Chelsea Londyn wygrała z FC Basel 2:1 na wyjeździe. Londyńczycy przez dużą część meczu prowadzili, ale dali się zaskoczyć w końcówce i gospodarze wyrównali z karnego. Jednak w ostatniej minucie gola na wagę wygranej zdobył David Luiz, który fantastycznie wykonał rzut wolny.
W pierwszym meczu półfinałowym Ligi Europy Bazylea podejmowała Chelsea Londyn. Szwajcarzy, którzy wyeliminowali wcześniej Tottenham, nie byli stawiani w roli faworytów. Jednak Chelsea, która trochę przy pomocy szczęścia awansowała do kolejnej rundy, również nie była murowanym kandydatem do zwycięstwa. W dzisiejszym meczu gospodarzami byli piłkarze Basel i to oni od początku ruszyli ostro do ataku.
W 1. minucie powinien być już rzut rożny dla Bazylei, ale sędzia popełnił błąd i od bramki rozpoczął Petr Cech. Dopingowane głośnymi okrzykami kibiców Basel narzuciło wysoki pressing i Chelsea wyglądała na początku na zagubioną. Pierwszy strzał oglądaliśmy już w 3. minucie. Londyńczycy próbowali kontrować, ale gospodarze dobrze wracali do defensywy. Po jakimś czasie szybkość Hazarda zaczęła o sobie dawać znać. Belg wraz z Mosesem urwali się parę razy miejscowym obrońcom. W 11. minucie po dośrodkowaniu Azpilicuety niesamowity strzał z pierwszej piłki oddał Frank Lampard. Wówczas bramkarz zdołał jeszcze obronić, ale po rzucie rożnym, który był chwilę później, pokonał go Moses. Basel natychmiast rzuciło się do odrabiania strat, ale Chelsea nie dała się zaskoczyć. W 17. minucie bardzo groźny strzał z rzutu wolnego oddał Schar, ale Cech stanął na wysokości zadania. Minutę później po kontrataku bliski zdobycia gola był też Salah. Jego uderzenie było za lekkie i znowu golkiper z Czech pewnie chwycił piłkę. Basel dalej atakowało, wciąż próbowało zdobyć wyrównującą bramkę, ale za każdym razem czegoś brakowało. Chelsea cofnęła się, ale szukała swoich szans po kontrach i stałych fragmentach. Znakomitym przyspieszeniem i techniką imponował Hazard, z którym ogromne kłopoty mieli defensorzy Basel. Bardzo dobry mecz rozgrywał także Moses, który robił bardzo dużo zamieszania. W 33. minucie groźnie było pod bramką gospodarzy, po strzale Ramiresa. Ostatni kwadrans był nieco spokojniejszy, ponieważ piłkarze nie wytrzymali szybkiego tempa. Więcej z gry miała co prawda Bazylea, ale nie dała ona rady wyrównać. W doliczonym już czasie gry drugiego gola mógł zdobyć Hazard, ale fatalnie skończył kontratak. Do przerwy było więc 1:0 i wynik meczu był cały czas otwarty.
Druga połowa rozpoczęła się od rajdu Hazarda, ale szybko inicjatywę przejęła Bazylea. W 48. minucie Cecha uratował słupek po strzale Stockera. Gospodarze nie załamywali się jednak i dalej atakowali. Chelsea cofnęła się i liczyła na kontrataki. Jej ten wynik jak najbardziej się podobał i czekała na ruch przeciwnika. W 54. minucie londyńczycy mogli ostatecznie podciąć skrzydła gospodarzom. Znakomity rajd przeprowadził wówczas Hazard, uciekł obrońcom i wpadł na szybkości w pole karne. Belg znakomicie podał do Fernando Torresa, ale Hiszpan fatalnie przestrzelił, trafił w spojenie. Trener FC Basel nie zamierzał czekać. Postanowił przeprowadzić korekty w składzie. Zanim to się stało, doskonałą szansę zmarnował Streller. Z piłką po dośrodkowaniu minął się Cech i napastnik mógł skierować futbolówkę do pustej bramki. Po wejściu na murawę Marcelo Diaza Basel przejęło jeszcze bardziej kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Bardzo aktywny był Streller, ale słabo trzymał linię spalonego i kilka razy dał się złapać w pułapkę. Widząc to, Frings zdecydował się wpuścić na plac gry kolejnego napastnika. Trener postawił wszystko na jedną kartę, wiedząc, że rewanż w Londynie będzie znacznie trudniejszym pojedynkiem.










