Kataloński pomocnik udzielił wywiadu klubowej telewizji. Mówił o wydarzeniach ostatnich dni, o swoich aspiracjach oraz o Leo Messim, z którym porównań chciałby uniknąć.
Niedawno Fabregas przeżył niezapomniane siedem dni. W ciągu tygodnia został zaprezentowany na Camp Nou przed 35 tysiącami kibiców, zaliczył debiut w meczu z Realem, walnie przyczyniając się do zdobycia przez Barcelonę Superpucharu Hiszpanii oraz zdobył pierwszą bramkę dla „Dumy Katalonii” w meczu o Puchar Joana Gampera.

– Od niedzieli do niedzieli miały miejsce trzy niezwykłe dla mnie wydarzenia, które będę pamiętał do końca życia. Czuję ogromne wsparcie kibiców. To dodaje mi sił. Obecnie trenuję mocniej niż kiedykolwiek, by odwdzięczyć się za zaufanie. Mam wiele do udowodnienia. Bardzo cieszy mnie niedawno strzelona bramka. Ostatnio w barwach Barcelony trafiałem jeszcze w drużynie Cadete.
W meczu z Napoli Cesc wystąpił jako środkowy pomocnik. Okazuje się, że dla piłkarza przyzwyczajonego do gry w pomocy ta sytuacja nie była zupełnie nowa. – Już w Arsenalu kilka razy grałem na tej pozycji, dzięki temu teraz było mi łatwiej, miałem trochę doświadczenia – zapewnił Fabregas. – Proces adaptacji w nowej drużynie przebiega bez zarzutu, powoli się przyzwyczajam do zasad panujących w ekipie. Zdaję sobie sprawę, że nie jestem Messim i nie mogę pozwolić sobie na swobodę, jaką miałem w Arsenalu. Tu wszystko jest znacznie bardziej ułożone. Wielką nowością dla mnie jest system pracy w defensywie. Do wszystkiego podchodzę spokojnie, działam krok po kroku – zakończył Katalończyk.











