Po dość wyrównanym meczu na stadionie im. Mario Alberto Kempesa w Cordobie Brazylia zremisowała z Paragwajem 2:2.
Mecz między Brazylią a Paragwajem miał wymiar spotkania w ośrodku rehabilitacyjnym. Obie drużyny spotkały się po to, by wyleczyć urazy z pierwszej kolejki, kiedy to wszystkie ekipy z tej grupy postanowiły solidarnie podzielić się punktami. Dlatego ich mecz to nic innego jak duży znak zapytania. Zwłaszcza, że obie mocno rozczarowały.

Już po kilku sekundach od rozpoczęcia meczu na rozgrzanie Julio Cesara strzałem z dystansu popisał się Marcelo Estigarribia, lecz bez wymiernego efektu w postaci bramki. W 2. minucie Paragwaj postanowił jednak zaatakować ponownie. Lucas Barrios, który skupił na sobie uwagę kilku defensorów „Canarinhos”, ze skrzydła zszedł do środka pola. Sstamtąd postanowił wrzucić piłkę w pole karne. Czekający na futbolówkę Roque Santa Cruz oddał strzał z ośmiu metrów, lecz trafił tylko w kibica na trybunach. „Canarinhos” przez kolejne minuty nie potrafili jednak zbliżyć się do bramki Justo Villara i kolejne minuty upływały pod znakiem gry w środku pola z szalejącym na lewym skrzydle graczem Newell’s Old Boys – Estagarribie.
Dopiero w 12. minucie Brazylijczycy mieli okazję do strzelenia bramki. Crossowa piłka w kierunku Pato w wykonaniu Andre Santosa była dobrym pomysłem, lecz snajper AC Milan źle przyjął futbolówkę, którą zaopiekował się Villar. Kolejne minuty to przede wszystkim nerwowe ataki z obu stron, które dość szybko były wyjaśniane przez defensywy obu drużyn.
W 19. minucie „Canarinhos” stworzyli sobie akcję, która powinna się skończyć golem. Ku rozczarowaniu jej kibiców, tak się jednak nie stało. Lucio, Ganso i Jadson grą z pierwszej piłki uruchomili ponownie aktywnego w tym meczu Pato. Będąc sam na sam, interweniujący golkiper Paragwaju skrócił mu kąt uderzenia na bramkę i w konsekwencji sparował piłkę na rzut rożny. I kiedy wydawało się, że to preludium do szybszej gry „Kanarkowych”, srogo się rozczarowaliśmy. Przez ponad dziesięć minut obie drużyny potraktowały mecz jak budowę autostrady A2, czyli mieli to głęboko gdzieś. W 29. minucie tej tezie chciał zaprzeczyć Aureliano Torres, ale zapomniał, że bramka nie ma 20 metrów szerokości. Od czasu do czasu dało się za to słyszeć dobrze bawiących kibiców Paragwaju, którzy licznie przyszli wesprzeć „Guarani” w meczu z pięciokrotnym mistrzem świata.
W 38. minucie groźny strzał oddał zawodnik Szachtara Donieck, Jadsona, i zamienił go na gola. Pomocnik popisał się płaskim, mierzonym strzałem z 23 metrów, a interweniującemu Villarowi zabrakło kilku centymetrów do udanej obrony. Warto nadmienić, że niefrasobliwie zachowali się Da Silva i Alcaraz, która zostawili dość dużo miejsca na uderzenie. Tym samym Jadson strzelił swoją pierwszą bramkę w historii występów w reprezentacji. Do końca pierwszej połowy „Canarinhos” kontrowali grę i prowadzenia nie dali sobie odebrać.












