23-latek zagrał dla tego klubu w 46 meczach i zanotował 11 goli i siedem asyst. Młody Brazylijczyk szybko się uczył i nie trudno było odnieść wrażenie, że liga brazylijska jest dla tego piłkarza za mała. Usługami zawodnika zainteresowanych było wiele klubów.
W sierpniu 2017 roku za kwotę 12,5 miliona euro przeszedł do Watfordu, który wówczas występował w Premier League. Klub walczył o utrzymanie, a w tej walce istotną rolę odgrywał właśnie Richarlison. I choć Brazylijczyk zdążył strzelić dla drużyny z Vicarage Road tylko pięć goli i zanotować tyle samo asyst, to niewątpliwie przyczynił się do dobrej gry zespołu i był jednym z głównych motorów napędowych.
W Watfordzie sytuacja była podobna do tego, co było w Fluminense. Richarlison wyglądał na piłkarza, który stworzony jest do innej gry. Nie takiej, która nastawiona jest na kontry, ale takiej, która gra ofensywny, atrakcyjny futbol. Na Brazylijczyka ponownie było wielu chętnych.
Walkę o podpis 23-latka wygrał Everton. Watford bez swojego byłego zawodnika już sobie nie poradził i spadł z Premier League. Richarlison, przechodząc na Goodison Park za kwotę sięgającą 40 milionów euro wiedział, że „The Toffees” nie wydają takich pieniędzy na byle kogo.
Trzy lata temu Richarlison grał w młodzieżowych brazylijskich drużynach, a teraz miał zostać jednym z kluczowych piłkarzy Evertonu. Dla wielu wydawałoby się to niemożliwe, ale Brazylijczyk wiedział, że to okazja, która może się już nigdy nie powtórzyć.
Dwie twarze Richarlisona
Brazylijczyk wspominał kiedyś, że na jego dzielnicy królowały narkotyki, przestępstwo i jednocześnie bieda. 23-latek, jak sam mówi, miał nawet przystawiony pistolet do swojej głowy. Sam się dziwi, że jego koledzy albo siedzą w więzieniu, albo już dawno nie żyją, a on gra w Premier League i zarabia wielkie pieniądze. Richarlison twierdzi, że nie był spokojnym dzieckiem, a raczej typem niesfornego, lubiącego kłopoty nastolatka. Ta jego ciemna strona pozwoliła mu przeżyć i stać się człowiekiem takim, jakim jest.
Jako młody zawodnik ligi brazylijskiej, podpisał swój pierwszy profesjonalny kontrakt z Nike. Dostał wtedy mnóstwo paczek z butami, ubraniami i akcesoriami piłkarskimi. Richarlison postanowił wtedy, że swoje stare, nieużywane już ubrania odda biednym i bezdomnym. Huligan i przestępca, ale z wielkim sercem.











