Obrońca londyńskiej Chelsea, Gary Cahill, poprosił kibiców o wsparcie w kolejnych meczach, kiedy on i David Luiz będą coraz lepiej poznawać swoje zachowania na boisku. Para stoperów „The Blues” nie wypadała najlepiej w ostatnich spotkaniach, ale zdaniem Anglika to tylko kwestia czasu, kiedy obydwaj panowie zaczną rozumieć się bez słów.
Cahill wskoczył do podstawowego składu londyńczyków, ponieważ kontuzji doznał kapitan Chelsea, John Terry. Do debiutu Cahilla doszło w wielkim meczu z Manchesterem United. Już w najbliższą sobotę 26-latek będzie musiał stawić czoła swoim byłym kolegom z Boltonu Wanderers.

– Zostały wprowadzone zmiany, więc nie wszystko od razu zaskoczy tak, jak powinno. Skłamałbym, mówiąc, że jest nam bardzo łatwo. Im więcej będziemy razem trenować, tym lepiej będzie nam się grało. Treningi są bardzo ostre. Jesteśmy zdeterminowani, aby wrócić do zwycięstw. Sobota będzie wielkim dniem. Po takim wyniku, jaki osiągnęliśmy w Neapolu, wygrana jest najlepszym, co może nam się przytrafić.
Zaufania do swoich defensorów nie traci również Andre Villas-Boas. Portugalczyk jest zdania, że obecna linia obrony może grać równie skutecznie, jak ta sprzed kilku kolejek.
– Wprowadzamy nową parę z tyłu. Chcemy uzyskać taką stabilność, jaką mieliśmy w styczniu. Gary dużo mówi, wiele organizuje. Tu nie chodzi o komunikację. Oni potrzebują trochę czasu, aby się do siebie przyzwyczaić. Cieszę się, że mamy w zespole takiego piłkarza. Był znakomity w każdym meczu, w którym występował.